13 mar 2017

Filmowo: Jak zostać kotem, Sekretne życie zwierzaków domowych, Był sobie pies

Cóż, rzadko piszę o filmach czy bajkach, bo ostatnio nic nowego prawie nie oglądam. Jednak skoro już coś obejrzałam, postanowiłam napisać wam o tym zwłaszcza, że dwa z tych trzech filmów są naprawdę warte obejrzenia. Oczywiście wiecie, to nie jest recenzja, to bardziej luźna opinia, bo recenzowaniem filmów się nigdy nie zajmowałam i nie zamierzam ^^

A pytanie na początek: oglądał ktoś już Sing albo Balerinę? :) Bo to dwie bajki, które bym chciała obejrzeć jakoś niedługo ^^

Byłam sceptycznie nastawiona, ale Misio nalegał i nalegał, więc w końcu nadszedł moment, gdy się zgodziłam. Od razu zaznaczam - to nie jest bardzo ambitny film czy mega dopracowany pod względem efektów specjalnych, ale... jest boski :D
Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyście znaleźli się w ciele kota? Nie? To macie szansę!
Tom Brand, biznesmen skupiony bardziej na pracy niż na własnej rodzinie, postanawia spełnić życzenie urodzinowe córki i kupić jej kota. W wyniku serii niefortunnych zdarzeń nasz bohater ląduje w szpitalu w stanie śpiączki, ale jego dusza... O tak, jego dusza ląduje w ciele kota, pana Puszka. 
Widzieliście kiedyś kota pijącego whisky? A może zastanawiacie się jak wygląda kuweta ala Armani? :D Tom próbując pokazać rodzinie, kto naprawdę znajduje się w ciele kota, broi, drapie, ale też zaczyna rozumieć, że poświęcał za mało czasu rodzinie. Moja ulubiona scena to ta, kiedy pan Puszek otwiera sobie whisky i nalewa do miseczki :D 
Jednak moim ulubionym bohaterem okazał się David Brand. Silny, zdeterminowany, ale niestety żyjący w cieniu ojca i próbujący sprostać jego wymaganiom. I przystojny, nie zapominajmy o przystojnym :D 
Zdecydowanie polecam tę komedię, jeśli macie gorszy dzień lub wolny wieczór i nie wiecie co robić. Salwy śmiechu gwarantowane :)


Obejrzenie tej bajki również nie było moją inicjatywą. I zdecydowanie nic bym nie straciła, a twórcy Minionków powinni skupić się, no cóż, na Minionkach.
W założeniu miała to być wzruszająca komedia. Wzruszenie - brak. Śmiech...
Generalnie bajkę oglądaliśmy z Misiem w taki sposób: leci, leci - o, zabawny moment! - leci dalej. A zabawnych momentów było z 3-4. Nie wniosła ona niczego nowego, generalnie była dość przewidywalna i na pewno nie zamierzam do niej wrócić.
W bajce pojawiło się nawiązanie, a wręcz parodia, Charliego i Fabryki Czekolady - jest to moment, gdy Max i Duke trafiają do fabryki parówek. Drugim zabawnym momentem jest prowadzenie autobusu przez Maxa oraz tego szalonego, psychopatycznego królika, który został moim ulubionym bohaterem i ma urocze imię Tuptuś. Gdyby nie on, to chyba nie przetrwałabym tej bajki. 
Dawno nie oglądałam czegoś stworzonego aż tak bez większego sensu. Wiecie, co wyniosłam z tej bajki? Że jak bardzo kogoś kochasz, to zamieniasz się w mistrza kung-fu oraz, że przecież tak w sumie dziecko nie zwróci uwagę, że wielki pies, jak Duke nie wypłynie przez okienko, w którym zmieścił się królik Tuptuś, więc nie trzeba starać się tego wyjaśnić.
Tak, to druga rzecz - w bajce pojawiło się tyle nielogicznych momentów, że aż oczy bolały.
Nie polecam. Obejrzyjcie lepiej Zwierzogród, jeśli pilno wam do zwierzątek w bajce :)


