Z racji, że jeszcze nie dokończyłam Trucicielki królowej, a naprawdę nie chciałabym, aby między postami były mega duże odstępy, bo wtedy mam wrażenie, że bardzo was zaniedbuję... Także oto siedzę i piszę post o poezji, ponieważ ten temat w sumie nigdy nie był poruszany na Biblioteczce.
Swego czasu również tworzyłam, ale... Do tamtych czasów nie wracajmy :D Dzisiaj chciałam wam raczej opowiedzieć o moich ulubionych poetach i wierszach. Będę cytowała fragmenty i linkowała do całości :) A w komentarzach czekam na waszą opinię o nich oraz informację, jaką poezję wy lubicie :)
Ulubiony wiersz Kitty od zawsze i na zawsze
No, może od momentu przeczytania, a nie od zawsze, ale na pewno na zawsze, bo przez tyle lat nie znalazłam nic, co zachwyciłoby mnie bardziej.
gdyby nie ta niepewność,
gdyby nie to, że serce zżera
złość, tęsknota i rzewność.
[...]
z fotografią, jak kto głupi, się witam,
z fotografią (psiakrew!) się liczę,
pójdę spać i nie zasnę przed świtem,
póki z grzechów się jej nie wyliczę,
a te grzechy (psiakrew!) malutkie,
więc (cholera) złości się grzesznik:
że na przykład, wczoraj piłem wódkę
lub że pani Iks - niekoniecznie.
Polska poetką, którą znają chyba wszyscy
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków, pisków na początek.
Teraz mamy dopiero trzynastą szesnaście.
Niektórzy zdążą jeszcze wejść.
Niektórzy wyjść.
[...]
Trzynasta siedemnaście i czterdzieści sekund.
Dziewczyna, ona idzie z zieloną wstążką we włosach.
Tylko że ten autobus nagle ją zasłania.
Trzynasta osiemnaście.
Już nie ma dziewczyny.
Czy była taka głupia i weszła, czy nie,
to się zobaczy, jak będą wynosić.
Ale kochałam z wysoka.
Sponad życia.
Z przyszłości. Gdzie zawsze jest pusto
i skąd cóż łatwiejszego jak zobaczyć śmierć.
Żałuję, że mój głos był twardy.
Spójrzcie na siebie z gwiazd - wołałam -
spójrzcie na siebie z gwiazd.
Słyszeli i spuszczali oczy.
Żyli w życiu.
Podszyci wielkim wiatrem.
Przesądzeni.
Od urodzenia w pożegnalnych ciałach.
Ale była w nich jakaś wilgotna nadzieja,
własną migotliwością sycący się płomyk.
Oni wiedzieli, co to takiego jest chwila,
och bodaj jedna jakakolwiek
zanim -
Wyszło na moje.
tylko że z tego nie wynika nic.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
Wiersze wybrane z innych poetów
Tak, jak pani Wisławy uwielbiam chyba wszystko, tak teraz dam wam kilka wierszy, które lubię, ale inne tych poetów niekoniecznie mi pasują. I nie umiem wam wyjaśnić, czemu lubię tylko polską poezję, nie pytajcie xD Ale może wy podrzucicie coś z zagranicznej? :)
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;
Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;
I nic. Jestem może bledsza,
trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca.
Lecz widać można żyć bez powietrza.
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły
O luba! niech twe oczy przyznać się nie boją,
Jeśli cię mym spojrzeniem, jeśli głosem wzruszę;
Nie dbam, że los i ludzie przeciwko nam stoją,
Że uciekać i kochać bez nadziei muszę.
Niech ślub ziemski innego darzy ręką twoją,
Tylko wyznaj, że Bóg mi poślubił twą duszę.
Niech ślub ziemski innego darzy ręką twoją,
Tylko wyznaj, że Bóg mi poślubił twą duszę.
Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?
Nie, on siedzi o pięćset mil na swej stolicy,
Król wielki, samowładnik świata połowicy;
Zmarszczył brwi, - i tysiące kibitek wnet leci;
Podpisał, - tysiąc matek opłakuje dzieci;
Skinął, - padają knuty od Niemna do Chiwy.
Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy,
Gdy Turków za Bałkanem twoje straszą spiże,
Gdy poselstwo paryskie twoje stopy liże, -
Warszawa jedna twojej mocy się urąga,
Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,
Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy,
Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy!
Ciekawostka dotycząca powyższego wiersza - w ostatniej klasie gimnazjum mieliśmy recytację Reduty na ocenę. Oczywiście fragmentów. Ja nauczyłam się wtedy całego wiersza na pamięć i wyrecytowałam :D
Precz z moich oczu!... posłucham od razu,
Precz z mego serca!... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci!... nie tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.
Czy grają w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.
Patrzysz w okno i smutek masz w oku...
Przecież mnie kochasz nad życie?
Sam mówiłeś przeszłego roku...
Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tym.
Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków...
Przecież ja jestem niebem i światem?
Sam mówiłeś przeszłego roku...
Oczywiście, nie są to jedyne wiersze, jakie lubię, ale to te, które najbardziej :)
Ja i poezja nadal nie możemy sie polubić. 😊
OdpowiedzUsuńDo mnie przemawia, ale nie każda :D
UsuńCóż... Za czasów szkolnych (rany, jak to brzmi) bardziej obcowałam obcowała z poezją, dzięki czemu miewałam swoje ulubione oraz znienawidzone wiersze. Aktualnie kojarzę jedynie parę, w tym na pewno od Wisławy Szymborskiej, którego musiałam się nauczyć, coby później wyrecytować go przed kochającą drwić sobie z innych grupką uczniów... O ile pamięć mnie nie myli, to nosił on tytuł „Nic dwa razy”. Lubię go, ale dzisiaj pokochałam wiersz „Kota w pustym mieszkaniu”! Muszę go sobie gdzieś zapisać! :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. 🖤
Stare jesteśmy już, co poradzisz XD
UsuńZapisz koniecznie! :)
Najwięcej poezji czytałam w liceum, na rozszerzonym polskim było to nieuniknione. Jednak zamiast patrzeć na poezję przez to, czy mi się podoba czy nie, zawsze analizowałam poszczególne wiersze - jak są napisane, co autor miał na myśli. Takie spaczenie... Chyba moim ulubionym poetą był E. A. Poe, którego wiersze faktycznie czytałam dla przyjemności, a nie w ramach zajęć.
OdpowiedzUsuńJa nie lubię analizy wierszy, brrr xD
UsuńNie wiedziałam, że lubisz poezję! :O Ja niestety lub stety wciąż nie pałam do niej sympatią, a czytanie wierszy po prostu nie sprawia mi frajdy. ;)
OdpowiedzUsuńMi zależy jakich :D Zresztą, ja lubię recytować :)
UsuńPrzypomniałaś mi kilka wierszy, a kilka pokazałaś pierwszy raz. Lubię od czasu do czasu poczytać poezję. Potrafi to zmienić sposób spoglądania na świat.
OdpowiedzUsuńhttp://pozeram-ksiazki-jak-ciasteczka.blogspot.com/2018/07/3-filmy-tygodnia-monolog-z-ksiazka-w.html
Zdecydowanie :)
UsuńMoje przygody z poezją to głównie szkoła i studia, z nieprzymuszonej woli raczej omijam. Ale jeśli miałabym wskazać twórcę, który jakoś do mnie trafia, to byłby to Wojaczek.
OdpowiedzUsuńNie znam, zerknę w wolnym czasie :)
UsuńLubię poezję i to od najmłodszych lat. Słuchałam tej śpiewanej Grechuty, Bajora, Turanu... czytałam Twardowskiego, Gałczyńskiego.... i ta miłość została mi do dziś :)
OdpowiedzUsuńGrechutę też lubię, Bajor natomiast mi nie pasuje :D
UsuńJa i wiesze... XD W książkach zawsze je pomijam. Mam w sumie w głowie tylko jeden: "Radość pisania" Szymborskiej, która towarzyszy mi od podstawówki. I właściwie... mi osobiście tyle poezji wystarczy. Nie czuje tego po prostu.
OdpowiedzUsuńHaha, Szymborska to i tak duża dawka poezji :)
UsuńSzymborska, Pawlikowska-Jasnorzewska - to dwie moje ulubione poetki. <3
OdpowiedzUsuńDo tego Baczyński i mogłaby mi cała inna poezja nie istnieć. ;)