21 cze 2015

BOOKATHON 2015: Dzień pierwszy - 'Zrób mi jakąś krzywdę' J. Żulczyk

Przypominam o ankiecie ^^ Tutaj wyjaśnienie wariantów i proszę o głosy, ponieważ blog tworzę nie tylko ja, ale i Wy :)

A teraz BookAThon 2015! Zaczynamy!

Dzień pierwszy to Dokończ nieskończoną książkę. W moim przypadku była to powieść Jakuba Żulczyka pt. Zrób mi jakąś krzywdę, czyli wszystkie gry wideo są o miłości. Zaczęłam ją... No, z rok temu. I poległam na levelu 1 (tak tak, tam nie ma rozdziałów, są levele ^^). Książka więc idealnie nadaje się na pierwszy dzień BookAThonu :)

Jakieś trudności? Poza tym, że nocowałam u chłopaka i nadal u niego siedzę, to dałam radę ją przeczytać. On lubi grać, a ja czytać - obydwoje mieliśmy, co robić. Tak więc pierwszy dzień uznaję za zaliczony! :) Tak więc przejdźmy do recenzji ^^

Tytuł: Zrób mi jakąś krzywdę
Tytuł oryginalny: -
Autor: J. Żulczyk
Cykl/seria: -
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Lampa i Iskra Boża
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 168

Opis:
Dawid - 25-letni student prawa - spotyka uzależnioną od gier video piętnastolatkę, zakochuje się w niej i... postanawia ją porwać. "Zrób mi jakąś krzywdę" to łamiąca serce historia drogi, w którą zaplątani są świadkowie Jehowy, polscy aktorzy porno, detektywi - paranoicy i nieletni anarchiści.

Opinia:
I co ja mam Wam napisać? Na tą książkę mam tylko dwa słowa, z czego jednego użyć nie mogę, ponieważ jest mało cenzuralne, a drugie bez niego nie ma sensu.... Uwaga, uwaga, moi Drodzy, oto na maksa pojebana i genialna książka (słowo możecie podejrzeć na własną odpowiedzialność!). Ostrzegam, że recenzja będzie dość burzliwa, bo piszę ją dosłownie po przeczytaniu ostatniego zdania książki.

Okładka jest okropna. Obydwie są okropne, i ta, którą tu wstawiłam i ta różowa z sercem. Nie podobają mi się zarówno od strony graficznej, jak i z tego prostego powodu, że nie oddają treści książki. Bo na nich skupiono się na tych grach, a to właśnie wcale nie o gry przecież chodziło. To tak, jakby nie przeczytać książki tylko spojrzeć na jej tytuł: co tam, jest w tytule wszystkie gry wideo są o miłości, to zrobimy jakąś okładkę o gamerskiej miłości. Nie, nie i nie, to nie o to chodzi.... Bleh

Jest zsyntetyzowaną kompilacją wszystkich cech, które uważam za pojebane.
Styl autora jest... Na początku bardzo męczący. Aż do drugiego levelu nie mogłam wciągnąć się w akcję, potem przez sam styl miałam ochotę skończyć tą książkę, ale kurde, chciałam też wiedzieć, jak to się skończy, bo tak porąbanej historii miłosnej to jeszcze nie czytałam. To jak współczesny, chory romans pisany z perspektywy Idioty i Popaprańca zakochanego w Gamecube Girl. Powinnam się obawiać, że z jednej strony mi się to podoba, a z drugiej strony nie mogę zrozumieć, dlaczego aż tak bardzo mi się to podoba?

Uciekajmy, mamy jakieś pieniądze, znajdźmy jakiś motel, kupmy odgrzewaną pizzę z mikrofali i frytki, a przede wszystkim dwie butelki wina, i wejdźmy do wanny, umyję cię, scałuję z ciebie wszystko, umyję cię, wytrę ręcznikiem, położę do łóżka, i zacznę całować, i mówić ci, opowiadać cały świat.
Styl stylem, ale trzeba przyznać, że autor napięcie budować potrafi. Chłonęłam wszystko, nie znając połowy filmów i wymienionych osób, tłumacząc sobie angielskie teksty piosenek tylko dlatego, że chciałam wiedzieć, jaki będzie finał tej sprawy.Dlaczego nazwałam głównego bohatera Idiotą i Popaprańcem? Idiotą on sam się nazwał na kartach powieści. Popapraniec - jaki 25-letni facet porywa 15-letnią dziewczynę, bo się w niej zakochał? Nie, moim zdaniem to on złapał obsesję na jej punkcie! Dziwię się, że Gamecube Girl nie uciekła z krzykiem przed wariatem.

