Autor: J. Stirling (tłumacz: E. Kiereś)
Cykl: Struck
Ilość stron: 395
Wydawnictwo: Akapit Press (w roku: 2016)
Bierze udział w wyzwaniach: 52 książki w ciągu roku, ABC Czytania
Opis:
Są tajemnice, które mogą kosztować życie…Za porośniętymi bluszczem murami elitarnej angielskiej szkoły gnieżdżą się niebezpieczny spisek i korupcja.
Przybyła z Ameryki uczennica, Raven Stone, zauważa, że w szkole dzieje się coś niepokojącego. Najpierw niektórzy uczniowie znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Później nauczyciele zaczynają kłamać. A teraz ona sama dostaje anonimy z pogróżkami…
W niepokojące wydarzenia zostaje też uwikłany Kieran Storm – zagadkowy chłopak o zabójczym intelekcie i równie zabójczym wyglądzie. Pakuje się w poważne kłopoty, wciągając w nie także Raven. Dziewczyna czuje, że zaczyna tracić głowę dla Kierana, ale czy można ufać chłopakowi, o którym nie wie się praktycznie nic?
Opis:
Są tajemnice, które mogą kosztować życie…Za porośniętymi bluszczem murami elitarnej angielskiej szkoły gnieżdżą się niebezpieczny spisek i korupcja.
Przybyła z Ameryki uczennica, Raven Stone, zauważa, że w szkole dzieje się coś niepokojącego. Najpierw niektórzy uczniowie znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Później nauczyciele zaczynają kłamać. A teraz ona sama dostaje anonimy z pogróżkami…
W niepokojące wydarzenia zostaje też uwikłany Kieran Storm – zagadkowy chłopak o zabójczym intelekcie i równie zabójczym wyglądzie. Pakuje się w poważne kłopoty, wciągając w nie także Raven. Dziewczyna czuje, że zaczyna tracić głowę dla Kierana, ale czy można ufać chłopakowi, o którym nie wie się praktycznie nic?
Opinia:
Styl autorki jest luźny, młodzieżowy z lekką doprawką humoru. Nie ma dłużących się opisów, ale nie ma też jakoś super oddanych emocji bohaterów. Książkę czyta się jednak przyjemnie. Jedyne, co mnie irytowało to dziwne wstawki od tłumaczki, która nie wie chyba, co to są przypisy dolne... Wiecie, czytacie sobie treść, a tak nagle pojawia się nawias kwadratowy z kursywą i tłumaczka pisze coś od siebie a propos tłumaczenia...
No to za co ja dałam aż 7/10 tej książce spytacie? :D Bo wątek miłosny pod koniec był już genialny, zwłaszcza kiedy nazywali się teamem Stone&Storm, choć według mnie nazwiska powinny zostać dobrane odwrotnie*. Poza tym pomysł z Yodą (YDA - Young Detective Academy) był genialny! No wyobraźcie sobie, że jest akademia, która szkoli młodych detektywów w wieku lat ok. 17. No i ostatecznie intryga kryminalna, choć niezbyt zaskakująca, również była ciekawa.
Podsumowując, uważam, że książka była bardzo przyjemną lekturą z naprawdę interesującymi bohaterami. Mimo swojej przewidywalności, spodobała mi się i być może sięgnę kiedyś po drugi tom przygód agentów YDA. Martwi mnie jednak, że w opisie nie ma nic o Kieranie...
*Stone - kamień (ang.), Storm - burza (ang.); Raven była bardziej jak burza, a Kieran taki opanowany jak kamień.
Styl autorki jest luźny, młodzieżowy z lekką doprawką humoru. Nie ma dłużących się opisów, ale nie ma też jakoś super oddanych emocji bohaterów. Książkę czyta się jednak przyjemnie. Jedyne, co mnie irytowało to dziwne wstawki od tłumaczki, która nie wie chyba, co to są przypisy dolne... Wiecie, czytacie sobie treść, a tak nagle pojawia się nawias kwadratowy z kursywą i tłumaczka pisze coś od siebie a propos tłumaczenia...
- Świetnie, opuściłem szkolny bal.- To są dobre wieści? Jak to? [...]-Wystawiłem moją dziewczynę. Będzie wiedziała, że coś jest nie tak.Niezwykle irytowało mnie to, że od początku książki tak naprawdę wiemy, o co chodzi. To znaczy została wysnuta przez bohaterów hipoteza, z góry jak najbardziej poprawna, a autorka wałkuje ją całą książkę. Także wątek kryminalny nie został najlepiej dopracowany. Poza tym książka była strasznie przewidywalną lekturą. Zakończenie można było przewidzieć już na początku. Wątek miłosny z jasnego nieba - pierwsze spojrzenie w oczy i oni już są zakochani.
No to za co ja dałam aż 7/10 tej książce spytacie? :D Bo wątek miłosny pod koniec był już genialny, zwłaszcza kiedy nazywali się teamem Stone&Storm, choć według mnie nazwiska powinny zostać dobrane odwrotnie*. Poza tym pomysł z Yodą (YDA - Young Detective Academy) był genialny! No wyobraźcie sobie, że jest akademia, która szkoli młodych detektywów w wieku lat ok. 17. No i ostatecznie intryga kryminalna, choć niezbyt zaskakująca, również była ciekawa.
- Panie pułkowniku...- Isaac. Zawsze mówimy sobie po imieniu z ludźmi, których biorę na włam.Jednak to, za co głównie książka uzyskała tak wysoką ocenę w moich oczach, to bohaterowie. Raven co prawda dopiero od momentu postawienia się elicie szkoły zyskała moją sympatię, ale Joe i Kieran pd początku zdobyli moje serce! Joe bardzo przypominał mi Drew z Morze Spokoju - niby typ flirciarza, ale rozumiał co to prawdziwa przyjaźń i wsparcie, łagodził konflikty. Jednak prawdziwym ciasteczkiem okazał się Kieran - nieprzystępny pan Sudoku, geniusz i główne źródło humoru. Wiecie, mówimy o facecie, który zwraca uwagę, że człowiek jest w stanie poświęcić maksymalnie ok. 97% swojej uwagi i to też tylko chwilowo, gdy ktoś mówi, że oczekuje 100% uwagi <3 Ach, ten jego umysł wychwytujący błędy logiczne. Ciekawym bohaterem był też Isaac. Polubiłam go zwłaszcza podczas wydarzeń z końca książki. Niestety, ciemny charakter został zarysowany kiepsko, a szkoda.
Podsumowując, uważam, że książka była bardzo przyjemną lekturą z naprawdę interesującymi bohaterami. Mimo swojej przewidywalności, spodobała mi się i być może sięgnę kiedyś po drugi tom przygód agentów YDA. Martwi mnie jednak, że w opisie nie ma nic o Kieranie...
*Stone - kamień (ang.), Storm - burza (ang.); Raven była bardziej jak burza, a Kieran taki opanowany jak kamień.
