23 lip 2016

Mini recenzje: 'Pieśniarz wiatru' W. Nicholson oraz 'Nowa Ziemia' J. Baggott

Dziś miks dziecięco-postapokaliptyczny :) I w wakacje nastawiłabym się raczej na większość mini recenzji, bo muszę nadrobić z recenzjami. Mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza :)

Tytuł:  Pieśniarz Wiatru (oryginalnie: Wind Singer)
Autor: W. Nicholson (tłumacz: M. Wójtowicz)
Cykl: Ognisty wiatr
Ilość stron: 356
Wydawnictwo: Fabryka Słów (w roku: 2010)

Bierze udział w wyzwaniach: 52 książki w ciągu roku, ABC Czytania100 książek

Opis:
Pryskaliwkać egzaminy! Nienawidzę szkoły i klasyfikacji! Nie będę sięgać wyżej, starać się bardziej ani pracować ze wszystkich sił, by jutro być lepszym niż dziś! W otoczonym murami mieście Aramanth egzaminy są wszystkim. Gdy Kestrel Hath ośmiela się zbuntować, Główny Egzaminator skazuje jej rodzinę na najstraszliwszą z kar. Kestrel - rozpaczliwie próbując ich ocalić - odkrywa sekret pieśniarza wiatru i wraz ze swoim bratem bliźniakiem, Bowmanem, wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż do źródeł zła.

Opinia:
Styl uświadomił mi jedno - to literatura dziecięca. Proste słowa, zrozumiały język, wymyślone przekleństwa i typowo dziecięcy humor i podejście do opisywania uczuć. W tej książce wszystko było takie proste, zrozumiałe, ale niemniej interesujące niż w literaturze dla starszych czytelników.
Fabuła to podróż, walka, niesamowite przygody, ale w dziecięcym wydaniu, więc dla dorosłego czytelnika, choć będzie to wciągająca lektura to nie jakaś budząca strach czy grozę. Mimo to autorowi udało się mnie kilka razu zaskoczyć, na pewno rozbawić (zwłaszcza wizytą u Baraków) oraz zainteresować. Ponadto książka przypomina nieco dystopie - społeczeństwo podzielone na kasty, miasto podzielona na sektory, system, który ma być idealny, oparty na staraniu się, punktacji, która grupuje społeczeństwo. To ciekawa wizja. W tej książce to starania całej rodziny warunkowało to, gdzie znajdowała się w hierarchii społeczeństwa.
Bohaterowie  jest rodzina Hathów. Kestrel i Bo to bliźniaki, i to one wyruszają w niebezpieczną wyprawę poza mury miasta. Towarzyszy im Mumpo, który niesamowicie mnie irytował, dlatego jego końcowa odmiana bardzo przypadła mi do gustu i mam nadzieję, że w kolejnym tomie już nie będzie irytującym bachorem, któremu zdecydowanie współczułam. Kestrel za to została moją ulubioną bohaterką, zaraz po swojej matce - Irze. Podczas gdy dzieci są w podróży, ich rodzice prowadzą własną małą rebelię w mieście.
Podsumowując książka jest świetna nie tylko dla młodszych czytelników, więc zdecydowanie ją polecam jako luźną, niezobowiązującą lekturę!


Tytuł:  Nowa ziemia (oryginalnie: Pure)
Autor: J. Baggott (tłumacz: J. Maćczak)
Cykl: Świat po wybuchu
Ilość stron: 472
Wydawnictwo: Egmont (w roku: 2012)

Bierze udział w wyzwaniach: 52 książki w ciągu roku, ABC Czytania,

Opis:
Nowa Ziemia. Pierwszy tom trylogii Świat po Wybuchu. Świat po wielkich eksplozjach. Szesnastoletnia Pressia mieszka w gruzach z innymi zmutowanymi, którzy ocaleli po Wybuchu. Partridge wychował się w sterylnej Kopule pośród nielicznych Czystych. Oboje uciekają. Pressia – przed poborem do militarnej organizacji, Partridge – przed ojcem tyranem. Ich spotkanie zmieni bieg historii Nowej Ziemi...

