27 mar 2017

'Wędrówka przez sen' J. Angelini

Tytuł: Wędrówka przez sen (oryginalnie: Dreamless)
Autor: J. Angelini (tłumacz: J. Wolin)
Cykl: Spętani przez bogów
Ilość stron: 366
Wydawnictwo: Amber (w roku: 2012)


Opis:
Świat antycznych bogów coraz bardziej przenika się ze światem śmiertelników, a życie Heleny pogrąża się w chaosie. Lecz najgorsza jest świadomość, że nie potrafi zapomnieć o Lucasie… i że wciąż myśli o Orionie. Że kocha ich obu.


Opinia:
Kocham styl pani Angelini! <3 Niesamowicie plastyczny, opisowy i humorystyczny. Autorka wciąga nas w historię, oplata emocjami bohaterów i nie chce wypuścić ze świata Heleny.

Książkę czyta się błyskawicznie. Można także skonfrontować swoją wiedzę o Odysei, Iliadzie i innych dziełach związanych z mitologią. Nadal uważam, że pomysł Sukcesorów jest genialny! Jedynym, co mnie wkurzało, to to zamieszanie wprowadzone przez Dafne, ponieważ wiemy o czymś, o czym Helena i Lucas nie mają bladego pojęcia, a tak przez to cierpią... Trójkąt miłosny w sumie okazał się prawie niezauważalny, ale podejrzewam, że zaostrzy się to w ostatnim tomie i niekoniecznie mi się spodoba. Generalnie autorka potrafi zaskoczyć, rozbawić i doprowadzić do prawie płaczu, więc lektura to istna gama emocji!
- Gdzie Lucas? - spytała Noel i zaniepokojona odwróciła głowę, żeby spojrzeć na Helenę.
- Wyskoczył przez okno - odparła Helena. Wzięła kubek i nalała sobie kawy. Kiedy podniosła głowę, zdała sobie sprawę, że wszyscy na nią patrzą. - Serio. Wpadliśmy na siebie na korytarzu i kiedy mnie zobaczył, dosłownie wyskoczył przez okno.
I teraz jak nie napisać wam eseju o tych genialnych postaciach? Sama Helena może irytować, ale rozumiałam, dlaczego się tak zachowywała, więc i tak ją kocham. Lucas, jeju, mój mąż! Autorka opisała zachodzące w nim zmiany tak realnie, że to aż bolało! Orion, czyli trzecie koło nie zdobył mojej bezgranicznej miłości, ale naprawdę go lubię. Wydaje mi się jednak zbyt przepełniony cierpieniem w związku ze swoją przeszłością, abym mogła go pokochać. Niepokoją mnie także zmiany zachodzące w Kasandrze, ponieważ naprawdę lubiłam ją w pierwszym tomie. Angelini tak genialnie kreuje postaci, że na temat każdej, nawet pobocznej, można wyrobić sobie zdanie i raczej żaden bohater książki nie pozostanie wam obojętny!

Podsumowując, nie mogę się doczekać lektury tomu trzeciego i zarazem ostatniego. Z drugiej strony w trzecim tomie obawiam się rozwinięcia trójkąta, bo ja naprawdę wolałabym Helenę z Lucasem! Zdecydowanie polecam, ponieważ jest to niezwykle lekka, przyjemna i humorystyczna książka z mitologią grecką w tle <3

25 mar 2017

'Wylęgarnia. Królowa Śmierci' M. Zamboch

Tytuł: Wylęgarnia. Królowa Śmierci (oryginalnie: Líheň 2: Královna smrtí)
Autor: M. Zamboch (tłumacz: R. Wojtczak)
Cykl: Wylęgarnia
Ilość stron: 407
Wydawnictwo: Fabryka Słów(w roku: 2009)

Bierze udział w wyzwaniach: ABC CzytaniaCzytam nie tylko Amerykanów, Wyzwanie biblioteczne, Zmierz się z tytułami, Czytam fantastykę, 100 książek

Opis:
Myślałem, że Praga, to miłe miasto w sercu Europy. Taaa… właściwie to całkiem spokojne miejsce… Rytualne morderstwa, znaleziska archeologiczne, moc, która wykrzywia rzeczywistość i deformuje podstawy wszechświata. Ktoś musiał posprzątać ten bajzel. Marika Zahaňská – młoda, wysportowana i diabelnie seksowna. Wyjątkowo precyzyjna maszyna do zabijania. W drugim tomie „Wylęgarni” staje na czele grupy profesjonalnych przestępców. Ich życie należy do niej. A jej słowo jest świętym prawem.

Opinia:
Szczerze, nie potrafię wam nic powiedzieć o stylu autora w tym konkretnym tomie. Powód jest bardzo prosty: mój mózg został rozsadzony poprzez nadmiar informacji i ogarniania sytuacji. Książka okazała się masakrycznie skomplikowana! Nawet opisy broni nie cieszyły, opisy walk!, gdy wiedziałam, że zaraz znów będzie dyskusja nt. M-pola czy odnoszenia go do wierzeń religijnych.

Pierwsza część była cudowna! Dużo akcji, walki, kryminalne wątki były zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika, a wątek miłosny zapowiadał się nawet ciekawie. Pod koniec recenzji pierwszego tomu, jeszcze z 2015 roku, pisałam uwaga, moi mili, wątek miłosny, który mi nie przeszkadzał. Ba! podobał mi się! Pod koniec autor wprowadził jednak coś, co niezbyt przypadło mi do gustu i miałam rację - nazwijcie to kobiecą intuicją czy jak sobie chcecie, ale to właśnie element X wprowadzony w bodajże epilogu pierwszego tomu okazał się elementem niepotrzebnym.

Kiedy człowiek wyląduje na samym dnie, wszystko zaczyna go śmieszyć. To taki rodzaj emocjonalnej bariery psychicznej. Można też popaść w odrętwienie, ale to rozwiązanie wydawało mi się zdecydowanie gorsze.
Oczekiwałam akcji, strzelanin, Filipa z jego kataną! Oczekiwałam płomiennego seksu w przerwach między transami Alexa. Pierwsze trzy rzeczy w jakiejś tam ilości dostałam. Nawet dużej, ale nie były one już tak ekscytujące, jak w tomie pierwszym. Za to wątek miłosny posypał się totalnie. Poza wzmiankami co jakieś 50-100 stron to przestał całkowicie istnieć! Tak, jakby autor przypominał sobie czasami, że zeswatał Marikę z Alexem i wypadałoby o tym wspomnieć kilkoma zdaniami. Załamałam się, dosłownie. Nie, aby lubiła wątki miłosne, ale skoro już został wprowadzony, to niech coś się z nim dzieje, a nie taka czarna dziura.

Generalnie książka byłaby bardzo dobra. Może moje odczucia co do momentów akcji nie są zbyt obiektywne, ponieważ zostałam wymęczona teoriami nt. M-pola, powiązania go z religią, masą pierdół i naukowego bełkotu, z którego mało co rozumiałam. W pewnym momencie zaczęłam pomijać kwestie związane z tłumaczeniem tych zależności, wykresów etc. Nie miało to dla mnie najmniejszego sensu, a tylko zniechęcało do lektury.

Ludzie na ogół mają problem z zaakceptowaniem rzeczy oczywistych.
Dlaczego w takim razie aż 5 gwiazdek, skoro tylko narzekam i narzekam? Ponieważ bohaterowie! Co prawda Alex został sprowadzony do roli maszyny, ale już podarujmy to autorowi. Gruber, Barby, Marika, Filip oraz panowie Kas, Krehulek i Krcmar (czeskie imiona są bez tych ich znaczków) to najlepsza ekipa, o jakiej mogłam czytać wśród tego naukowego bełkotu. Ostatnich trzech nagminnie myliłam, ponieważ za dużo imion na K, jednak i tak ich uwielbiam. Marika pomimo miana Królowej Śmierci pozostała nadal człowiekiem. Co prawda rozumiała potrzebę zabijania, tym bardziej, że nie dotyczyła ona ludzi, ale miała także wyrzuty sumienia oraz przerażały ja zachodzące w niej zmiany. Kapitan Krcmar przestał mnie w tym tomie irytować, stał się wspaniałym kompanem przygód. Najbardziej jednak pokochałam Barby'ego, choć w tomie pierwszym to Filip się wybijał. Postaci są realnie wykreowane (na tyle, na ile się da biorąc pod uwagę pewne aspekty) i mają bardzo złożone charaktery.

Podsumowując, spodziewałam się fantasy, a dostałam science fiction. Niezbyt przepadam za tym drugim, więc niemiło się rozczarowałam nadmiarem matematycznych rozważań, teorii i symulacji. Generalnie także pomysł, który napiszę w spoilerze na końcu recenzji, nie przypadł mi do gustu. Książkę ratują bohaterowie oraz duża ilość akcji, choć mogłaby być ona bardziej ekscytująca. Z pewnością polecam wam tom pierwszy. Czy sięgniecie po ten - pozostawiam wtedy do waszej decyzji. Ja i tak bym to zrobiła, aby poznać dalsze losy bohaterów.

