12 lut 2019

PRZEDPREMIEROWO: 'Czarcie słowa' G. Wielgus


Opis:


Austria, rok 1279. Po zakończeniu krwawej wojny o koronę Królestwa Niemiec kraj cieszy się chwilowym spokojem. Chcąc zadowolić krnąbrnych wasali, król Rudolf Habsburg nakazuje zorganizować turniej na zamku Rappottenstein − zaprasza na niego wojowników i władców z ościennych krajów. Atmosfera towarzysząca rycerskim zmaganiom wydaje się beztroska, jednak wystarczy iskra, aby na nowo wzniecić wojenną pożogę.
Kiedy możni ścierają się o doczesną chwałę, na traktach wokół zamku dochodzi do serii brutalnych ataków. W miejscach masakry pozostają tylko okaleczone zwłoki i wyryte na drzewach słowa. Ci, którzy je widzieli, mawiają, że kraj nawiedził Titivillus – demon słów. Do walki z czartem staje brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor i członek zakonu dominikanów – oraz jego wierni towarzysze z Małopolski: Jaksa Gryfita i Lambert z Myślenic.
Szybko okazuje się, że krążący po gościńcu diabeł nie jest jedynym złem, jakie wkroczyło między austriackie doliny.

Opinia:

Tym razem oczami autora zwiedzamy Austrię. Język nadal pozostaje mocno stylizowany, ale tym razem więcej słów zostało wyjaśnionych i ani razu nie musiałam sama szukać ich znaczenia.

Od wydarzeń z tomu pierwszego (książki nie są powiązane fabularnie, aczkolwiek pojawia się kilka luźnych odniesień do tamtych wydarzeń) mija sześć lat. Nasi bohaterowie spotykają się w Austrii w związku z turniejem rycerskim organizowanym przez króla Rudolfa. Nie wiedzą jednak, że i tym razem przyjdzie im wplątać się w polityczny spisek oraz słowiańskie mity. Tym razem na tapecie polityka niemiecka oraz ożywieńcy, a wszystko to w malowniczych krajobrazach austriackich dolin.

Kłamstwo, gniew, kradzież zostały przez człowieka obłaskawione i udomowione niczym psy, stając się jego nieodłącznymi towarzyszami. Żywiąc się zazdrością, dumą swych właścicieli czy zatajonymi słowami, grzechy każdego dnia wzrastały w siłę, oplatając człowieka lepką pajęczyną.

Brat Gotfryd nadal kojarzy mi się z Sherlockiem. W tym tomie mamy jednak też okazję poznać nieco  faktów z jego przeszłości oraz dowiedzieć się, dlaczego obrał drogę zakonną. Jaksa z Lambertem nadal tworzą nierozerwalny duet, którego początki bardzo chciałabym poznać. Są idealną parą przyjaciół! Dodatkowo poznajemy Gniewka - uroczego chłopaka, który terminuje u Lamberta na rycerza. Oczywiście mamy też do czynienia z mnóstwem postaci pobocznych, które urozmaicają nam lekturę, ale najważniejsza nadal pozostaje trójca z poprzedniego tomu.

Pan Grzegorz idealnie łączy średniowieczną Europę z kryminalno-politycznymi wątkami. Na równi z zabójcą tropimy ożywieńca grasującego po pobliskich lasach, poznajemy tożsamość białej damy wędrującej nocami po korytarzach (a jest ona bardziej niż zaskakująca!) oraz łamiemy kopie na turnieju rycerskim. I tym razem zakończenie pozostaje otwarte, ale mając nadzieję na kolejną część przygód Gotfryda, Lamberta i Jaksy, przeszkadza mi to mniej. Zdecydowanie polecam fanom średniowiecznego klimatu i osadzonych w tamtych czasach politycznych kryminałów!

2 lut 2019

PODSUMOWANIE STYCZNIA


Właśnie minął pierwszy miesiąc nowego roku. I co sądzicie o 2019? :D Jak tam noworoczne postanowienia (o ile ktoś je podejmował)? :)

Dzisiaj nowa forma graficzna podsumowań. Dajcie znać, czy bardziej wam odpowiada :)


Nie jestem zadowolona, że jest to tylko 5 książek. Głównie dlatego, że stos tych do przeczytania rośnie, zamiast maleć... I mogłam poświęcić na to więcej czasu, ale wolałam na przykład oglądać Pogromców Mitów (chcielibyście o nich post? :D) Wiem, że mogłam przeczytać więcej, ale jakoś nie mogłam zacząć książki, a kiedy już zaczęłam, szły mi jakoś opornie przez pierwsze kilka stron, choć mi się podobały.


Cieszy mnie natomiast to, że nie trafiłam na żadną złą książkę. Może Czerwony szkwał nie okazał się mega zachwycający, ale generalnie nie był też zły i było widać pracę autora włożoną w pisanie i research.

Z prywatnego życia mogę się pochwalić zaliczeniem angielskiego! Oraz nowym tatuażem, ale zdjęcie wrzucę, gdy mojej przyjaciółce też się wygoi, ponieważ stanowią one niejako całość i nie chciałabym wam pokazywać tylko połowy. Mój miał mniej czarnych elementów, więc już jest wygojony i muszę tylko pamiętać o nawilżaniu :D

W planach na luty mam dwa kolejne tomy Gdzie jest korona cara?, Adeptka oraz drugi tom Pękniętej korony. Może uda mi się wyczytać też coś mojego? Planuję też ułożyć piękne puzzle, które kupiłam! Skąd takie ambitne plany pomimo sesji? Otóż w lutym muszę wykorzystać zległy urlop, więc w sumie obliczyłam, że w pracy będę całe 11 dni na 28 :D Żyć nie umierać! Więcej czasu na czytanie (tym bardziej, że u babci jest słaby zasięg, a jadę tam na kilka dni).

A jakie są wasze plany na luty? :)