31.08.2016

Podsumowanie Wakacyjnego Wyczytywania z Olą i Kitty :)

W lipcu podsumowanie się nie pojawiło, bo - co tu dużo mówić - aby dwie dziewczyny wysłały swoje postępy... W sierpniu było lepiej :D I było z czego zrobić podsumowanie ostateczne :)

Najpierw mój stosik, choć moje postępy mogłyście śledzić też tutaj, gdzie regularnie wykreślałam książki i pisałam wynik procentowy :)

Tak więc, przeczytałam 11/33 książki wybrane do akcji (33%). No cóż, gdybym wybrała aby 16 książek, procentowo wyglądałoby to lepiej :D

Linki do recenzji książek przeczytanych w ramach akcji:

Pomysłodawczynią akcji była Ola i to ona zaprosiła mnie do współpracy :) Tutaj macie jej stosik :) 
Ola przeczytała 9/21 wybranych książek (43%)




Magia słowa przeczytała 12/16 książek (75%), gratuluję ci! :) Naprawdę, brawa dla niej! :)

Linki do jej recenzji z WW:
Bookworm niestety nie dopisał czas w te wakacje, ale przynajmniej podjęła się wyzwania i i tak brawa za przeczytanie 1/21 wybranych książek (5%)! :)

Link do recenzji: 

Wiktoria podjęła wyzwanie i przeczytała 9/16 wybranych książek (56%), brawo!

Linki do jej recenzji:

Mój leniuszek, czyli Justysia przeczytała 2/20 książek (10%), ale to i tak dobrze, jak na okoliczności <3

Linki do recenzji:




Emis przeczytała 10/16 książek (63%), a w lipcu miała najlepszy postęp także również - brawa :)

Linki do jej recenzji:


Meredith przeczytała 3/20 książek (15%), więc również trochę umniejszyła swój stosik ^^ (kolejny mój leniuszek no! :D)

Linki do jej recenzji:





Zawsze uśmiechnięta przeczytała 3/16 książek (19%), brawo :)

Linki do jej recenzji:




Kaja także się popisała  i przeczytała 4/17 książek (24%) :)

Linki do jej recenzji:




Bukowy Czytajnik przeczytała 0/16 książek, nie wysłała nam niestety swojego postępu, co - jak zastrzegłam w mejlu przypominającym - uznajemy za rezygnację z akcji. Szkoda.









A na koniec, postanowiłyśmy z Olą w skromny sposób wyróżnić najlepszego Wyczytywacza tegorocznej edycji :) 

Gratuluję ci kochana! :) Pobiłaś nawet organizatorki i mam nadzieję, że pochwalisz się trofeum chociaż jednorazowo na blogu lub fanpage'u <3

Gratuluję wszystkim uczestniczkom, bo niezależnie od wyniku - najważniejsze jest to, że wzięłyście udział i próbowałyście :) Zapraszam wszystkich za rok na kolejną edycję! :)

29.08.2016

Mini recenzje: 'Wciąż mnie prześladują' J. L. Carrell oraz 'Miasto kości' C. Clare (Read More Books Challenge)

Tytuł:  Wciąż mnie prześladują (oryginalnie: Haunt Me Still)
Autor: J. L. Carrell (tłumacz: A. Grabowski)
Cykl: Kate Stanley
Ilość stron: 347
Wydawnictwo: Świat Książki (w roku: 2011)

Bierze udział w wyzwaniach: 52 książki w ciągu roku, ABC CzytaniaWyzwanie biblioteczne 2016100 książek