SPOILER: Pierwszy tom kończy się sceną, w której kapitan Krcmar czyta Wylęgarnię, powieść napisaną na podstawie poczynań bohaterów. Dostajemy więc taką książkę w książce, gdzie nie wiemy, kto tak naprawdę to pisze i czy to on kreuje akcję czy tylko opisuje to, co widzi. Według mnie pomysł do bani. Rozumiem jego ideę - zgodnie z teorią M-pola miał narobić Marice wyznawców (ta, trochę ogarnęłam z tego bełkotu), ale nie wiem, dlaczego akurat jej oraz po co jej wróg robił jej wyznawców, skoro to chyba ją umacniało czy coś w tym stylu.... Po prostu zagadka się dziwnie posypała i nie złożyła do kupy... KONIEC SPOILERA

23 mar 2017

Refleksje czytelnicze #18: Wydawnictwa


Witam, witam!
Dzisiaj coś, o czym można dłuuuugo dyskutować wśród blogerów i osób czytających książki. Mowa o wydawnictwach. Jedne kochamy, popularność drugich na rynku nas zadziwia, ale przecież wydają to, co kochamy - książki! A chyba każdy uwielbia ładnie wydane powieści.
Dzisiejszy post nie ogranicza się do typowych refleksji Kitty, ponieważ poprosiłam o pomoc dziewczyny z MM :) Zadałam im te same pytania poprzez Formularz Google, które zaraz pojawią się w poście, więc będziecie mogli poznać także ich odpowiedzi :) Od większości z nich mam też pozwolenie na cytowanie ich wypowiedzi, więc będzie ciekawie ^^

PS. Ja prosiłam o jedno wydawnictwo, ale ankietowani podawali po kilka - liczyłam więc każdy głos na każdą książkę :P Ogółem ankietowanych było 14 osób. Do większości pytań nie podawałam opcji - każdy pisał odpowiedź sam, a nie zaznaczał jedną z wielu.

Jakiego wydawnictwa książki czytasz najczęściej? (jeśli możesz, podaj ich liczbę)
Osobiście po prostu zerknęłam na etykietki blogowe i tak oto otrzymałam taką moją TOP 3: Fabryka Słów (ok. 32), Jaguar (ok.24), SQN (ok. 19). Wartości są około, bo wiadomo, że czasami etykietuję mini recenzje, a w nich mogą być dwie książki tego samego wydawnictwa :)
Fabryka wydaje dużo książek w moich klimatach, czyli quasi-średniowiecze, akcje etc. Towarzyszy mi w sumie od zawsze jako wydawnictwo. Ilość książek od Jaguara to, nie licząc wszystkich książek Flanagan, ok. 4 :D Pozostawię to więc bez komentarza. Z SQN współpracuję, ale także uwielbiam ich książki <3
Wśród ankietowanych największą popularnością cieszą się Jaguar (4 osoby wymieniły wydawnictwo, jedna sprecyzowała, że jest to ok. 15 książek) oraz Otwarte/Moondrive (4 osoby wymieniły wydawnictwo, dwie osoby sprecyzowały i było to 20 oraz ok. 10 książek).  Po dwa głosy otrzymały: Galeria Książki, SQN, Feeria/Feeria Young (z doprecyzowaniem od jednej osoby, że to ok. 20 książek) oraz Uroboros. Poza nimi, z jednym głosem zawitały do ankiety także Filia (z doprecyzowaniem, że 5 książek), Dolnośląskie oraz Czwarta Strona i IUVI.

Jakie wydawnictwo według ciebie najbardziej przykłada się do wydań książek?
Osobiście uważam, że SQN! Naprawdę na tyle przeczytanych książek dopiero ostatnio znalazłam pewien błąd, którego nie mogłam podarować i napisałam do wydawnictwa, ale poza tym mają przepiękne okładki, strony się nie rwą, a korekta jest cudowna <3 Pochwalić mogę także wydawnictwo IUVI, z którym od niedawna współpracuję i jeszcze się nie zawiodłam na ich wydaniach.
Według ankietowanych największe uznanie zdobyło wydawnictwo SQN liczbą 7 głosów! Według mnie na 14 ankietowanych to naprawdę prawdziwa pochwała, skoro aż połowa z nich wymieniła książki tego wydawnictwa! Media Rodzina i IUVI zdobyły po jednym głosie, a Czarna owca, Czwarta Strona, Filia, Feeria, Galeria Książki, Jaguar, Otwarte i Uroboros po jednym. Jednak według mnie w ogóle znalezienie się w tej ankiecie można uznać za sukces :)

Czy czytujesz mniej znane wydawnictwa?
Osobiście - zdarza się. W moich etykietkach możecie zobaczyć np. Dreams, Skrzata etc. Nie odstraszają mnie nieznane w szerokim gronie wydawnictwa, ponieważ sądzę, że też mogą wydać coś wartościowego :)
Według ankietowanych: 35,7% odpowiedziało, że nie sięga po książki takich wydawnictw, a 64,3% - że owszem :)

Czy czytasz książki wydane własnym sumptem?
Osobiście staram się nie. 
Według ankietowanych: 64,3% nie czyta takich książek, zaś 35,7% - tak.

Co sądzisz o takich wydaniach?
Osobiście rozumiem zachowanie praw autorskich, ale to można negocjować z wydawnictwem i dołożyć więcej kasy. Za to wydawanie książki samemu oznacza dla mnie, że raczej żadne wydawnictwo nie chciało ponieść ryzyka. Czytałam kilka takich i jednak nie były to arcydzieła.

Odpowiedzi ankietowanych:
Na obrazku są dosłowne wypowiedzi osób, które zezwoliły mi na ich publikację.



Jakie wydawnictwo według ciebie najmniej przykłada się do wydań?
Osobiście uznaję za takie Papierowy Księżyc, choć pod względem treści nawet lubię ich książki. Jednak korekt, brrr. Nigdy nie zapomnę też Zielonej Sowie korekty Zjadaczki Córki Grzechów. Fabryka za to mogłaby bardziej przykładać się do stron (grubsze, plis!) oraz okładek.
Według ankietowanych wydawnictwo Amber powinno schować się w krzaki, ponieważ aż 4 osoby wymieniły je jako nieprzykładające się. Po jednym ostrzeżeniu otrzymały także: Replika, Psychoskok, Fabryka Słów, Jaguar, Pascal, Novae Res, Akurat, Filia, MAG, Zysk i Sk-a oraz Świat Książki.

Jakie wydawnictwo ma według ciebie najlepsze okładki?
Osobiście kocham SQN pod tym względem, ale IUVI i Uroboros też tworzą całkiem ciekawe i miłe dla oka okładki.
Według ankietowanych znów najlepiej wypadło SQN liczbą 4 głosów. Drugie miejsce ilością 3 głosów zajęła Filia, dwie osoby wybrały Otwarte, a po jednym głosie otrzymały Jaguar, Czarna owca, IUVI, Galeria Książki, Urobors i Feeria

A jakie najgorsze?
Osobiście uważam, że okładkowe potworki wypuszcza na rynek Fabryka Słów i choć lubię ich książki to raczej nie posiadać :D
Według ankietowanych znów Amber powinno iść się schować - wymieniły je aż 4 osoby. MAG otrzymał dwa punkty karne, a po jednym CzyTam, Fabryka, Jaguar, Psychoskok, Replika i W.A.B.

Jeśli potrafisz, napisz, jakie jest według ciebie najpiękniejsze wydanie 2016 roku i jakie wydawnictwo je wydało.
Osobiście uważam, że są to Magiczne akta Scotland Yardu wydawnictwa SQN <3 A zazwyczaj nie lubię postaci na okładkach :D
Według ankietowanych było to wydanie Silver od Media Rodzina. Drugie miejsce zajęła Porwana pieśniarka od Galerii Książki, ale wymienione zostały też Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender (SQN), Epidemia (Feeria), Mechaniczny (SQN), Prawo Mojżesza (Edito), Słowik (Świat Książki).

Jak często zdarza ci się, że wydawnictwo nie kończy serii, którą akurat czytasz?
Osobiście za często... Dałabym tutaj 5... (skala odpowiedzi była 1-5, gdzie 1 to rzadko, a 5 to bardzo często)
Według ankietowanych: Nikt nie zaznaczył 4 ani 5 - zazdroszczę wam! 2 i 3 zaznaczyło po 6 osób, a 1 - dwie osoby.

Jeśli potrafisz, wskaż wydawnictwo, które według ciebie najczęściej nie kończy serii.
Osobiście uważam, że to np. Fabryka, Amber, Mag.
Według ankietowanych powinny się wstydzić Amber i Jaguar, ponieważ zdobyły po 3 głosy. Wspomniane jednym głosem zostały także Akapit Press, Fabryka, Literacki Egmont, Mag, Prószyński i Sk-a.

