25 wrz 2017

Back to school book tag + Senny Book Tag

Za nominację dziękuję kolejno Oluś i Kai :)


BACK TO SCHOOL BOOK TAG

Zasady: Reguły są proste: wybieracie dziesięć książek z Waszej biblioteczki, wypisujecie ich tytuły na karteczkach. Losujecie jeden z tytułów, otwieracie na przypadkowej stronie i szukacie - imienia, cytatu, rzeczy. Powodzenia!

Książki:
  • Baranek C. Moore
  • Morza wszeteczne M. Mortka
  • Ogień i woda V. Scott
  • Szaleństwo elfów K. M. Moning
  • HP i Kamień filozoficzny J. K. Rowling
  • Błazen C. Moore
  • Nomen Omen M. Kisiel
  • Złota krew P. Brown
  • Czas żniw S. Shannon
  • Moc przeznaczenia A. Pike

1) Kolega z dormiturium - pierwsze imię, które przeczytasz.
(Nomen omen) Wylosowałam Mary Poppins, która nie jest bohaterką książki, ale miało być pierwsze imię :D Ojej, tak spojrzałam w Google kto to i może być ciężko :D

2) Kolega z ławki - pierwsza osoba, która wykonuje jakąś czynność na danej stronie.
(Błazen) Oswald, czyli król. Wiele to on mi nie podpowie, stary jest :D

3) Zajęcia dodatkowe z... - czas zapisać się na jakieś kółko! Znajdź na stronie coś (czynność, hobby, zwierzę) o czym wiedzę zgłębisz w tym roku szkolnym!
(Szaleństwo elfów) Ja wiedziałam, wiedziałam, że branie, jak leci ze sosiku to zły pomysł :D Moi drodzy, będę uczęszczała na zajęcia z erotyzmu :D I to, jeśli brać pod uwagę całość zdania, z elfimi książętami :D

4) Plecak na pierwszy dzień szkoły - co spakujesz do swojej torby? Pierwszą rzecz, której nazwę przeczytasz na danej stronie!
(Ogień i woda) Królik. Do szkoły wezmę królika? WTF? :D To chyba na jakieś zajęcia przyrodnicze :D

5) Nauczyciel idealny - pierwsze imię, jakie znajdziesz na danej stronie.
(HP i Kamień Filozoficzny) To chyba było do przewidzenia, że trafi się Harry :D W sumie w piątej części potrafił nauczyć GD czarów obronnych, więc sądzę, że dałby sobie radę :)

6) Barwy szkoły - znajdź na danej stronie kolor, w którym będzie Twój mundurek!
(Morza wszeteczne) Wiecie, spodziewałam się wszystkiego, biorąc tę książkę - od chujowy po zielony :D A trafił się szary :D W sumie nie przeszkadza mi to, lubię szary, ładnie pasuje do moich rudych włosów :D

7) Zwierzątko domowe - pierwsze zwierzę, na którego nazwę natrafiisz w książce
(Baranek) Czy yeti to zwierzątko? Moim zdaniem tak, a właśnie to trafiłam :D Choć zwierzątko domowe.... :D Jeju, ile to musi jeść :D

8) Klasowy prymus - pierwsze imię, które znajduje się na tej stronie.
(Moc przeznaczenia) Laurel. Erm, ona nie była zbyt inteligentna :D Tak zwyczajnie mądra, owszem, ale na prymusa to mało :D

9) Przewodniczący klasy - pierwsze imię, które przeczytasz.
(Złota krew) Darrow chyba dałby sobie radę. W końcu wszedł w szeregi wroga, umiał podporządkować sobie ludzi :)

10) Szafka w szkole - czas się przyznać - czego zapomniałeś wziąć do domu przed wakacjach? Pierwsza rzecz, jaką znajdziesz na tej stronie!
(Czas żniw) Ciało to w sumie rzecz. Ale nie przeleżałoby całe wakacje w szafie, fuj, jakie ono musi być zgniłe błe.... I czyje ciało ja tam schowałam? :D 



SENNY BOOK TAG


1. Sen, który pochłania bez reszty, czyli książka, od której nie można się oderwać.
Szamanka od umarlaków, wszystkie książki Flanagana <3

2. Półsen, czyli książka, którą przeczytałaś i od razu zapomniałaś.
Te kiepskie :D Np. Buszujący w zbożu, który był o niczym, Sztylet rodowy, Falcon.