Wybaczam ci, jesteś tylko opartym na pochodnych węgla, niestabilnym, organicznym, głupim tworem.
Bardzo denerwował mnie sposób pisania. To przeskakiwanie w czasie. Czytamy o koncercie i nagle przenosimy się (bez konkretnego zaznaczenia jakimś rozdziałem czy coś, jedynie dodatkowym enterem pomiędzy akapitami) do wydarzeń sprzed koncertu. To największy minus tej książki (drugi zaraz po okładce). Lubię retrospekcję, ale nie wtedy, kiedy muszę się domyślać, kiedy coś się dzieje.

Kocham cię. Przestań istnieć.
Sami bohaterowie... Po raz kolejny: co ja mam Wam napisać? Tak, nasz główny bohater jest bohaterem bardzo dobrze zarysowanym. Tylko, że myśli w tak dziwny, pokręcony sposób, że mimo największych chęci czasami go nie ogarniałam. Gamecube Girl (to podoba mi się bardziej niż jej imię ^^) jest przedstawiona płycej od głównego bohatera, zresztą na ogół taki był chyba zamysł, żeby była dla nas tak samo tajemnicza, jak dla naszego narratora. Często wspominanymi bohaterami są też Moja Była Kobieta i Michał oraz Wiktor. Michał jest chyba jedyną postacią, którą polubiłam, ale też niezbyt. Bohaterowie byli mi po prostu obojętni. Interesowało mnie tylko, jak się ten cały szalony wypad do Sopotu skończy. Bo ta relacja Gamecube Girl i Idioty-Popaprańca była naprawdę intrygująca i wołająca o pomstę do nieba.

Przysięgam, że nigdy w życiu, ale to nigdy, aż do końca pierdolonego świata, przez wszystkie starości i młodości, przez wszystkie śmierci i narodziny, przez wszystkie gówno warte inicjacje i zakończenia, przysięgam na Veddera, Jezusa, Kapitana Planetę, Ojca, na wszystkie momenty, w których zrywał - budził mnie - zastanawiał, ten delikatny szept Czegoś Więcej, oddech Przeżycia, smak Przyszłego Wspomnienia, nieważne, czy było to podczas słuchania kaset, oglądania seriali, imprezowych agonii, obejmowania, ruchania, patrzenia, myślenia - przysięgam, że nigdy w życiu jej nie opuszczę.
I wiecie co - końcówka mnie roz..... Nie będę używać niecenzuralnych słów, nie będę.... Hm, końcówka po prostu rozwaliła system. Jak tu Wam niezaspoilerować? Po tym wszystkim, po rzekomym porwaniu, na które Gamecube Girl z ochotą przystała, po wynajęciu prywatnego detektywa, po zniknięciu Gamecube Girl.... Zachowanie matki tej dziewczyny było po prostu tak naciągane! Przecież każda inna matka kazałaby aresztować Idiotę-Popaprańca, zakazać córce się z nim spotykać, ale przecież nie ta.... Scena końcowa jakoś mnie nie zdziwiła, w sumie było to do przewidzenia, że wydarzy się to wcześniej lub później.

Książka jest nieprzewidywalna, cały czas coś się dzieje. Książka jest wulgarna, ale to mi akurat zupełnie nie przeszkadzało po Milion małych kawałków i Chłopcach. Nie wiem nawet, komu ją polecić. Więc jeśli zrozumieliście cokolwiek z tej chaotycznej recenzji, a książki jesteście ciekawi - to ją przeczytajcie, ale robicie to na własną odpowiedzialność, bo według mnie ona niszczy system. Takiej książki nie czytałam od czasów Milion małych kawałków. I po takich lekturach mózg po prostu nie jest w stanie normalnie pracować.

Książka bierze udział w wyzwaniu: 52 książki w ciągu roku, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+1,05 cm),  Polacy nie gęsi III

Zapraszam na fanpage i zachęcam do like'owania ^^

8 komentarzy:

  1. Też biorę udział w bookathonie! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulację udanego pierwszego dnia :D Powodzenia w dalszej części wyzwania :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Cię. Przeczytałaś książkę i napisałaś jej świetną recenzję. :) Nie wiem, czy czytając książkę zniosłabym ten język, ale recenzja super. :) Gratuluję realizacji pierwszego zadania. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To chyba musi być interesująca książka. Dodam ją do listy.
    Lubie takie poprane historie xD

    melomol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją na liście do przeczytania. :D
    Ciekawi mnie ta książka.
    Naprawdę.
    Sam pomysł przypał mi do gustu.
    Bo porwanie? Serio? XD Ciekawi mnie, jak to się skończy.
    Tylko nie wiem, kiedy uda mi się przeczytać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chory romans między dziewczyną uzależnioną od gier a popaprańcem, ciekawe... xD Nie wiem, czy przeczytam, ale recenzja genialna. :)

    http://ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. O samej akcji dużo już słyszałam - niezły rozgłos dziewczyny zrobiły! Natomiast zrezygnowałam z udziału ze względu na brak czasu. Natomiast co do książki - nie przepadam za romansami...
    Pozdrawiam, Shelf of Books

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozważam przeczytanie... :D

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