Jakie wydawnictwo według ciebie ma najlepszy kontakt z czytelnikami wykorzystując media takiej, jak FB czy Instagram?
Osobiście uważam, że to Jaguar. Co wchodzę na FB to tam jakieś zdjęcia, konkursy czy choćby zwykłe pytania do czytelników i fanów fanpage :)
Według ankietowanych najlepszy kontakt z czytelnikami ma SQN (6 głosów), a zaraz za nim plasuje się Otwarte/Moondrive (5 głosów). Wydawnictwo IUVI zostało wymienione 2 razy, a Jaguar, Czwarta Strona i Uroboros po razie :)

Co sądzisz o ponownych wydaniach z nowymi okładkami?
Osobiście, o ile jest nakład starych, wydawnictwo nie powinno tego robić. Zbieranie serii z różnymi okładkami nie jest fajne...

Odpowiedzi ankietowanych:
Na obrazku są dosłowne wypowiedzi osób, które zezwoliły mi na ich publikację.



Jeśli współpracujesz z jakimś wydawnictwem, co sądzisz o tych współpracach?
Osobiście jestem zadowolona z podjętych współprac, ale pana Oskara z SQN nikt nie pobije :)

Odpowiedzi ankietowanych:
Na obrazku są dosłowne wypowiedzi osób, które zezwoliły mi na ich publikację.



Lubisz kiedy wydawnictwo organizuje konkursy i BT czy organizacją według ciebie powinni zajmować się blogerzy, a wydawnictwo pozostać tylko sponsorem?
Osobiście jestem zaskoczona wynikami, które zobaczycie poniżej. Ja lubię, kiedy to wydawnictwo organizuje konkursy i BT ;)
Według ankietowanych: aż 58,3% uważa, że to blogerzy powinni organizować konkursy, natomiast 41,7% podziela moje zdanie.

Które wydawnictwo kojarzy ci się najlepiej z przedstawionych poniżej?
Osobiście SQN. 
Według ankietowanych: <można było zaznaczyć tylko jedno>
  • Sine Qua Non (7 głosów - 50%)
  • Otwarte (2 głosy - 14,3%)
  • Czarna Owca (1 głos - 7,1%)
  • IUVI (1 głos - 7,1%)
  • Media Rodzina (1 głos - 7,1%)
  • Papierowy Księżyc (1 głos - 7,1%)
  • Literackie (1 głos - 7,1%)
  • Jaguar
  • Fabryka Słów
  • Galeria Książki
  • Albatros
  • Zysk i Sk-a
  • Kobiece
  • Videograf
  • Dolnośląskie

Lubisz, kiedy wydawnictwo skupia się wokół jednego gatunku czy wydaje książki z wielu gatunków?
Osobiście lubię, kiedy wydaje jeden gatunek i jest nim fantasy <3
Według ankietowanych: 92,9% woli, kiedy wydawnictwo jest wielogatunkowe, a 7,1% - skupienie się na jednym gatunku

I jak podobał wam się taki post? :) Jakie jest wasze zdanie? :D Oczekuję dyskusji w komentarzach! :D

21 mar 2017

Projekt POLSKA: Aneta Jadowska

Kolejny miesiąc, kolejny polski autor :) Tym razem dziewczyny na MM wybrały autorkę! :)
Wiecie, co jest fajne w tym projekcie poza promowaniem polskiej literatury? Poznawanie nowych osób! :)

Dzisiaj o autorce z dużym dorobkiem literackim, choć głośno zrobiło się o niej dopiero za sprawą SQN i nowego cyklu powieści w stworzonym już wcześniej przez nią uniwersum. Na studiach powtarzano jej, aby nie marnowała czasu i talentu na fantastykę, ale chyba wszyscy się cieszymy, że nie posłuchała! W momencie mojego spotkania z nią dopasowałyśmy się kolorem włosów, co jest widoczne na poniższym zdjęciu :D Panie i panowie, mowa oczywiście o Anecie Jadowskiej.

Opinie o autorce:

Według mnie autorka to bardzo kreatywna osoba! Ponadto uwielbia opowiadać o wykreowanych przez siebie postaciach i chętnie porozmawiała ze mną na KTK o Nikicie. Zresztą, polubiłam ją już za samo zdjęcie na LC! :D Z książek wnioskuję także, że ma niesamowite poczucie humoru.

Klaudia pisze: Pani Jadowska jest ciepłą i miłą osobą, i chociaż dotychczas miałam okazję poznać ją tylko raz, to od teraz wiem, że będę ustawiać się do niej w kolejce już na każdych targach. Uśmiechnięta, serdeczna, aż dziw bierze, że stworzyła taką postać jak Nikita, której wojowniczy charakter jest chyba wszystkim znany. Autorka udziela się też na swoim fanpage'u, organizuje konkursy i stara się utrzymywać dobry kontakt z czytelnikami. Czytając wywiady z jej osobą, zawsze odbieram ją bardzo pozytywnie, jako pomysłową, ale też nie wywyższającą się kobietę, która naprawdę ma pasję do tego co robi. To teraz pozostaje czekać do kolejnych targów ;)

PaulinaWu pisze: Autorka podbiła moje serce lekko ironicznym poczuciem humoru (całkiem podobnym do mojego). Jadowska z pewnością uwielbia rock’n’rollowe klimaty, bowiem postaci wyglądają jak członkowie kapel rockowych czy gangów motocyklowych. W książkach przewijają się piosenki i teksty rockowych utworów, zapewne ulubionych piosenek pani Anety.

bookworm pisze: Z twórczością Jadowskiej miałam okazje spotkać się niedawno, bo kilka tygodni temu za sprawą Dziewczyny z Dzielnicy Cudów. Od tego momentu stała się moja ulubioną kobietą piszącą fantastykę – polską i w ogóle. Nie miałam okazji spotkać Pani Anety, ale przy najbliższej sposobności na pewno ustawię się w kolejce po autograf!

Opinie o jej książkach:

Według mnie seria o Nikicie to doskonały przykład cudownego urban fantasy! Niebezpieczna Sawa, ponury Wars oraz tajemnicza i magiczna Norwegia, a wśród nich niezwykle wykreowani bohaterowie. Sama Nikita skradła moje serce niemalże od razu za realność kreacji jej charakteru. Zdecydowanie muszę nadrobić serię o Dorze <3 W książkach pani Anety jest też pełno akcji, czyta się je błyskawicznie i z uśmiechem na ustach <3

Katrina pisze: O samej Jadowskiej wiem niewiele: nigdy się z nią nie spotkałam, nie byłam na żadnym spotkaniu autorskim, nie interesowałam się jej osobą. Oceniać ją mogę tylko przez pryzmat jej jednej książki, „Dziewczyny z Dzielnicy Cudów”. Czytałam ją jakiś czas temu i oceniam ją jako po prostu dobrą młodzieżówkę. Książka ma pewne problemy, nie jest moim ideałem, ale uważam, że sprawdzi się zarówno dla tej trochę młodszej, jak i starszej młodzieży. Dzięki temu, że jest to literatura polska, oryginalna, sam język autorki jest znacznie bardziej „soczysty” niż te wersje splamione przez pióro tłumacza.

PaulinaWu pisze: Nie miałam wiele do czynienia z fantastyką, aż do pewnego dnia gdy dostałam pierwszą książkę Anety Jadowskiej w swoje łapki. Pamiętam ten dzień, kiedy przyniosłam z biblioteki Złodzieja Dusz (pierwszy tom z serii o Dorze Wilk) i po prostu przepadłam. Z początku podchodziłam sceptycznie do tej książki, ale Dora Wilk wciągnęła mnie na dobre. Ja sama wiem tylko z jaką niecierpliwością czekałam na kolejne tomy heksalogii, późniejsze Ropuszki czy Szamański Blues. Dwa nowe tomy przygód Nikity tylko utwierdziły mnie, że jestem wierną fanką pani Anety. Ale nie tylko za to pokochałam książki Jadowskiej. Nie ukrywam, że jej twórczość pochłonęła mnie w całości i na dobre zmieniła moje postrzeganie fantastyki. Galerie wspaniałych postaci jak zwykle są to wyjątkowe osobowości, mocne charaktery czy niebezpieczni gracze. Wszystko opisane tak plastycznie, że jesteśmy w stanie sobie idealnie je wyobrazić. Thorn, Trójprzymierze, Wars i Sawa – wszystkie te miejsca poznawałam z nieukrywaną ciekawością, przemierzając ich ulice czy niebezpieczne zakamarki wraz z bohaterami powieści. Książki Jadowskiej łączą w sobie to co lubię najbardziej – odkrywanie zagadek detektywistycznych (tych z serii jestem złym bandziorem i chce zawładnąć całym światem) oraz magii, bogów, aniołów i demonów czy wszelkich innych stworzeń, których nie spotkacie na ulicach zwykłych miast.