3. Sen, w którym wiesz, że śnisz, czyli książka, która jest typowym średniakiem.
Zerknijcie na moje LC i ocenę 5 gwiazdek :D M.in. Igrzyska śmierci, Niezgodna :D

4. Koszmar, czyli książka, po której nie mogłaś spać.
Jedyna to Chemia śmierci, bo czytałam ją w nocy :D

5. Sen o którym pamiętasz od lat, czyli książka, do której chętnie wracasz.
Harry Potter <3

6. Sen, o którym chcesz jak najszybciej zapomnieć, czyli najgorsza książka na półce.
Na półce? Mroczny dar :D

7. Sen, w którym nie byłaś sobą, czyli książka, w której bohater nie jest człowiekiem.
Aby jedna? Ale ja czytam głownie takie :D W Sookie Stackhouse mało który bohater jest człowiekiem :D

8. Senne marzenie, czyli książka, w której chcesz żyć.
Chcę do Skandii <3

9. Wspólny sen, czyli kto ma wyśnić ten tag
Każdy, kto się dziś rano nie wyspał :D

20 wrz 2017

'Shantaram' G. D. Roberts

Tytuł:  Shantaram  (oryginalnie: Shantaram)
Autor: G. D. Roberts (tłumacz: Maciejka M.)
Cykl: Shantaram
Liczba stron: 796
Wydawnictwo: Marginesy (w roku: 2016)

Bierze udział w wyzwaniach:  Czytam nie tylko Amerykanów

Opis:

Porzucony przez żonę, znalazł pocieszenie w heroinie. Zaczął napadać na banki (ubrany zawsze w garnitur okradał tylko ubezpieczone firmy, przez co media zwały go rabusiem-dżentelmenem). Schwytany, został skazany na 20 lat w 1978 roku. W lipcu 1980 roku biały dzień uciekł z więzienia Pentridge Victoria's, stając się jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Australii. Przedostał się do Indii. To miał być krótki przystanek w podróży z Nowej Zelandii do Niemiec. Został na dłużej. Ukrywał się w slumsach, gdzie leczył biedaków, był żołnierzem bombajskiej mafii, walczył z Armią Czerwoną w Afganistanie. Poznał Karlę – tajemniczą femme fatale, Amerykankę szwajcarskiego pochodzenia, która długo nie potrafiła odwzajemnić jego uczucia.


Opinia:
Ciężko mi się zabrać do tej recenzji. Powody są dwa: to nie jest gatunek, jaki zazwyczaj czytam oraz to autobiografia. Momentami przypominała mi Milion małych kawałków, które kocham. Była to jednak zupełnie inna opowieść. Nie zgodzę się z pierwszym akapitem opisu, jaki widnieje na tylnej okładce. Dodatkowo irytuje mnie fakt, że o tym rabusiu-dżentelemnie dowiadujemy się jedynie z okładki.

Styl autora jest ciężki do oceny. Shantaram to coś w rodzaju pamiętnika. Czasami Roberts pisze luźno, niezobowiązująco, a niekiedy porywa się na zawiłe metafory czy wymagające skupienia opisy. Rozległe dyskusje filozoficzne i rozmyślania bohatera czynią lekturę trudną. Były to najmniej lubiane przeze mnie fragmenty - np. rozmowy Lina z Kadirem o Bogu. Nic dziwnego więc, że te 800 stron czytałam aż 11 dni!
Nie znoszę polityków. Polityk to ktoś, kto obiecuje ci most tam, gdzie nie ma rzeki.
Do sięgnięcia po książkę najbardziej skłonił mnie świat mafii i zbiegły Australijski przestępca szukający w Indiach schronienia. Shantaram to nie tylko wspomnienia o przyjaciołach, śmierci, bombajskiej mafii, brudnych interesach i miłości. To także coś w rodzaju spowiedzi. Często pojawiają się sformułowania typu Nie czułem się z tym dobrze lub formy wyrzutów sumienia. Ponadto autor nie stara się wywołać w nas współczucia. Ba! Czasem mam wrażenie, że opisuje coś specjalnie w taki sposób, abyśmy nim gardzili za to, co zrobił. Shataram to opowieść o życiu i śmierci, o Indiach, o niesprawiedliwości społecznej, o wojnie w Afganistanie i o moralności. 