Opinia:
Styl był dziwny. Z początku ciężko było mi się przez to wgryźć, ale ostatecznie przywykłam do dziwnych szyków zdań... Ponadto - tak! coś, co kocham - humor! Może nie wybitny, ale zdecydowanie przyglądanie się w niektórych momentach Partridge'owi było genialne! No i autorka jest całkiem niezła w opisach.
Fabuła nie jest jakaś specjalnie oryginalna.mamy świat po apokalipsie, chłopca szukającego matki, okrutnego ojca, dziewczynę, która straciła rodziców i opiekuje się nią dziadek oraz chłopca sierotę, który nauczył się, jak przetrwać. Występuje typowy podział na ludzi lepszych i gorszych (według tych lepszych). Schematycznie, przyznacie? Jednak to, co czyni tę książkę wyjątkową, to poszczególne pomysły - łabędzia piosenka, sama apokalipsa spowodowana przez ludzi, organizacja w Kopule i poza nią, ale przede wszystkim stopieni ludzie. Idea połączenia się w wyniku wybuchu ludzi z przedmiotami nieożywionymi i innymi osobami (np. Grupony) była genialnym strzałem w dziesiątkę. Wizja świata jest brutalna, ale autorka genialnie wplotła w nią delikatny, nieinwazyjny wątek miłosny.
Bohaterowie są świetni, choć chciałabym lepiej poznać niektórych, jak np. Sedge'a. Niestety, autorka skupiła się tylko na głównych postaciach, które prowadzą narrację, czyli Pressi, Partridge'u, Łudzie i Bradwellu. Co prawda, nie przepadam za Łydą, ale to chyba dlatego, że zachowuje się momentami, jak typowa zakochana idiotka. Za to Pressia - poza momentem naiwności w wiejskiej chacie, jest twardą bohaterką, taką, jakie lubię. A Bradwella bardzo polubiłam za uroczy i mega słodki tekst na koniec <3
Podsumowując książka miała szybsze i wolniejsze momenty, nie jest jakaś specjalnie genialna, a pomimo przewidywalności, autorce udało się mnie parę razy zaskoczyć. Polecam fanom książek posapo! :)

17 komentarzy:

  1. Dwa razy na nie, nie przechodzą dalej . ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu mnie to w ogóle nie dziwi? :D

      Usuń
  2. "Pieśniarz wiatru" niby nie był zły, ale mocno mnie zirytował swoją infantylnością. Z kolei "Nową Ziemię" kocham. Szkoda, że nie wydali w Polsce trzeciej części, dla mnie to prawdziwa tragedia. :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, była dla dzieci, to widać :D
      Nie będzie już jej wydania? o.O

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie obiema książkami. Jeżeli są w mojej bibliotece to z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. To chyba nie są książki dla mnie, ale może za jakiś czas to się zmieni.
    Pozdrawiam.
    krainamoliksiazkowych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie może Nowa Ziemia by cię zainteresowała :)

      Usuń
  5. Pierwsza książka z pewnością nie trafiłaby w moje gusta - jestem strasznie wybredna, jeżeli chodzi o książki i przypuszczam, że literatura dziecięca to nic dla mnie. Już samo stwierdzenie, że styl jest prosty mnie odstręcza :P Natomiast druga powieść wydaje się zbyt schematyczna, niestety nie przepadam za powtarzalnością i myślę, że mogłabym się ostro zawieść.
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Cienia i kości"! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, jak mówiłam - to są średnie książki i według mnie :)

      Usuń
  6. Jako, że skończyłam Metro chętnie wzielabym się za jakieś postapo... Ale koniecznie nie młodzieżowe xD Tylko w tym natłoku młodzieżowek dość trudno na takie trafić oO Albo to ja mam pecha?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katrina, a próbowałaś "Samotność anioła zagłady"? :) Bo mnie kiedyś tytuł korcił sam w sobie, ale okazało się, że to właśnie postapo i ostatecznie nie przeczytałam, ale opis nie taki zły :) I to raczej nie młodzieżówka ^^
      http://lubimyczytac.pl/ksiazka/255779/samotnosc-aniola-zaglady-adam :)

      Usuń
    2. Nie znam tytułu. Sprawdzę jak będę na lapku ;)

      Usuń
  7. Zaczęłam kiedyś czytać "Nową Ziemię", ale opornie mi to szło, więc szybko zrezygnowałam, chyba zbyt szybko, bo trzema się było przyzwyczaić do tego niecodziennego stylu. Może kiedyś wrócę do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam ją dzięki Wiktorii, ale początkowo też było opornie :)

      Usuń
  8. Nowa Ziemia dla mnie była średnia w sumie :D Nie do końca zła, ale też nie superr :D I tak średnio lubię styl autorki :/ I do tego prawie nie pamiętam już fabuły xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja też średnio już pamiętam :)

      Usuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