Klaudia pisze: Dotychczas czytałam dwie książki Anety Jadowskiej, "Dziewczynę z Dzielnicy Cudów" oraz "Akuszera bogów" i obie bardzo mi się podobały! Nie jest to wprawdzie nic wybitnego, ale jako literatura rozrywkowa sprawdza się idealnie. Akcja nieustannie gna naprzód, a w to wszystko idealnie wpasowuje się Nikita, chyba jedna z najbardziej silnych i zdecydowanych bohaterek z jakimi dotychczas się zetknęłam. Ale Nikita ma też swoje chwile słabości i przejawy uczuć, dzięki czemu nie jest idealna i staje się bliższa czytelnikowi. Książki pani Jadowskiej uwielbiam również za wyjątkowy klimat, w przypadku "Dziewczyny z Dzielnicy Cudów" były to alternatywne miasta Wars i Sawa, a miejscem akcji "Akuszera bogów" autorka uczyniła Norwegię. Tak więc pełnokrwista bohaterka i porywająca akcja osadzona w intrygującym świecie - to właśnie gwarantują książki Anety Jadowskiej :)

Magia słowa pisze: Aneta Jadowska... Dla mnie była jednym, wielkim znakiem zapytania. Gdyby moja dobra koleżanka nie gnębiła mnie Dziewczyną z Dzielnicy Cudów, pewnie bym nie poznała pióra autorki. Z początku gdy zaczęłam czytać wspomnianą lekturę, moje odczucia były... Nijakie. Brakowało mi przede wszystkim uczuć, emocji, akcji w tej książce. Czegoś, co sprawiałoby, że ciekawość zżerała by mnie od środka. Mimo to, dość przyjemnie czytało mi się pierwszy tom o Nikicie i... Czekałam na kontynuację. Liczyłam na coś,co w końcu mnie zadowoli, zaspokoi moje wymagania. Otóż z Akuszerem Bogów było zdecydowanie lepiej! Coś się działo, nawet sporo więcej. Drugi tom porwał mnie całkowicie. Zaczęłam i dopiero skończyłam doczytując do ostatniej kropki. Wiele nowych, niespodziewanych zwrotów akcji, których się nie spodziewałam. Warto wspomnieć o tym, że fantastyka to nie mój gatunek, a o dziwo mi się podobała, nawet bardzo. Cieszę się, że uległam namowom mojej koleżanki, bo historia o Nikicie jest bardzo przyjemna i momentami zabawna, bo odszczekanej głównej bohaterki nigdy dość. Właśnie, świetnie wykreowane postacie to kolejny wielki plus, bo dzięki temu nie czytaliśmy o losach papierowych, bezbarwnych bohaterach, a takich z krwi i kości. Jestem przekonana, że Ci, którzy na co dzień fantastyki nie czytają tak jak ja, mogą sobie upodobać tą serię. Pióro autorki jest przyjemne i lekkie, widać, że posiada dość dobry warsztat i wie, co robi. Mam nadzieję, że trzeci tom o Nikicie już nie długo :)

bookworm pisze: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów porwała mnie od pierwszych stron. Zaczarowała, wciągnęła do niesamowitego, magicznego świata, oczarowała klimatem lat 30 ubiegłego wieku i tym samym – skradła moje serce. Główna bohaterka, Nikita – harda i zadziorna od razu przypadła mi do gustu, a wraz z Robinem tworzą świetny duet. Wartka akcja, odpowiednia dawka humoru i tajemnic - czego chcieć więcej? Nie zawiodłam się też sięgając po kontynuację – Akuszera Bogów. Drugi tom jest pogłębieniem pierwszego, bohaterowie są rozbudowani, wątki ciekawie się rozwijają. Postać Robina – mistrzostwo! Pokochałam go jeszcze mocniej. W tej części magia jest o wiele silniejsza, żyje swoim życiem, a Nikita musi zmierzyć się z demonami przeszłości.
"(...) Ludzie są zbyt krusi by ich przytulać bez ryzyka, że, no wiesz.. że się ich zgniecie."
Tak, to właśnie Akuszer Bogów <3


Książki napisane przez autorkę (linki przeniosą was do moich recenzji lub strony na LC; nie uwzględniam zbiorów opowiadań)

19 mar 2017

'Smok Jego Królewskiej Mości' N. Novik

Tytuł: Smok Jego Królewskiej Mości (oryginalnie: His Majesty's Dragon)
Autor: N. Novik (tłumacz: P. Kruk)
Cykl: Temeraire
Ilość stron: 350
Wydawnictwo: Rebis (w roku: 2007)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę,  ABC Czytania, 100 książek, Wyzwanie biblioteczne, Kitty's Reading Challenge (głównym bohaterem jest zwierzę)

Opis: 
Załoga HMS "Relianta" przechwytuje francuską fregatę i odkrywa na jej pokładzie drogocenny ładunek - jajo rzadkiego smoka, gotowego niemal do wyklucia. Wskutek zrządzenia losu kapitan Will Laurence zostaje opiekunem stworzenia i nadaje mu imię Temeraire. Musi zapomnieć o dawnym życiu, porzucić służbę we flocie, wstąpić do Korpusu Powietrznego, brytyjskiej jednostki smoków, i przejść wyjątkowo intensywne szkolenie bojowe. Napoleon bowiem szykuje już śmiałą inwazję na Anglię przy użyciu własnych sił powietrznych...


Opinia:
Uwielbiam smoki, a mało jest książek, w których byłyby one głównym bohaterem. Ponadto wojna Francji z Anglią w towarzystwie smoków jako Sił Powietrznych brzmi ciekawie. Nie zastanawiałam się długo nad sięgnięciem po tę pozycję, ale czy słusznie?

Styl autorki jest prosty i chwała jej za to. Co prawda mogłaby poczytać trochę więcej o walkach morskich, ponieważ czytam dużo książek związanych z tematyką żeglugi czy bitew morskich i tutaj były one zdecydowanie mniej dopracowane. Książka nadrabiała jednak humorem, atmosferą i opisami walk w powietrzu.

Wolę ciebie od stosu złota, nawet gdyby spało się na nim bardzo wygodnie.
Smoki jako element Sił Powietrznych to bardzo oryginalny pomysł. Każdy z nich miał swoją załogę oraz kapitana, a oswajanie ich oraz uczenie było niezwykle opisane. Ponadto te majestatyczne stworzenia mówią, więc możemy poznać ich myśli oraz charaktery nie tylko z opisów głównego bohatera-narratora. Książka opowiada jednak mniej o walkach, wojnie czy polityce (uf!) niż o oddaniu, przywiązaniu oraz miłości. Każda relacja smok-kapitan została opisana na swój własny, niepowtarzalny sposób. W większości były one ciepłe, braterskie, bliskie, ale niestety - nie zawsze. Smok Jego Królewskiej Mości opowiada też o lojalności, którą stara się zrozumieć Temeraire - nie wobec przyjaciół, ale wobec kraju czy króla. Tempo akcji jest umiarkowane. Momentami przyspiesza, aby dać nam kopa adrenaliny, innym razem zwalnia i pozwala zakochać się w stosunkach Laurence'a i Temeraire'a.

No cóż, przyłożyłabym mu, ale musiałabym wstać. Nie macie pojęcia, jak trudno jest ułożyć suknię, kiedy się siada. Za pierwszym razem zajęło mi to pięć minut.
Moim zdaniem ciężko wykreować w jednej książce zarówno różnorodne smoki, jak i ludzi. Autorce się to jednak udało. Laurence nigdy nie prosił o los, jaki go spotkał, ale potrafił dostosować się oraz zakochać w świecie awiatorów. To typ bohatera, który zawsze podziwiam - prawdziwy przywódca z krwi i kości, dbający bardziej o interes własnych ludzi niż swój. Temeraire zachwycał swoją inteligencją i bawił innym pojmowaniem otaczającego go świata. Poza tym - on kochał czytać! (no okay, kochał, jak Laurence mu czytał, bo sam nie potrafił). Wśród bohaterów ludzkich uważam, że warto wyróżnić też kapitan Roland jako silną, bezkompromisową kobietę oraz Hollina, który kochał smoki i dzielnie opiekował się nie tylko tym, którego mu przydzielono, ale i Levitasem. Levitas, moje biedactwo! Na jego przykładzie autorka pokazała ślepą lojalność smoka wobec pana, który zupełnie się nim nie interesował. Miałam ochotę ukatrupić jego kapitana i żałuję, że nie stało się to na kartach powieści.

Podsumowując, jeśli kochacie smoki oraz wzruszające opowieści - musicie sięgnąć po tę książkę. Jest to też skarbnica cytatów! Osobiście na pewno będę kontynuować i chętnie poznam dalsze losy Laurence'a i Temeraire'a <3

17 mar 2017

Refleksje czytelnicze #17: Angel fantasy

Witam was w kolejnych Refleksjach :D Dzisiaj skupię się na podgatunku literackim, po który sięgam dość często. Odkryłam to w sumie przypadkiem, postanowiłam sporządzić listę książek przeczytanych i oto jest - lista książek z gatunku angel fantasy, które Kitty przeczytała do tej pory:
  1. Nieziemska/ Anielska
  2. Kłamca, Kłamca 2, Kłamca. Papież sztuk, Kłamca 3, Kłamca 4
  3. Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata
  4. Anioł
  5. Wieczni wygnańcy
  6. Blask
  7. Ja, diablica/anielica/potępiona
  8. Tam, gdzie spadają anioły
  9. Upadli
  10. Żarna niebios
  11. Demony. Pokusa
  12. Miasto kości/ Miasto Popiołów
  13. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender
  14. Najgłupszy anioł
Książek jest, jak widzicie, 14, ale serie i tomy brałam jako jeden numerek. Wiem, że większość z was omija ten gatunek, ponieważ z angel fantasy od razu kojarzy się romans. Cóż - to błędny stereotyp. Autorzy naprawdę wysilają się na kreatywność i tworzą różnorakie typy aniołów oraz dają im naprawdę różnorodne role w powieściach.