Opis:
Kate, młoda uczona i reżyserka, dostaje propozycję wystawienia „Makbeta”. Prace nad najbardziej tajemniczą ze sztuk Barda szybko zmieniają się w koszmar. Gdzie znika część aktorów? Kim jest martwa kobieta, leżąca w pobliskim lesie? Czy nad dramatem faktycznie ciąży klątwa? A może ktoś ma powody, by wykorzystać „makbetowskie” fatum do całkiem innych celów?
Zaskakujący thriller o prastarych kultach, nawiedzonym manuskrypcie i samym Szekspirze – enigmatycznym autorze zagadkowych dzieł.
Opinia:
Styl jest ciekawy, ale autorka za bardzo skupia się na przekazaniu nam zbyt wielu rzeczy w zbyt krótkim czasie, co w pewnym momencie zaczyna nudzić. Kiedy jednak skupia się ona na dialogach, jest znacznie lepiej!
Fabuła to miks thiller, kryminału i fantastyki (której się nie spodziewałam po opisie). Akcja gna na złamanie karku, ale nie w taki dobry sposób. Autorka nie potrafi budować napięcia, zbyt szybko rozwiązuje sytuacje, które mogłyby być naprawdę dobrymi momentami grozy. Sam wątek kryminalny i intryga są misternie i logicznie zbudowane. Końcówka była ciekawa, ale ostatecznie nie zaskoczyło mnie znów aż tak wiele.
Bohaterowie są niezbyt dobrze wykreowani. Nie potrafiłam przywiązać się do nich, śledziłam ich losy z lekkim znudzeniem. Jedynym bohaterem, do którego pojawił się cień sympatii, autorka musiała zabić jakoś w 3/4 książki. Spodobała mi się kreacja Carrie, ponieważ była taka nieszablonowa, zaskakująca.
Podsumowując, znacie już mój talent do zaczynania serii nie po kolei? Tym razem nie było inaczej. Robiąc metryczkę odkryłam, że to druga część przygód Kate. Podczas czytania jednak zupełnie nie zauważyłam, abym czegoś nie rozumiała. Książka była dobra, przybliża nam dzieła Szekspira, choć podawane fakty należy traktować z przymrużeniem oka. Sama historia bardzo mi się podobała, to oprawa w postaci języka, stylu pisania i prowadzenia akcji zaważyła dość mocno na ocenie. Być może kiedyś sięgnę po tom pierwszy, nie mówię na razie nie.


Tytuł:  Miasto kości (oryginalnie: City of bones)
Autor: C. Clare (tłumacz: A. Reszka)
Cykl: Dary Anioła
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Mag (w roku: 2013)

Bierze udział w wyzwaniach: 52 książki w ciągu roku, ABC Czytania

Opis:
Od tysięcy lat Cisi Bracia strzegli boskich przedmiotów. I było tak aż do Powstania, wojny domowej, pod przywództwem zbuntowanego Łowcy, Valentine’a, który niemal na zawsze zniszczył tajemny świat Łowców. I mimo że od śmierci Valentine’a minęło wiele lat, rany, jakie zostawił, nigdy się nie zabliźniły. Od Powstania minęło piętnaście lat. Jest upalny sierpień w tętniącym życiem Nowym Jorku. W podziemnym świecie szerzy się wieść, że Valentine powrócił na czele armii wyklętych. A Kielich zaginął…

Opinia:
Do przeczytania książki nominowała mnie Wiktoria, ale przez wzgląd na to, kiedy to zrobiła, nie będę nominowała kolejnych osób :D Chyba, że ktoś ma na to ochotę, piszcie wtedy w kom. :)
Styl był przyjemny, z nutką humoru, bardzo opisowy i plastyczny. Zwłaszcza podobały mi się dialogi w książce!
Fabuła z jednej strony mi się podobała, ale szybko odkryłam, że mnie nie zaskoczy, ponieważ za bardzo przypominała mi przez całą lekturę Złodzieja pioruna. Dopiero pod koniec nastąpił mocny zwrot akcji, który naprawdę mnie zszokował (tak, większość osób wie, o co chodzi, o inicjały J.C.). Mimo to czytało się przyjemnie - autorka potrafi budować szybką, napiętą akcję i doskonale ją rozwiązywać.
Bohaterowie to z jednej strony plus, z drugiej minus. Na plus poznajemy Jace'a oraz Clary, a także po części Simona i Aleca. Jace zostaje moim nowym mężem! Choć miałam chwilę zwątpienia co do tego... Clary nie jest irytującą bohaterką, ale również nie jakąś genialną. Za to zarysowanie charakterów Jocelyn, Valentine'a oraz Luke, ale poznajemy ich charaktery raczej z opowieści (co dla mnie akurat było na plus). Reszt bohaterów jest jednak zarysowana, wspomniana, ma jakiś udział, ale zbyt wiele o nich nie wiemy i nie przywiązałam się do nich. Ostatecznie jedynymi bohaterami, do których się przywiązałam są Simon i Jace. Wątek miłosny - w sumie schematyczne (homoseksualizm, friendzone etc.), a z drugiej strony totalne zaskoczenie i ja spotykam się z czymś takim w książce po raz pierwszy. Jestem ciekawa, jak to się rozwinie.
Podsumowując, uważam, że autorka mogła zrobić mniej nawiązań do Złodzieja pioruna (a był on wydany dwa lata przed Miastem kości) i postawić na oryginalniejszą fabułę, ale książka była bardzo przyjemna i szybka w czytaniu, spędziłam przy niej miłe chwile i zdecydowanie zamierzam kontynuować serię :)