Ostatni film został tu niejako dorzucony, ponieważ wyjście na randkę do kina było prezentem z okazji Dnia Kobiet. Założyłam więc 15-centymetrowe obcasy, nałożyłam błyszczyk i ruszyliśmy :D Film oglądaliśmy oczywiście wśród sali pełnej dzieci, a przez korki przepadła nam rezerwacja najlepszych miejsc i siedzieliśmy gdzieś przy samym dole, co było dla nas nowym przeżyciem.
Jak wie każda osoba, u której wypowiadałam się w komentarzu dot. recenzji książki Był sobie pies - nie mam na nią ochoty. Film to jednak inna sprawa, a wszystko dzięki cudownemu trailerowi.
Już na samym wstępie polubiłam narratora opowieści, Bailey'a (pozwólcie, że będę go wymieniać tylko z tego jednego imienia). Bardzo pasował mi głos M. Dorocińskiego podkładany w dubbingu! Poza tym gra aktorska wypadła różnie - na pewno pochwały należą się trzem aktorom grającym Ethana, ponieważ wszyscy spisali się na medal, zwłaszcza K. J. Apa, który chyba dopiero rozpoczyna swoją aktorską karierę. Nastoletnia Hannah, czyli B. Robertson również grała ciekawie i miło się na to patrzyło. Jednak np. ojciec Ethana czy Carlos nie zdobyli mojego uznania; wypadli raczej sztucznie i sztywno.
Dość jednak o aktorach, bo chcę wam opowiedzieć o samym filmie. Jest to opowieść o psie, jego reinkarnacji oraz celu życia. Gwarantuję wam, że będziecie się śmiać, aby zaraz potem płakać.
Bailey opowiada o różnych losach różnych psów, którymi był. Na początek prowadził w miarę szczęśliwe życie u boku chłopca, którego kochał, następnie został psem policyjnym, jeszcze później pocieszycielem, aby na koniec trafić do rodziny, która o niego nie dbała. Z każdym kolejnym wcieleniem uczył się i starał uszczęśliwiać swoich właścicieli. Jednocześnie szukał sensu swojego istnienia i wędrówki.
Według mnie film opowiada zarówno o tym, jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie psa, który nie zawsze nas przecież rozumie oraz o przywiązaniu, miłości i wierności. Do tego robi to, wywołując w widzu wielkie emocje! Moim zdaniem MUSICIE obejrzeć ten film! 

33 komentarze:

  1. Mi się bardzo podobało "Sekretne...", a "Był sobie pies" mam w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie dużo lepszy jest Pies :)

      Usuń
  2. Ale książka "Był sobie pies" też jest świetna, więc bierz i czytaj! Może nieszczególnie rozbudowana pod względem treści, ale tak urocza, ciepła, że nie sposób o niej zapomnieć! ^^
    I właśnie wybrałabym się teraz jeszcze na jej ekranizację. c:
    (Nawet nie sądziłam, że "Zwierzaki domowe" są takie przeciętne! :o)

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na książkę nie mam zupełnie ochoty :P
      No ja też nie, myślałam, że będą zabawniejsze :P

      Usuń
  3. Sekretne życie było własnie takie, jak je opisujesz, ale mojego 5 letniego kuzyna zachwyciło. Tuptuś to król <3
    Był sobie pies na razie czytam - powoli, pomalutku, w przerwie między kolejnymi odcinkami seriali ...
    Do kota mnie nie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dzieci mogą być zachwycone, ale... Co one z tego wyniosą? :P
      Szkoda, kot jest mega :P

      Usuń
  4. Zwierzaki domowe kocham ! 3 razy oglądałam xd a był sobie pies koniecznie muszę zobaczyć !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to pewnie moja opinia ci nie w smak :D
      Musisz! :)

      Usuń
  5. Czytałam "Był sobie pies" i nie mogę się doczekać, aż obejrzę film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No film jest cudny, ja nie mam jednak ochotę na książkę :P

      Usuń
  6. "Był sobie pies" jako książka bardzo mi się spodobał, ale na film na pewno się nie wybiorę. Na początku miałam taki zamiar, ale kiedy usłyszałam o aferze związanej z filmem i jeszcze zobaczyłam nagranie, jak wepchnęli psiaka do wody, to od razu przeszły mi wszystkie chęci na zobaczenie ekranizacji :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten filmik jakiś czas temu i powiem tak: to wyglądało strasznie i na pewno poprawnym zachowaniem nie było, ALE miałam wrażenie, że komuś tam po prostu nerwy puściły. Chcieli nakręcić coś na szybko, pies się buntował, oni do domu już chcą... no i stało się. Podejrzewam, że po fakcie piesęł miał to wynagrodzone, a przynajmniej taką mam wrażenie.

      Usuń
    2. *nadzieję XD nie wrazenie

      Usuń
    3. Oj dziewczyny, dziewczyny. Wiecie, według mnie tym się powinni zająć obrońcy praw zwierząt. Klaudia, jeśli czytałaś książkę, może ci to wystarczy. Ja np. nie zamierzam po nią sięgnąć, więc sam film był ciekawą alternatywą. Popieram też Katrinę, że praca ze zwierzętami nie zawsze jest łatwa.