Jeżeli odrzuca was ROMANS... nie sięgajcie na pewno po Nieziemską, Wiecznych wygnańców, Upadłych, Demony oraz Anioła. W tych książkach czeka na was 100% romansu połączonego z anielskimi istotami i jakimiś boskimi prawami. 

Jeżeli chcecie przeczytać DOBRE angel fantasy... nie dotykajcie Blasku oraz Anioła. O tych dwóch książkach wspominam tutaj tylko i wyłącznie dlatego, aby je wam odradzić!

Jeżeli interesuje was ORYGINALNE angel fantasy... zapraszam do lektury Kłamcy lub  trylogii K. B. Miszczuk Ja, diablica. W Kłamcy autor miesza temat również z mitologią słowiańską, egipską grecką oraz rzymską, a wszystko zmiksowane zostało z dużą dawką humoru i popkultury. W trylogii o Wiktorii aniołowie i diabły kłócą się o dusze zmarłych, a Wiktoria zostaje drugą w historii diablicą. Nowatorskie przedstawienie Nieba, Los Diablos oraz relacji między aniołami i diabłami a Bogiem to powód wielu scenek humorystycznych.

Jeżeli mielibyście ochotę na angel fantasy pełne ANIELSKICH SPRAW... polecam wam Nieziemską lub Demony. W Nieziemskiej każdy anielita ma do spełnienia misję, która objawia się w snach i na tym skupia się pierwsza część. Dopiero w drugiej możemy poznać bardziej rozbudowany świat anielitów oraz aniołów. W Demonach, o ile mnie pamięć nie myli, Luc oraz Gabe (kojarzą wam się te imiona? ;D) walczyli o duszę Frannie. Sama mam zamiar robić reread Demonów, więc powinna się kiedyś tam pojawić recenzja :)

Jeżeli pragniecie UROCZO-SMUTNEGO angel fantasy... mogę wysłać was do biblioteki po Tam, gdzie spadają anioły oraz Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender. Książka pani Terakowskiej pokaże wam niesprawiedliwość świata oczami dziecka, którego anioł stróż spadł z nieba. Za to w życiu Avy nic nie jest proste, ponieważ urodziła się ona ze skrzydłami, a w książce przedstawia nam najpierw perypetie swojej rodziny, a potem swoje własne jako dziewczyny-anioła.

Jeżeli lubicie angel fantasy wymieszane z innymi ISTOTAMI NADNATURALNYMI... koniecznie sięgnijcie po Wiecznych wygnańców lub Miasto kości. Pierwsza książka opowiada o miłości nowo-przemienionej wampirzycy do swojego upadłego anioła stróża, ale skoro mi się spodobało, a nawet pamiętam tę książkę po kilku latach, to znaczy, że okazała się warta przeczytania. O Darach anioła nie muszę chyba mówić zbyt wiele - angel fantasy przejawia się tam w postaci tytułowych darów czy sama geneza powstania Nocnych Łowców.

Jeżeli szukacie BRUTALNEGO angel fantasy... mogę wam zaproponować Żarna niebios oraz Najgłupszego anioła. Brutalność pierwszej książki wynika z okoliczności - wobec kryzysu w sferach wyższych, archaniołowie sprzymierzają się z Otchłanią. Ponadto przedstawione tu anioły powinny bać się iść do spowiedzi! Najgłupszy anioł natomiast należy także do czarnej komedii, ponieważ opowiada o aniele, który nie potrafił zorganizować Bożego Narodzenia i w tym szczególnym dniu dochodzi do jednej katastrofy po drugiej.

Jeżeli zależy wam na CIEKAWYM MIEJSCU AKCJI... znajdziecie je w Upadłych. Perypetie głównej bohaterki i cała fabuła mają miejsce w zakładzie poprawczym, gdzie Luce, Ca oraz Daniel przeżywają od nowa pewien cykl, a w to wszystko znów są zaangażowane sprawy anielskie.

Jeżeli uważacie, że DYSTOPIA to coś, co kochacie... dorwijcie Angelfall. Nie przeraźcie się jednak, bo choć według mnie książka nie jest brutalna, nie przedstawia aniołów tak, jakbyście chcieli. To nie istoty, które nas bronią - to dzięki nim upadamy, a nasz świat się kończy.

A MOŻE WY ZNACIE JAKIEŚ DOBRE ANGEL FANTASY, KTÓREGO NIE WYMIENIŁAM? :)
Planuję na pewno drugi tom Angelfall, który już czeka pożyczony od Oli. 

Zamierzacie po coś sięgnąć? :) A może już coś czytaliście? Jaka jest wasza opinia? :)

15 mar 2017

LBA #41 #42 + Q&A od Oli K. + APEL

Myślałam wczoraj, że szlag mnie trafi. I tylko wielką siłą woli powstrzymuję się od przeklinania tutaj. MOI KOCHANI, PROSZĘ PODPISZCIE TĘ PETYCJĘ! Rząd nie powiem, w co chce nas robić, nas czytelników! Niech ta petycja będzie wszędzie, niech będzie nas więcej niż 5 tysięcy, bo ktoś tutaj chce wydać wyrok śmierci dla polskiego czytelnictwa, dla mniejszych wydawnictw i dla księgarni internetowych. Niech nie wciskają nam kitu, że to regulacja - to jest niszczenie rynku wydawniczego oraz sposób, jak zarobić więcej kasy dla nich, a się nie narobić. NIE POZWÓLMY IM tego zrobić!  Ta ustawa to KPINA z czytelników, a podejrzewam, że osoba, która ją stworzyła nie czyta wiele, a na pewno nie kupuje zbyt wiele książek. Lub zajmuje takie stanowisko, że stać ją kupować książki po 35 zł, a nie każdy ma tak dobrze. PO CHOLERĘ ZA ROBIENIE USTAW ZABIERA SIĘ KTOŚ, KTO NIE ZNA NASZEGO ŚRODOWISKA?


Za nominację do 41. już LBA na Biblioteczce dziękuję Magii Słowa :) 

1. Gdybyś miał/a złotą rybkę, która spełnia trzy życzenia, to co byś sobie zażyczył/a? [standardowe moje pytanie w LBA]

Po pierwsze chcę polecieć z Misiem na Madagaskar, a potem do Hiszpanii, czyli przy okazji spełnię tez jego marzenie <3 Po drugie chcę domek z basenem z opłatami uregulowanymi na kolejne 30 lat. Po trzecie chcę, aby w klatce bloku, w którym mieszkam pojawiła się winda (tak, z braku lepszych pomysłów, stwierdzam, że jestem leniem i wchodzenie przynajmniej 2x dziennie na 3. piętro jest męczące :D)

2. Cytat, który tak bardzo zapadł Ci w pamięć i stale Ci towarzyszy?

Moim ulubionym cytatem z książki, który non stop za mną chodzi, jest:
- Jak z twoją pamięcią?- Świetnie. Pamiętam, że się w tobie kocham
~ Niepowszedni. W Potrzasku J. Drzewicka

3. Gdybyś miał/a polecić mi po jednej książce autora zagranicznego oraz polskiego, to jakie by one były i dlaczego akurat te?

Ja Tobie polecić? Ojej :D To jest najtrudniejsze pytanie w LBA, jakie zadałaś :D
Zagraniczny - Piąta Pora Roku, bo wiem, że lubisz dobrze zbudowane postaci. Poza tym w książce poza fantasy jest dużo uczuć :)
Polski - Dożywocie, bo to takie fantasy połączone z obyczajówką i komedią :)

4. Czym interesujesz się poza czytaniem książek?

Uwielbiam strzelectwo, ale rzadko mam okazję strzelać. Moim drugim takim ważnym hobby jest grafika komputerowa :)

5. Gdybyś miał/a bilet w jedną stronę, gdzie chciałbyś/abyś się znaleźć i dlaczego tam?

Gdybym miała aby jeden bilet w aby jedną stronę - nie pojechałabym nigdzie, bo nie potrafię sobie wyobrazić, że sama miałabym pojechać gdzieś i przeżyć coś bez mojego chłopaka lub którejś z przyjaciółek. Z kim ja bym się potem z tego śmiała? :D

6. Piosenka, która cię ostatnio nie opuszcza, to...?



7. Co jest Twoją słabością, słabym punktem? [oprócz książek, rzecz jasna]

Może jestem czasami zbyt porywcza, wybuchowa i potrafię powiedzieć coś bardzo szczerego bez zastanowienia. 
Podobno jestem zbyt szczera, ale ta opinia nie należy do mnie :D

8. Czego się boisz?

Pająków, agresywnych psów, mam lęk wysokości, boję się również, że kiedyś podczas jazdy samochodem za bardzo się rozluźnię i zrobię jakąś głupotę, więc ja jak prowadzę, to siedzę na baczność :D

9. Żywioł, z którym się utożsamiasz?

