3 paź 2019

'Szczęście dla zuchwałych' P. Hulsmann


Opis:

Stoisz po szyję w wodzie? Głowa do góry! Imprezy, wolność, beztroska − dla Marie nie ma nic ważniejszego. Wszystko zmienia się, kiedy jej siostra Christine zapada na ciężką chorobę i prosi, by na czas terapii zaopiekować się jej dziećmi. Jakby tego było mało, Marie ma przejąć jej posadę w rodzinnej stoczni jachtowej. Zupełnie nie ma ochoty na nowe wyzwanie, a tym bardziej na nowego szefa, sztywnego nudziarza o imieniu Daniel. Podczas gdy jedna katastrofa goni drugą, a życie staje się chaosem, Marie powoli zaczyna pojmować, że są na świecie rzeczy, o które warto walczyć. I że pewne sytuacje – na przykład nowa miłość − dopadają człowieka wtedy, gdy się tego najmniej spodziewa.

Opinia:

Jak wiecie, nie przepadam za romansami, a tutaj ten wątek odgrywa dość istotną rolę. Ponadto mam wrażenie, że tragedia w tej powieści goni tragedię, a katastrofa katastrofę. Przeszłość Marie była niejako gwoździem do trumny.

Mimo to powieść nie jest zła. Biorąc poprawkę na to, że to nie mój gatunek, dla jego fanów powinna być naprawdę dobra. Po pierwsze bardzo odpowiadał mi humor autorki, zresztą w ogóle dzięki lekkiemu, emocjonalnemu stylowi powieść czyta się bardzo przyjemnie. Tak, język to największa zaleta tej powieści. Poza tym nie ma tutaj zbyt wiele refleksyjnych momentów, których się obawiałam, ponieważ Marie raczej woli działać. 

Sama fabuła była dla mnie drugorzędna - od początku wiedziałam, w którym kierunku zmierza zarówno relacja z przyszłym romansem oraz z Christine, spodziewałam się również rozwiązania sytuacji z Robertem. Powieść w ogóle nie okazała się dla mnie zaskakująca. Szczerze mówiąc, dla tych, co czytali, nawet ten ginekolog mnie nie zdziwił!
[...] jak mógłbym się nie zakochać w kobiecie, która odwiedza głowę nieżyjącego pirata, kiedy jest jej źle?
Daniel to typ faceta, który lubię - potrafi uwodzić, nie kryje emocji, bywa złośliwie uroczy. Najważniejsze jednak, że nie był taki, jak początkowo przedstawiła go Marie swoimi oczami! Dzięki jego postaci powieść czyta się o wiele przyjemniej. Natomiast nagrodę najbardziej irytującej bohaterki roku zdobywa Christine! Jak to babsko działało mi na nerwy, nie potrafiłam jej współczuć. I jeszcze to, co powiedziała w szpitalu, tam to autorka dosłownie poleciała po całości. Marie natomiast jest zagubiona, przytłoczona i zbyt zakamuflowana w swojej ochronnej bańce. Nie potrafiłam wczuć się w jej sytuację, chociaż mam w najbliższej rodzinie do czynienia z chorobą, niestety nieuleczalną, ale miałam wrażenie, że to w książce jest bardzo patologiczne. 

Książkę oceniłam wysoko, starając się patrzeć obiektywnie - to nie mój gatunek, a mimo to czytało mi się ją całkiem przyjemnie. Wtrącenia o piratach zdecydowanie zrobiły swoje! Uważam więc, że komuś, kto czyta tego typu powieści, powinna bardzo się spodobać. Jednak dużym minusem pozostaje brak zaskoczeń.

1 paź 2019

Podsumowanie września



Z racji mojego muzycznego nastroju, przez dzisiejsze podsumowanie ścieżka dźwiękowa, z którą pisałam ten post (dwa razy dłużej, nucąc pod nosem :D)


Jak widzicie, w tym miesiącu udało mi się przeczytać nawet jedną moją książkę. Tylko dlatego, że przed wyjazdem do Bułgarii miałam, aby Klucze do przeczytania od wydawnictw i dopiero jak wróciłam, w pracy czekały na mnie kolejne :D No i niestety, był to miesiąc kończący na ten moment moją przygodę z Baśnioborem. Jednak, DLA FANÓW, Mull będzie w Polsce! >WIĘCEJ INFO< Ja się wybieram <3



Jezioro Ciszy zachwyciło mnie zarówno fabułą, jak i niesamowitą główną bohaterką. Natomiast Vicious pozostawiło niesmak, do tej pory... Prawdę powiedziawszy, po czasie oceniłabym to pewnie gorzej, jak tak myślę o wszystkim, co tam się działo...


Wrzesień był dla mnie miesiącem pełnym wrażeń! Jak wiecie, ostatniego sierpnia poleciłam na tydzień do Bułgarii, na Słoneczny Brzeg. Zmusiłam nawet chłopaka, aby wziął ostatnią część Metra i wieczory często spędzaliśmy nad basenem z drinkiem i książką <3 Spędziłam cudowny czas, wyszalałam się w Aquaparku w Nessebarze (robiąc na jednej ze zjeżdżalni przymusowe salto do tyłu :D), zwiedziłam przepiękny półwysep Kaliakra oraz ogród botaniczny w Bałcziku, zobaczyłam Kamienny Las (polecam wypożyczyć samochód na jeden dzień, my w ogóle nie żałowaliśmy!). No i z ważniejszych informacji: mój chłopak nie jest już moim chłopakiem. Wśród fal uderzających o skałę, na której siedziałam, powiedziałam tak. Może nie sakramentalne (bo takiego się nikt po mnie nie spodziewa :D), ale od tej pory nasz związek zyskał bardziej oficjalną nazwę narzeczeństwa. 


Dodatkowo w środku miesiąca byliśmy ze znajomymi w Energylandii i pomimo gorszej pogody, szczerze polecam taki termin - maksymalna kolejka to 10 minut :D Przeżyłam zarówno Zadrę, jak i Hyperiona po raz drugi, i jestem pewna, że jeszcze odwiedzę to miejsce <3 Czekam też na polski Disneyland, z niecierpliwością :D 

Niestety, zaczęłam też studia już w trzeci weekend września, co odebrało mi znów co drugi weekend i w dniu dzisiejszym jestem już po drugim zjeździe :D 

A co w październiku? Na pewno możecie spodziewać się recenzji Szczęścia dla zuchwałych (i to już niedługo!) oraz Strażników Starego Lasu. Wpadnie też pewnie kilka nowości od Foksala, jeśli dobrze pamiętam Wilga planuje kolejne Małe Licho <3

Zastanawiam się też czy robić jakiś post z okazji urodzin, ale nie bardzo mam pomysł - może pomożecie? :D Chcielibyście o czymś konkretnie poczytać w ten dzień? :D

A jak minął wasz wrzesień, jak zapowiada się październik? :)