      Usuń
  7. Jak zostać kotem to była dla mnie świetna komedia! Dawno się tak nie uśmiałam :D Sekretne życie zwierzaków, było takie sobie, jakoś mnie nie powaliło :/ A Był sobie pies muszę koniecznie obejrzeć! Czytałam książkę, która bardzo mi się podobała, ale zwiastun zapowiada coś równie dobrego! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! <3 Choć efekty trochę pozostawiają do życzenia :P
      No gdyby Misio nie pokazał mi zwiastuna, to raczej bym się nie skusiła :D

      Usuń
  8. Czytałam "Był sobie pies" gdy jeszcze książka miała inny tytuł i odebrałam to jako coś dość naiwnego, miłego, ale nic więcej i no wiesz... raczej takie familijne kino średnio mnie interesuje :D Dwoma pozostałymi nawet się nie interesowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja traktuję to raczej jako komedię niż kino familijne :P

      Usuń
  9. Ło matko kiedy ja ostatnio w kinie byłam. W październiku? Chyba jakoś tak :D "Jak zostać kotem" to chyba nie do końca moje poczucie humoru, tym bardziej, że koleżanka tak zjechała ten film, że odechciało mi się go oglądać. "Sekretne życie zwierzaków domowych" było okey, ale masz rację- lepiej poświęcić czas na "Zwierzogród". Wszystkie lepsze sceny zostały w zwiastunie, no i niby gdzie to sekretne życie? Oni sobie podróżują po całym mieście przecież :P "Był sobie pies" obejrzę, ponieważ poryczałam się na zwiastunie-piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dawno nie byłam, ostatnio przez tym Dniem Kobiet to jak Epoka Lodowcowa 5 wychodziła :P
      No też nie czaję tego, chyba, żeby chodziło o te kanały :P

      Usuń
  10. Jako fanka kina, aż mi głupio, że nie widziałam żadnego z tych filmów :D Fajny prezent na Dzień Kobiet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, fajny, ale ja fanką kina to nie jestem :P Musi być bardzo dobry film, albo jakaś animowana komedia :P

      Usuń
  11. Na ,,Sekretnym życiu zwierząt domowych" byłam w kinie, bardzo mnie rozczarowała ta bajka, również zdecydowanie bardziej polecam ,,Zwierzogród" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że dominuję w tym poście zwierzaki :D Miałam iść z klasą kiedyś tam, na początku roku na "Jak zostać kotem" ale w końcu byliśmy na Osobliwym domu Pani Peregrine. W sumie zapomnałam o tym filmie, ale skoro polecasz to może go w najbliższym czasie obejrzę :D
    Sekretne życie chciałam kiedyś obejrzeć ale potem mi przeszło i może dobrze :)
    Mam jednak w najbliższym czasie ochotę na obejrzenie "Był sobie pies". Po książkę też nia mam zamiaru sięgnąć ale film wydaje mi się ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak wyszło :D
      Na Sekretne nie warto marnować czasu :P

      Usuń
  13. 2 na 3 mam w planach. Sekretne życie zwierzaków sobie podaruję, ale Pieseł jest obowiązkowy <3

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wybór z tym podarowaniem sobie :P

      Usuń
  14. "Sekretne życie zwierzaków domowych" kiedyś puściłam, ale się zanudziłam na śmierć. Natomiast na "Psie" była moja siostra i beczała.. Więc pewnie kiedyś mnie przymusi do wspólnego oglądania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ona cię nie zmusi to ja cię w maju zmuszę <3

      Usuń
  15. Aaa, jak ja nie lubię nazywania filmów animowanych bajkami! xD W sumie nie wiem skąd u mnie ta niechęć i ledwo akceptuję to, że takie nazewnictwo się jednak przyjęło... :p Film o kocie chętnie bym obejrzała! Uwielbiam koty. Natomiast do "Był sobie pies" kompletnie mnie nie ciągnie. Nie wiem, jakoś mnie to odrzuca. Niby lubię psy, no ale... Jeśli polubiłaś tematykę piesełów (jakkolwiek by to nie brzmiało), obejrzyj sobie "Marley i ja". <3 Osobiście na tym filmie wybuchałam śmiechem i płakałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie oglądałam żadnego z wymienionych filmów. Ostatnio nie za często coś oglądam, jednak jak dla mnie świetnym filmem jest Zwierzogród. Jedna z niewielu animacji, która mi się spodobała.
    http://take-a-pencil-and-draw-world-of-race.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. 1 i 3 film mam w planach obejrzeć koniecznie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