Ogień, choć chyba w odniesieniu do punktu 7. nikogo to nie dziwi :D 
Co ciekawe, moją ulubioną Witch zawsze była Irma, ale i tak wybieram ogień xD

10. Za co kochasz książki?

Ale mam pisać esej? :D Bo jestem do tego zdolna!
Tak w skrócie: za rozrywkę, niezwykłą ilość książkowych mężów, ważne dla mnie cytaty oraz nieskończenie wiele fantastycznych światów, w które mogę się zagłębić <3

11. Masz jakieś uprzedzenia?

Ojej, jak ja zaraz wywołam burzę polityczną :D Bo mam i to całkiem sporo, o ile dobrze rozumiem, o co ci chodzi. Np. jak widzę, że gapi się na mnie jakiś, no cóż, uchodźca, to mam ochotę uzbroić się w gaz pieprzowy. Inna sprawa, że u mnie na mieście normalnie chodzę sobie po północy bez broni, a też nie należy to do bezpiecznych wypadów. Nie mam nic przeciwko homoseksualizmowi, póki nie robią manifestacji, nie adoptują dzieci i nie okazują sobie uczuć publicznie. Nie lubię Niemców, zwłaszcza po tej ostatniej aferze z powodu idioty, który twierdzi, że obozy śmierci są polskie - no chyba, kurwa, nie. W Niemcach wkurza mnie też ta niewinność narodowa - to nie Niemcy, to naziści, to hitlerowcy, ale przecież nie Niemcy. Hm, może jednak nie będę kontynuować xD 

~.~

Żeby post nie był zbyt krótki, poprosiłam Olę K. o kilka pytań do tzw. Q&A (pomińmy to, że potem wzięłam sobie od niej wymusiłam nominację do kolejnego LBA, więc post jednak nie będzie krótki, ale jak szaleć, to szaleć - co będę pytania marnować :P) Jedno zwłaszcza mi się podoba i w sumie spróbujcie odpowiedzieć na nie sami:

Jaki jest według ciebie szczyt lenistwa?
Według mnie... To jest moment, gdy kładę się głodna spać, bo ciężko mi zwlec tyłek i pójść choćby po parówkę do kuchni :P Wiecie, większość z was może powie, że na noc nie powinno się jeść, ale dla mnie nie ma ostatecznej godziny. Zjem tak samo o 20, jak i o 2 w nocy :P Nienawidzę chodzić głodna spać, ale cóż... Lenistwo i grawitacja łóżka biorą górę :D

Jaki jest twój ulubiony napój?
Gazowany, słodki <3 Najlepiej Cola, Mirinda lub Sprite <3

Najgorsza książka, jaką czytałaś?
Buszujący w zbożu, ponieważ była to książka o niczym.

Z jakim bohaterem literackim się utożsamiasz?
Kocham to pytanie - z W.Redną, czyli bohaterką Zawód: wiedźma :) A ostatnio Papierowy wznowił wydanie, więc możecie sięgnąć :)

Najdziwniejsza rzecz, jaką jadłaś?
Długo nad tym myślałam. I powiem wam, że były to cynaderki. I były pyszne :P Zainteresowanych, co to dokładnie jest... zapraszam do Google :P Ale wiecie - może lepiej nie wiedzieć, co się czasem je, o ile jest to smaczne :D

Jak widzisz siebie ze 5 lat?
Za 5 lat będę przed 25. urodzinami. Na pewno więc widzę się w pracy, ew. w pierwszej ciąży. Planujemy też z Misiem, jak najszybciej zamieszkać w domu, a nie w bloku. Pewnie będziemy już po ślubie :D Może.. :P Chciałabym też mieć za sobą już jakiś kurs graficzny. No i na pewno będę w trakcie studiów, bo zamierzam po szkole zrobić sobie aby rok przerwy od nauki.

1) Czy kiedykolwiek byłaś czymś zafascynowana, a teraz zupełnie nie rozumiesz tej fascynacji?
A odpowiedź mój były się liczy? Bo to jest serio rzecz, której nie ogarniam, jak mogłam z nim być :P Ale to chyba w ogóle powszechne zjawisko po zerwaniu z kimś :P

2) Masz możliwość przeniesienia się do świata Twojego ulubionego serialu – jaki to by był?
Jedyny, jaki oglądam, czyli Pingwiny z Madagaskaru :P

3) Wolisz psy czy koty (i dlaczego)?
Hm, my z Misiem w sumie będziemy mieć dwa psy i kota. Nie umiem wybrać. Kocham koty za ich niezależność, z drugiej strony psy za ich wierność :P

4) Do jakich książek lubisz wracać?
Harry Potter <3 Wiedźmin <3 Generalnie do tych, od których zaczęło się moje czytanie :P

6) Ostatni prezent, jaki otrzymałaś?
Wypad do kina na Był sobie pies się liczy, right? :P

7) Skąd pomysł na taką nazwę bloga?
Z braku lepszego. No i miałam pierw zamiar pisać tylko o książkach wartych uwagi... :P Ale do tej pory nie wpadłam na lepszy pomysł :P

8) Kto był Twoim idolem, gdy miałaś jedenaście lat?
Oluś, ja mam przecież sklerozę! Mi się raczej całe dzieciństwo zlewa w jedno :D Ale pewnie Dumbledore, bo u mnie to okres HP :P

9) Z kim znanym wybrałabyś się na kolację i dlaczego?
Z Johnnym Deep'em, ale przebranym i zachowującym się jak Jack Sparrow, bo kocham go w tej roli! <3

10) Jakiego jedzenia nie lubiłaś kiedyś, a teraz lubisz?
Może flaki? Albo lukrecja? :P 

11) Co dobrego ci się dziś zdarzyło?
Na dzień pisania tego posta (czyli 13.03) - mój pociąg już stał, kiedy wracałam do domku, więc nie marzłam na stacji, kolega podpowiedział mi gdzie ogarnąć pracę dorywczą, zdarzył mi się też dobry obiadek i dużo słodyczy, a one zawsze są dobre :P


Nominuję:
Olę K. z nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com (bo w sumie nie nominowałaś mnie zbyt oficjalnie <3)

oraz każdego chętnego do odpowiedzi na moje pytania, bo o 23:41 serio trudno sobie przypominać 11 osób, jak jeszcze trzeba pytania wymyślić :D

Pytania:
  1. Proste kręcić, kręcone prostować - czy też tak masz?
  2. Ulubione perfumy/ mgiełka do ciała?
  3. Dostajesz laleczkę voo-doo nienawidzonego bohatera. Kto by to był i co mu zrobisz?
  4. Róże czy tulipany?
  5. Cieszysz się z nadchodzącej wiosny?
  6. Mieszkanie w bloku czy dom?
  7. Co sądzisz o tatuażach?
  8. Jak podoba ci się motyw napisów?
  9. Co sądzisz o Johnnym Deep'ie?
  10. W twoim pokoju jest zazwyczaj ciepło czy zimno?
  11. Na koniec mam dla ciebie zadanie: ułóż z książek pionowo (czyli jedna na drugiej) swoje inicjały i zrób im zdjęcie <3
Pewnie zginę za ostatnie zadanie, ale cóż, dziewczyny trzy nominowane i tak mnie kochają, więc mi tego nie zrobią, a każdy inny skazuje się na to sam :D PS. Cieszcie się, że pełnych imion nie każę wam układać :P

13 mar 2017

Filmowo: Jak zostać kotem, Sekretne życie zwierzaków domowych, Był sobie pies

Cóż, rzadko piszę o filmach czy bajkach, bo ostatnio nic nowego prawie nie oglądam. Jednak skoro już coś obejrzałam, postanowiłam napisać wam o tym zwłaszcza, że dwa z tych trzech filmów są naprawdę warte obejrzenia. Oczywiście wiecie, to nie jest recenzja, to bardziej luźna opinia, bo recenzowaniem filmów się nigdy nie zajmowałam i nie zamierzam ^^

A pytanie na początek: oglądał ktoś już Sing albo Balerinę? :) Bo to dwie bajki, które bym chciała obejrzeć jakoś niedługo ^^

