Opis:
Laureen miała wszystko, czego tylko mogła zapragnąć: kochającą rodzinę, wymarzoną pracę i wspaniałą przyszłość. Miała, do chwili kiedy w jej życiu pojawił się tajemniczy Sigarr. W mgnieniu oka otaczający ją perfekcyjnie uporządkowany świat wypełnił chaos.
Opinia:
Prolog spodobał mi się niesamowicie, więc zdecydowałam się przeczytać całą powieść. Po czym na około sześćdziesiąt siedem stron tego pożałowałam. Książka zaczyna się bowiem trochę jak romansidło ze zdradą w tle i nieudaną sceną erotyczną. Jednak po tych kilkudziesięciu stronach, gdy myślałam, że serio odpuszczę... Stało się coś cudownego! Alicja zupełnie zmieniła podejście do tematu i przepadłam w lekkim stylu i świecie magii.
Alicja pisze w sposób niezobowiązujący, lekki i przyjemny. Chociaż pierwsza scena erotyczna w moim odczuciu została napisana bez wyczucia, z kolejną było już znacznie lepiej - dało się wyczuć zmysłowość i erotykę, choć w dość brutalny sposób. Autorka bardziej skupia się na opisach emocji niż miejsc, co bardzo mnie cieszyło, ponieważ łatwiej było zintegrować się z bohaterami.
Miałem ochotę zniknąć albo odlecieć do Nibylandii niczym Piotruś Pan i nigdy więcej nie wracać. Tam mógłbym udawać, że rodzice żyli, że nikt ich nie zamordował.
Pomimo ciężkiego początku, ostatecznie nie mogłam się od książki oderwać i z niedowierzaniem patrzyłam na napis Koniec księgi pierwszej. Co prawda odniosłam wrażenie, że wydarzenia początkowo następowały zbyt szybko po sobie, ale to także z czasem uległo znaczącej poprawie. Najbardziej podobała mi się mroczna atmosfera towarzysząca nam na każdym kroku tej niesamowitej przygody. Dodatkowo nieco rozpraszały mnie nagle wstawiane wydarzenia z innych perspektyw, ale w pewnym momencie domyśliłam się ich znaczenia. Był to bardzo dobry pomysł, więc szkoda, że nie zostały one opisane, a pociągnięte ciągiem z właściwą akcją.
Bardzo spodobała mi się rzeczywistość wymyślona przez Alicję - Zaprzysiężeni walczący przeciwko potępionym, niesamowite moce oraz tajemnicze bransoletki. Lori także jest nowa w tym świecie, więc poznajemy wszystkie aspekty takiego życia razem z nią. Z drugiej strony czasem śledzimy sytuację oczami Sigarra, co daje książce pikanterii.
Ona miała rodzinę, która musiała uratować, a potem, o ile przeżyjemy, zostawić. A ja? Ja, miałem przeszłość, która gnała za mną, osaczając zewsząd.
Lori to bohaterka, która przechodzi tragedię najgorszą z możliwych. Nie potrafiłam się z nią utożsamić, za to polubiłam ją w pewnym momencie - dokładnie wtedy, gdy sama zaczęła uważać, że wariuje. Siggar natomiast to postać tajemnicza, pełna bólu, ale zupełnie nie w moim typie. Nie sądzę, że nie pasował do książki, ale mojego serca nie podbił. Natomiast podziwiam go za opanowanie w pewnych sytuacjach. Kolejną ciekawą bohaterką była Tessa, chociaż nie do końca rozumiem wszystkie aspekty związane z tym wątkiem. Sama postać kobiety za to intrygowała mnie, zwłaszcza jej siła. To, co udało się Alicji, to kreacja osób dorosłych. Ani przez chwilę nie odczułam, aby bohaterowie zachowywali się infantylnie, co tylko umilało lekturę.
Mrok to debiut Alicji, co nieco widać, ale szczerze - poza tym początkiem, chciałabym czytać takie debiuty zawsze! Od strony fabularnej historia niesamowicie mi się spodobała, a po pewnym czasie odczułam znaczną poprawę stylu oraz tempa akcji. Zdecydowanie polecam ten cudowny polski debiut! Ja nie mogę się już doczekać kolejnego tomu!
Za egzemplarz dziękuję Alicji :)