Lin przyjeżdżając do Bombaju, nie spodziewał się tego, co miało go spotkać. Często wspomina o przeznaczeniu. Podobno życie jest nieprzewidywalne, ale Shantaram zaskoczyło mnie tylko kilka razy. Bardziej wciągało mnie opowiadanie o zacieśniających się stosunkach Linbaby z różnymi ludźmi, z różnych kręgów. Od hotelu, poprzez slumsy, wioskę i afganistańską wojnę, do luksusowego mieszkania i mafijnej kariery - tak poznajemy Linbabę, Shantarama. Jego dzieje same w sobie są niesamowicie wciągające, a jedyną rzeczą, jaka irytowała mnie niezmiennie przez całą książkę, była miłość do Karli.
Lin, mężczyzna musi znaleźć dobrą kobietę, a kiedy ją znajdzie, musi zdobyć jej miłość. A potem szacunek. Potem musi zyskać jej zaufanie. A jeszcze potem musi, no wiesz, robić to do końca życia. Aż do śmierci.
Lin to... Chciałabym napisać głupiec, ale nie do końca. Momentami potrafiłam zrozumieć jego poświęcenie i oddanie pewnym sprawom. To jednak tylko momenty. Moja wrodzona ciekawość już od pierwszych chwil gardziła nim za niezadawanie pytań i uznawanie wielu rzeczy za pewniki, choć wcale nimi nie były. Paradoksalnie, choć nie polubiłam głównej postaci, która opowiadała swoje życie, nie mogłam się od tej historii na dłuższy czas oderwać. Dodatkowo nie potrafiłam zrozumieć i nadal nie rozumiem jego miłości do Karli, do tej egoistki, którą znienawidziłam już od pierwszych chwil. Ta kobieta wywoływała we mnie same negatywne emocje i cieszyłam się, gdy długi czas Lin o niej nie wspominał.

Przez książkę przewija się masa bohaterów z krwi i kości. To trzeba autorowi przyznać na pewno - potrafi oddać zarówno atmosferę miejsc, jak i charaktery postaci. Może to właśnie realność bohaterów sprawiła, że potrafiłam pokochać jedynie trójkę z nich. Pierwszą miłością był Prabu. Urzekła mnie prostota jego myślenia, lekka naiwność zachowania oraz historia. Drugim bohaterem był Abdullah, typ trochę spod ciemnej gwiazdy, ale niesamowicie lojalny i zaradny. I pomysł z niedźwiedziem <3 Na koniec Lisa, którą w momencie poznania, uznałam za straconą, ale wraz z jej przemianą powoli zakochiwałam się w jej silnym charakterze. Uwielbiam takie postaci damskie!
Jeśli przeznaczenie cię nie śmieszy, to znaczy, że nie chwytasz dowcipu.
Shantaram to skarbnica cytatów. Niektórych mądrych, niektórych irytujących i takich, które zupełnie kłócą się z moim światopoglądem. Ta książka to konfrontacja - z samym sobą i swoimi poglądami. To książka, która jednocześnie nuży filozofią i porywa wartką akcją. Książka, która nudzi i nie pozwala się od siebie oderwać. W ostatecznym rozrachunku nie potrafię ocenić jej źle tylko za to, że jest inna niż wszystko, co do tej pory czytałam. Nie zgodzę się jednak z tym, że to literacki Święty Graal. To straszna, przejmująca opowieść o losach człowieka, który w pewnym momencie wybrał wolność ponad wszystko, którą - jeśli tylko macie ochotę - powinniście poznać, ale to nie arcydzieło.