9 lip 2017

'Profesjonalny zwierzołak' A. Bielanin & G. Czernaja

Absurdalne książki wymagają
absurdalnych zdjęć :D
Tytuł:  Profesjonalny zwierzołak (oryginalnie: Профессиональный оборотень)
Autor: A. Bielanin & G. Czernaja(tłumacz: E. Białołęcka)
Cykl: -
Ilość stron: 413
Wydawnictwo: Fabryka Słów (w roku: 2009)

Bierze udział w wyzwaniach:  Czytam nie tylko Amerykanów, Kitty's Reading Challenge (rosyjska), Czytam fantastykę, Grunt to okładka

Opis:
Ona to rekin-ludojad w oceanie męskiego szowinizmu. Z aparycją rozpalającą nawet zombiaki i wdziękiem, od którego iskrzą cyborgi. Tylko, że po kolokwium z kulturoznawstwa dziabnął ją wilkołak i się popaprało. Na szczęście jest On - superheros, który działa na niewiasty z siłą bomby atomowej. Niestety beznadziejnie zakompleksiony z powodu imienia i mało komunikatywny - rozprawiać z nim o miłości to jak całować się z parowozem. Zatem cała nadzieja w Agencie 013, kocie ze słabością do intelektualnej dominacji, który chodzenie w butach uważa za pretensjonalne.

Opinia:
Wiecie, ciężko mi ocenić tę książkę. Z jednej strony te 413 stron pochłonęłam w jeden dzień. Z drugiej to towarzyszyła temu też irytacja. Pamiętajmy jednak wziąć poprawkę na to, że literatura rosyjska bywa... specyficzna.

Ogółem styl autorów jest znośny pod względem opisywania uczuć czy miejsc. Na pewno wybija się pod względem humoru. Nie polecam czytać w miejscach publicznych, jeśli nie chcecie, aby uznano was za wariatów śmiejących się do książki (mi wystarczyło spojrzenie taty :D).

Fabuła tej książki to jedna wielka komedia i jeden wielki absurd. Dodatkowo jest to wymieszanie Facetów w czerni z Mistrzem i Małgorzatą. Często pojawiają się także nawiązania do Władcy Pierścieni czy Harry'ego Pottera. Generalnie potraktowałam to jako jedną wielką komedię wszystkiego (w tym bajek, jak Kot w butach czy Czerwony kapturek). Wydarzenia są jednak tak niespotykanie absurdalne, że aż momentami irytujące. Dodatkowo beznadziejny wątek miłosny, który kończy się wyznaniem miłości po niecałym miesiącu znajomości i zahacza o trójkąt wykorzystując dodatkowo schemat dwóch przyjaciół i... trochę o zoofilię. Ale w tej książce nie ma rzeczy dziwnych, przynajmniej nie dla bohaterów. Najgorsze jednak było zakończenie, bo w całym tym morzu absurdu chyba już wysiadł mi mózg i zupełnie nie zrozumiałam, o co w nim chodzi, a czytałam to pięć razy...

Przechodząc do bohaterów, to osobiście uwielbiam Mruczusia aka agenta 013! Tak, on jest kotem. Nie, nie nosi butów, bo przecież ma poduszeczki na łapkach. No i to profesor! Jako jedyny nie bywał irytujący, choć strzelanie fochów postaci tej książki miały wpisane chyba w geny. Alina, nasza główna narratorka i bohaterka zupełnie nie grzeszy inteligencją. Gdyby jej tępota była zaraźliwa, bałabym się czytać tę książkę dalej. Nie potrafiła zauważyć najprostszych rzeczy, schematów czy wskazówek. Aleks z drugiej strony nie był lepszy, choć z jego strony irytowały mnie seksistowskie odzywki. Inni bohaterowie są, egzystują sobie i... nie umiem na ich temat powiedzieć nic więcej.

Taaak, recenzja nie wypada zbyt pozytywnie, ale musicie zrozumieć, że ta książka nie była zła. Dobra też niestety nie była Uznaję ją za zupełnie wyśrodkowaną - ma ona niewątpliwe zalety, jak nieprzebrane morze humoru, wartką akcję oraz agenta 013. Ma także niewątpliwe wady, jakimi są główna bohaterka, wątek miłosny czy niezrozumiałe zakończenie. Czy nieskończony absurd tej historii to plus, czy minus? Tego nie mogę jednoznaczni stwierdzić. Literatura rosyjska często wybija się absurdem spośród innych pozycji. Tutaj mam po prostu wrażenie, że z tym przesadzono.

O tym, czy macie ochotę przeczytać Profesjonalnego zwierzołaka, musicie zdecydować sami. Z jednej strony nie odradzam wam jej, bo uważam, że dla humoru naprawdę warto. Z drugiej nie polecam, bo nie ma tam wielkiego wow. Ale gdyby już ktoś przeczytał, to może wyjaśni mi łaskawie zakończenie, bo ja go do tej pory nie ogarniam...

9 komentarzy:

  1. Ja chyba nie jestem przekonana. Uwielbiam literaturę rosyjską, ale nie jestem gotowa na morze absurdu, nie, nie nie XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mi namieszałaś tą opinią! Niby fajnie, że jest dużo humoru i akcji, ale nie wiem czy wytrzymałabym całą powieść z taką bohaterką :)Pewnie musiałbym kilka razy rzucić książką o ścianę, a tego nie chciałabym robić :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem świeżo po lekturze i mam wrażenia podobne jak Ty. Z jednej strony absurdalna, ale tyle co się przy niej uśmiałam to wynagradza ten absurd :D Alina mnie tak denerwowała...ale agent 013 <3

    OdpowiedzUsuń
  4. I sama nie wiem - z jednej strony Rossija i koty, które kocham , z drugiej - chyba nie jestem teraz gotowa na tyle absurdu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z powodu zakończenia i z ciekawości głównie mam ochotę kiedyś sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze styczności z literaturą rosyjską, ale ta książka - pomimo takich widocznych absurdów - jak najbardziej mnie kusi. Obym kiedyś zdołała ją przeczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, tym razem spasuję. ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Absurd już w samym opisie sprawia, że mózg rozje... :D

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, Ty napisałaś ten oryginalny tytuł o.O
    Dla mnie absurd był na plus, haha :D Ale do czasu! xD Po prostu ponad 400 stron absurdu to za dużo... pod koniec mnie już trochę irytował xD Zgadzam się co do humoru - to dużo wynagradzało :D Ja tolerowałam Alinę i jej głupotę, ale w którymś momencie - w książce zaznaczyłam nawet stronę, na której to się stało xD - tak mnie zaczęła irytować i już do końca nie mogłam jej zdzierżyć xD A agent 013 był najlepszy, zdecydowanie! :D

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