Byłam sceptycznie nastawiona, ale Misio nalegał i nalegał, więc w końcu nadszedł moment, gdy się zgodziłam. Od razu zaznaczam - to nie jest bardzo ambitny film czy mega dopracowany pod względem efektów specjalnych, ale... jest boski :D
Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyście znaleźli się w ciele kota? Nie? To macie szansę!
Tom Brand, biznesmen skupiony bardziej na pracy niż na własnej rodzinie, postanawia spełnić życzenie urodzinowe córki i kupić jej kota. W wyniku serii niefortunnych zdarzeń nasz bohater ląduje w szpitalu w stanie śpiączki, ale jego dusza... O tak, jego dusza ląduje w ciele kota, pana Puszka. 
Widzieliście kiedyś kota pijącego whisky? A może zastanawiacie się jak wygląda kuweta ala Armani? :D Tom próbując pokazać rodzinie, kto naprawdę znajduje się w ciele kota, broi, drapie, ale też zaczyna rozumieć, że poświęcał za mało czasu rodzinie. Moja ulubiona scena to ta, kiedy pan Puszek otwiera sobie whisky i nalewa do miseczki :D 
Jednak moim ulubionym bohaterem okazał się David Brand. Silny, zdeterminowany, ale niestety żyjący w cieniu ojca i próbujący sprostać jego wymaganiom. I przystojny, nie zapominajmy o przystojnym :D 
Zdecydowanie polecam tę komedię, jeśli macie gorszy dzień lub wolny wieczór i nie wiecie co robić. Salwy śmiechu gwarantowane :)


Obejrzenie tej bajki również nie było moją inicjatywą. I zdecydowanie nic bym nie straciła, a twórcy Minionków powinni skupić się, no cóż, na Minionkach.
W założeniu miała to być wzruszająca komedia. Wzruszenie - brak. Śmiech...
Generalnie bajkę oglądaliśmy z Misiem w taki sposób: leci, leci - o, zabawny moment! - leci dalej. A zabawnych momentów było z 3-4. Nie wniosła ona niczego nowego, generalnie była dość przewidywalna i na pewno nie zamierzam do niej wrócić.
W bajce pojawiło się nawiązanie, a wręcz parodia, Charliego i Fabryki Czekolady - jest to moment, gdy Max i Duke trafiają do fabryki parówek. Drugim zabawnym momentem jest prowadzenie autobusu przez Maxa oraz tego szalonego, psychopatycznego królika, który został moim ulubionym bohaterem i ma urocze imię Tuptuś. Gdyby nie on, to chyba nie przetrwałabym tej bajki. 
Dawno nie oglądałam czegoś stworzonego aż tak bez większego sensu. Wiecie, co wyniosłam z tej bajki? Że jak bardzo kogoś kochasz, to zamieniasz się w mistrza kung-fu oraz, że przecież tak w sumie dziecko nie zwróci uwagę, że wielki pies, jak Duke nie wypłynie przez okienko, w którym zmieścił się królik Tuptuś, więc nie trzeba starać się tego wyjaśnić.
Tak, to druga rzecz - w bajce pojawiło się tyle nielogicznych momentów, że aż oczy bolały.
Nie polecam. Obejrzyjcie lepiej Zwierzogród, jeśli pilno wam do zwierzątek w bajce :)


Ostatni film został tu niejako dorzucony, ponieważ wyjście na randkę do kina było prezentem z okazji Dnia Kobiet. Założyłam więc 15-centymetrowe obcasy, nałożyłam błyszczyk i ruszyliśmy :D Film oglądaliśmy oczywiście wśród sali pełnej dzieci, a przez korki przepadła nam rezerwacja najlepszych miejsc i siedzieliśmy gdzieś przy samym dole, co było dla nas nowym przeżyciem.
Jak wie każda osoba, u której wypowiadałam się w komentarzu dot. recenzji książki Był sobie pies - nie mam na nią ochoty. Film to jednak inna sprawa, a wszystko dzięki cudownemu trailerowi.
Już na samym wstępie polubiłam narratora opowieści, Bailey'a (pozwólcie, że będę go wymieniać tylko z tego jednego imienia). Bardzo pasował mi głos M. Dorocińskiego podkładany w dubbingu! Poza tym gra aktorska wypadła różnie - na pewno pochwały należą się trzem aktorom grającym Ethana, ponieważ wszyscy spisali się na medal, zwłaszcza K. J. Apa, który chyba dopiero rozpoczyna swoją aktorską karierę. Nastoletnia Hannah, czyli B. Robertson również grała ciekawie i miło się na to patrzyło. Jednak np. ojciec Ethana czy Carlos nie zdobyli mojego uznania; wypadli raczej sztucznie i sztywno.
Dość jednak o aktorach, bo chcę wam opowiedzieć o samym filmie. Jest to opowieść o psie, jego reinkarnacji oraz celu życia. Gwarantuję wam, że będziecie się śmiać, aby zaraz potem płakać.
Bailey opowiada o różnych losach różnych psów, którymi był. Na początek prowadził w miarę szczęśliwe życie u boku chłopca, którego kochał, następnie został psem policyjnym, jeszcze później pocieszycielem, aby na koniec trafić do rodziny, która o niego nie dbała. Z każdym kolejnym wcieleniem uczył się i starał uszczęśliwiać swoich właścicieli. Jednocześnie szukał sensu swojego istnienia i wędrówki.
Według mnie film opowiada zarówno o tym, jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie psa, który nie zawsze nas przecież rozumie oraz o przywiązaniu, miłości i wierności. Do tego robi to, wywołując w widzu wielkie emocje! Moim zdaniem MUSICIE obejrzeć ten film! 

11 mar 2017

'Grom i szkwał' J. Łukawski


Tytuł: Grom i szkwał (oryginalnie: -)
Autor: J. Łukawski (tłumacz: -)
Cykl: Kraina Martwej Ziemi
Ilość stron: 396
Wydawnictwo: Sine Qua Non (w roku: 2017)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykęCzytam, bo polskie!Czytam nie tylko AmerykanówABC Czytania

Opis: [zawiera spoilery]
Arthornowi udaje się uciec z zamku opanowanego przez zdrajców, lecz najgorsze dopiero przed nim. Wkrótce znów wyruszy ku Martwicy, tym razem bez przygotowania, drużyny i wbrew własnej woli. Jednocześnie stary Garhard stara się opanować sytuację w Wondettel. To zadanie tym trudniejsze, że lord Auriss nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – podobnie jak wysłannicy sił potężniejszych, niż przeczuwają najwięksi mędrcy. Impas, jak się wydaje, może przełamać tylko obecność księżniczki Azure, która jednak przepadła bez wieści. Co zrobi Arthorn, gdy ją odnajdzie? Czy zdoła nakłonić ją do powrotu? Ile zdecyduje się poświęcić dla królestwa?

Opinia:
Ciężko mi zacząć tę recenzję. Chciałabym porównać ten tom do poprzedniego, ale poza moją recenzją, nie pamiętam z niego zbyt wiele, bo minął prawie rok, zanim autor napisał dalszy ciąg historii. Na początku książki byłam więc lekko zdezorientowana i musiałam z kontekstu przypominać sobie, kto pełnił jaką rolę w książce oraz, co dokładnie działo się w Krwi i stali. Moją radą dla autora w tej chwili pozostaje, że jeśli ma zamiar równie długo pisać kolejny tom, należałoby umieścić na wstępie krótkie streszczenie dwóch poprzednich, ponieważ w serii dzieje się naprawdę sporo.

Styl autora pozostaje mocny, zdecydowany i typowo męski. Sypią się kurwy czy chuje, ale taki urok knajp czy rycerzy, którym specjalne zadanie daje w kość. Zresztą, kiedy atakuje was smok, trudno, aby coś innego cisnęło się na usta. Podoba mi się tłumaczenie wykreowanego świata, który rozumiemy na tyle, na ile rozumieją go sami główni bohaterowie.
Rozejrzyj się! Tu nie ma dworu, sług, poddanych. Nie ma korony ani tronu. Jest za to chłód, wrogość i pierdolone błoto. Tu jesteś nikim...
Klimat ala średniowiecze to mój ukochany w high fantasy. Z tego powodu bardzo cieszy mnie, gdy autor, zwłaszcza polski genialnie potrafi się wzorować na tej epoce. Smoki, picie, burdele i żołnierskie życie - czegóż chcieć więcej? Otóż tajnej misji, która znów wyśle głównego bohatera na nieprzyjazne ziemie za Martwicą. Nie będę mówić po co, aby nie tworzyć spoilerów do części pierwszej. Mogę za to powiedzieć, że w książce dzieje się aż nadto, a najlepsze okazało się to, co lekko nużyło mnie w tomie pierwszym - brak przesycenia tajemniczością. Oczywiście, autor bawi się nami, skrywa pewne rzeczy, ale równocześnie możemy cieszyć się akcją, którą rozumiemy.

Dlaczego więc książka dostała aby 8/10? Za pewną postać, ale o niej powiem na koniec. Arthorn pozostaje nadal lekką zagadką. Niewiele wiemy o przeszłości, ale możemy dokładnie poznać jego obecną osobowość. Podobało mi się to, jak podchodził do księżniczki, nie dawał się poniżać. Marcas za to okazał się głównym prowodyrem mojego śmiechu podczas lektury. Uwielbiam go! Autor daje nam szansę poznać wielu innych bohaterów dogłębniej, budując ich charaktery na dużo solidniejszych podstawach niż do tej pory. Mimo to jedna postać irytowała mnie tak nachalnie, tak bardzo, że miałam ochotę rzucić tą książką o ścianę. Jak ja NIENAWIDZĘ takich bohaterek! Mowa o księżniczce Azure, rozwydrzonym bachorze, który ma zasiąść na tronie - czego za cholerę sobie nie wyobrażam. Dlatego, kiedy Arthorn traktował ją właśnie, jak takiego rozwydrzonego bachora, uwielbiałam go jeszcze bardziej!
Minęło dużo czasu, więcej niż razem spędziliśmy. Rozumiem, że nie spełniłem twoich oczekiwań i teraz widzisz we mnie obcego człowieka... Naprawdę to rozumiem. Może tamte dni nie miały w sobie nic więcej, prócz tego, co nam dały, i pewnie teraz robię z siebie durnia.
Podsumowując, powtórzę to, co w recenzji tomu pierwszego - jeżeli lubicie klimaty sagi wiedźmińskiej, ta książka zdecydowanie jest dla was. Autor nie stara się naśladować Sapkowskiego, ale na podobnych podstawach stworzył coś swojego. Książkę od połowy, kiedy już przypomniałam sobie mniej więcej część pierwszą, czytało się bardzo szybko. Zdecydowanie polecam Krainę Martwej Ziemi i z niecierpliwością czekam na kolejny tom!


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN!


9 mar 2017

'Córka kata' O. Pötzsch

Tytuł: Córka kata (oryginalnie: Die Henkerstochter)
Autor: O. Pötzsch (tłumacz: E. Panek)
Cykl: -
Ilość stron: 472
Wydawnictwo: Esprit (w roku: 2011)

Bierze udział w wyzwaniach: Kitty's Reading Challenge (wybrana przez przyjaciółkę), ABC Czytania, Grunt to okładka, Czytam nie tylko Amerykanów

Opis:
Krótko po zakończeniu wojny trzydziestoletniej w bawarskim Schongau dochodzi do serii brutalnych morderstw na dzieciach. Mieszkańcy miasta widzą w nich dzieło Szatana. Rozpoczyna się polowanie na czarownice. Akuszerka Marta zostaje uznana za morderczynię i oskarżona o konszachty z diabłem, jednak kat, który ma wykonać wyrok, nie wierzy w winę kobiety. Razem z córką Magdaleną i medykiem Simonem prowadzi śledztwo na własną rękę. Rozpoczyna się walka z czasem. Czy uda się ocalić życie oskarżonej kobiety? Ile jeszcze niewinnych istnień musi zginąć, by prawda wyszła na jaw?


Opinia:
To głupie, bo idąc utartym schematem, muszę was do książki na wstępie zniechęcić, choć jest to dobra lektura. Musicie mi uwierzyć, bo gdyby nie fabuła, ten styl wynudziłby mnie i nie pozwolił skończyć. Przyznaję bez bicia, pomijałam opisy, jeśli nie dotyczyły stricte akcji. Autor rozwodził się nad tak mało istotnymi szczegółami oraz pisał tak mało interesującym stylem, że z własnej woli nie sięgnęłabym chyba po inną jego książkę. Ponadto tytuł w moim odczuciu słabo nawiązuje do treści, a tłumaczenie jest jak najbardziej poprawne.

Książka to według mnie taki gatunkowy miks powieści historycznej z literaturą obyczajową oraz kryminałem. Na wstępie poznajemy Jakuba, syna kata. Prolog wprowadza nas nieco w życie rodziny Kuilsów. Potem zostajemy przeniesieni 35 lat do przodu, gdzie Kuba to dorosły mężczyzna, pełniący w dodatku funkcję kata. Do części obyczajowej zaliczyłabym właśnie na pewno to pokazanie życia jego oraz Simona; podejrzewam, że mogę tam również wrzucić nienachalny wątek miłosny. Nie przeszkadzało mi to, momentami było nawet ciekawe, ale to raczej z racji epoki, w jakiej ma miejsce powieść. Najbardziej w książce podobał mi się wątek kryminalny, bo w sumie bez niego książka byłaby nudna jak flaki z olejem. Sprawa posądzonej o czary akuszerki oraz mordowanych dzieci wprowadziła do książki niezbyt szybką, ale jednak akcję. Ponadto sprawę poznajemy z kilku różnych perspektyw, a to zawsze stanowi ciekawy zabieg, o ile autor potrafi zdradzić niezbyt wiele. Oto kolejna rzecz, która mi się spodobała - rozwiązanie sprawy okazało się tak proste, podczas gdy ja wyobrażałam sobie już rytualne mordy, wielkie konflikty polityczne i nie wiadomo co jeszcze. 
Dwunasty października był dobrym dniem na zabijanie.
Do większości bohaterów odnoszę się raczej neutralnie bądź z irytacją. Sam główny bohater, Kuba trafił do worka neutralności. Nie chodzi o to, że postaci są źle wykreowane, bo te biorące czynny udział w akcji rzeczywiście mają rozbudowany charakter. Po prostu autor nie potrafił wzbudzić w czytelniku wielkich emocji w stosunku do bohaterów. Ostatecznie przywiązałam się do Simona, który wykazywał się inteligencją oraz kochał czytać. Nie udawał również, że coś go nie przeraża i starał się dawać z siebie wszystko. Pisząc tę recenzję doszłam do wniosku, że może bohaterowie irytowali mnie ze względu na kreację na ludzi epoki, ponieważ czasem ich zachowanie wydawało mi się skrajnie idiotyczne, ale teoretycznie w tamtych czasach mogło być czymś normalnym.

Podsumowując, książka okazała się dobrą i wciągającą lekturą ze względu na tajemnicę, jaką w sobie kryła. Pomocny był też spis postaci na początku książki, ponieważ autor przedstawił prawdziwe miasteczko, gdzie żyje duża ilość osób. Najbardziej, poza zagadką, interesowały mnie opisy katowskich tortur, ponieważ autor zdecydowanie przyłożył się do napisania tej książki pod względem wiedzy. Polecam ją osobom, których nie odstrasza nudnawy język, a chcieliby poczytać o czarownicach, stosach oraz katowskim życiu.

8 mar 2017

Bitwa okładkowa - okładki serii

Witam was w kolejnej edycji Bitwy i znów BAAARDZO DZIĘKUJĘ dziewczynom z Mini maratonów <3 Tym razem wciągnęłam także do zabawy brata i chłopaka :D 

Dziś skupimy się na okładkach serii :) Jesteście gotowi? :D Ostrzegam tylko, że tym razem nie brałam komentarzy, ponieważ były one mało konkretne, dziewczynom zazwyczaj było się ciężko decydować, ale gdyby ktoś był ciekawy - zapraszam na Mini Maratony :D Na koniec podlinkuję wam wszystkie dziewczyny, które brały udział w Bitwie :)

Mój wybór: Według mnie drugi tom ma najlepszą, zwłaszcza kolorystycznie, okładkę :)

Wygrywa: DRUGI TOM 2:4:3







Mój wybór: Według mnie najmniej tandetnie wygląda okładka nr 1, maska dodaje jej uroku, którego brakuje zdecydowanie pozostałym.

Wygrywa: PIERWSZY TOM 4:1:3 






Mój wybór: Zdecydowanie pierwsza, w drugiej nie pasuje mi ten niebieski kolor, a na pierwszej ta krew jest genialna!

Wygrywa: PIERWSZY TOM 6:1











Mój wybór: Trzecia ze względu na te obrazki obok postaci, choć za tymi okładkami niespecjalnie przepadam.

Wygrywa: TRZECI TOM 1:0:5






Mój wybór: Druga ponieważ jest fioletowa, a na żywo wygląda mega <3

Wygrywa: DRUGI TOM 3:4












Mój wybór: Czaszka, a więc tom trzeci <3 Przecież ten miecz i kwiatki genialnie pasują <3

Wygrywa: DRUGI TOM 1:4:3








Mój wybór: Druga, ponieważ ten smok najgroźniej wygląda :)

Wygrywa: DRUGI TOM 1:3:1:2





Mój wybór: Zakochałam się w okładce ostatniego tomu, ona jest boska <3

Wygrywa: CZWARTY TOM 1:1:0:4





Mój wybór: Szczerze, obydwie te okładki są paskudne, ale pierwsza to mniejsze zło :D

Wygrywa: PIERWSZY TOM 6:2











Mój wybór: Zdecydowanie 2, ponieważ moim zdaniem ukrywa przystojniaka :D

Wygrywa: PIERWSZY TOM 3:2:2







Mój wybór: Ja od zawsze najbardziej lubię pierwszą okładkę, to ogniste koło <3

Wygrywa: TRZECI TOM 2:2:3







Mój wybór: Zakochałam się w Cinder od pierwszego wejrzenia, a Scarlet nie potrafi mnie do siebie przekonać :D

Wygrywa: PIERWSZY TOM 7:0











Mój wybór: To ostatnia okładka i motyw galaxy <3  Poza tym ta suknia jest najpiękniejsza :)

Wygrywa: TRZECI TOM 2:0:5:3





Mój wybór: To ostatni tom, gdzie najbardziej podoba mi się jej strój i poza. Z tym kapturem przypomina mi trochę Zwiadowców :D

Wygrywa: TRZECI TOM 2:2:3:1




Uczestniczki: