19 sie 2015

'Anioł' L. A. Weatherly

Tytuł: Anioł
Tytuł oryginalny: Angel
Autor: L. A. Weatherly
Cykl/seria:  Trylogia Anioła
Tłumaczenie: B. Górecka
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 398

Opis:
Fantastyczno-przygodowa powieść o miłości, przeznaczeniu i ofierze. Siedemnastoletnia Willow, w szkole uważana za dziwaczkę, jest... jasnowidzem! Potrafi zajrzeć w przyszłość innych, zna ich marzenia i słabe punkty - wystarczy, że ich dotknie. Tymczasem rok starszy Aleks, członek elitarnej grupy Zabójców Aniołów, dostaje specjalne zadanie: ma zlikwidować Willow. Nieoczekiwanie oboje zaczynają się sobie podobać, co ściąga na nich wielkie kłopoty...


Opinia:
Uwaga! Z opisu z LB.pl usunęłam spoiler - przynajmniej, jak dla mnie (a zresztą nie w pełni prawdziwy, jeśli już). Opis z tylnej okładki książki jest lepszy, ale już i tak mam problemy z Internetem i nie chcę wchodzić na inne strony...

Książkę dostałam do, jeśli można to tak ująć, recenzji od przyjaciółki, która wygrała ją w konkursie i chciała, żebym stwierdziła - a wie, że kocham fantasy - czy przypadnie jej do gustu, co powinnam umieć ocenić po 12 latach przyjaźni.

Okładka, jak dla mnie, jest niezbyt piękna. Po pierwsze - nie lubię bohaterów i to jeszcze zdjęć! Po drugie te cienie są paskudne i ogólnie niezbyt podoba mi się jej kolorystyka, a na pierwszy rzut oka zamiast Anioł widzę Aniół. Cokolwiek na pewno udał im się napis na okładce Dobry anioł to martwy anioł, ponieważ jest intrygujący i przyciąga uwagę.

Nagle zrozumiałam, że Beth jest doskonała tylko dlatego, że boi się taka nie być. Prawdziwa Beth wcale nie była pewna siebie. Nieustannie obawiała się, że coś jej się nie uda. Wręcz czułam jej napięcie zwijające się w żołądku jak groźny boa dusiciel.
Przechodząc do konkretów, styk autorki nie był zły, ale momentami - nie wiem czy to wina tłumacza czy autora - były użyte tak dziwne konstrukcje zdań, że miała wrażenie, że pisała to niezbyt zdolna dziewięciolatka. Mimo to nie było źle, książkę czytało się miło, a i humor się czasem pojawił i śmiałam się kilka razy. Tak więc styl można zaliczyć na takie 3/4 plusa.

Nie musiałam dłużej żywić do siebie nienawiści. Mogłam znowu być sobą, choć oznaczało to coś całkowicie innego niż dotychczas.
Zacznę teraz od minusa, jeju i tak jak wielkiego dla mnie! Okej, ja wiem - młodzieżówka. W młodzieżówkach pojawiają się wątki miłosne. Plus za to, że autorka nie pogrążyła się tworząc kolejny literacki trójkąt. Jednak... ta nazwijmy to miłość była tak oklepana, tak do bólu przewidywalna, choć w pewnym momencie rokowałam nadzieje na coś świeżego, ale i tak domyśliłam się, że to tylko nadzieje i rzeczywiście - zostały zaraz rozwiane... Przykro mi, ale jestem w związku od 3,5 roku i wiem, że fakt, człowiek zakochuje się z dnia na dzień, ale kurczę, to, co zostało tu opisane i miało przypominać dojrzałą miłość (po kilku dniach znajomości, jak słodko, prawda?) było tak szczeniackie i do bólu przesłodzone, że miałam ochotę wymiotować.

Owszem, wszystkie anioły są piękne, po prostu tak wyglądają. Ale twój jest tobą, jest częścią ciebie. Tak samo piękny jak ty, a to oznacza, że jest wszystkim, co kocham.
Drugim minusem był ten utarty schemat nie chcę, ale muszę uratować świat, choć jestem tylko nie do końca zwykłą dziewczyną, o czym niedawno się dowiedziałam, a uwaga spoiler - nie czytać, jak ktoś nie czytał książki zły bohater jest moim ojcem koniec spoilera. Naprawdę książka była hm, pod koniec makabrycznie przewidywalna. Początek i środek nie był pod tym względem taki zły, choć niektóre rzeczy były dość oczywiste, ale na ogół czekało mnie również kilka niespodzianek.

Czułam się zobojętniała na wszystko, jednak byłam świadoma, że jeśli zacznę się za bardzo zamartwiać, zwyczajnie się załamię.
Dużym plusem jest fabuła. Autorka miała niezwykły pomysł, aby uczynić z aniołów powód zagłady ludzkości. Więcej nie zdradzę, musicie przeczytać, aby się dowiedzieć. ten duży plus zaciekawił mnie na tyle, że z chęcią skończyłam książkę i poznałabym dalsze losy bohaterów, gdyby nie to, że obawiam się, że tak jak tutaj w sumie nie było tego wątku miłosnego aż tak dużo, bo zaczął się mniej więcej od połowy książki na poważnie, to w kolejnych może być wysunięty na jeden z pierwszych planów, co będzie mnie całą książę irytowało. Cóż, pożyjemy - zobaczymy, choć losy świata, Willow i Alexa naprawdę mnie ciekawią.

Westchnęła, potrząsając głową z taką miną, jakby nie mogła się zdecydować, czy udusić mnie na miejscu, czy podzielić moją wesołość.
Narracja, choć pewnie powinnam wspomnieć o tym wcześniej, jest prowadzona w sposób, który lubię. Pojawia się narracja pierwszo-, jak i trzecioosobowa, a wątek jest prowadzony z perspektywy Alexa i Willow. Czasami widzimy świat również oczami bohaterów drugoplanowych.  Przechodząc w ten sposób do bohaterów, muszę stwierdzić, że tylko Willow i Alex byli bohaterami rozwiniętymi, a cała reszta faktycznie posiadała, jakieś indywidualne cechy, ale na ogół ledwo pamiętam nawet ich imiona. Jeśli chodzi o Alexa to taki typowy bohater młodzieżówek - mięśniak, przystojny, ma wady, które i tak Willow mu wybacza, bo w jej oczach jest idealny. Willow również jest schematyczną bohaterką książek, w których główny bohater dowiaduje się, że musi ocalić świat...

Książka, pomimo wszystkiego, co napisałam, nie była złą lekturą, ale raczej bardziej lekką i nieskłaniającą do żadnych późniejszych refleksji. Naprawdę podobał mi się pomysł, o tak, to z pewnością!

A co Wy sądzicie na jej temat - zamierzacie przeczytać, czytaliście?

Książka bierze udział w wyzwaniu: 52 książki w ciągu roku, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+2,9 cm), Czytamy od A do Z

23 komentarze:

  1. Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła :) W swoim czasie powieść znajdzie się na mojej półce :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Etap aniołów mam już za sobą i nie czuję potrzeby, by do tego wracać.
    I tak, mi też ta okładka się nie podoba.. :/

    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam już wiele opinii, a lubię anioły w literaturze, więc pewnie kiedyś przeczytam. ;) Martwi mnie tylko ten przesłodzony wątek miłosny... Owszem, lubię je, ale nie do przesady. :( I wręcz nie cierpię, gdy ktoś wyznaje sobie miłość po kilku dniach znajomości! Przecież to jest nielogiczne! :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam tyle pozytywnych opinii, że chyba będę musiała zabrać się za tę książkę^^
    Świetna recenzja,
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację - okładka nie jest zbyt piękna, ale samą książkę przeczytałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też w pierwszej chwili przeczytałam "Aniół", a okładka faktycznie kiepska....

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam, a jeśli twierdzisz, ze jest schematyczna, to się nie skuszę, bo staram się szukać w książkach oryginalności :)
    dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm... Nie lubię szczeniackiej miłości, do bólu przesłodzonej. Z drugiej strony, coś mnie ciągnie do "Anioła".

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej, już dawno czytałam "Anioła", ale z tego co pamiętam bardzo mi się podobał :) Do dziś stoi na mojej półce. Choć faktycznie były momenty irytacji to i tak odebrałam powieść pozytywnie. Bardzo polubiłam te wszystkie "złe anioły", były dosyć intrygujące. W ogóle sam pomysł na książkę był oryginalny, oczywiście wtedy, kiedy książka została wydana ;) Teraz podobne przedstawienie aniołów jest dosyć powszechne.
    Pozdrawiam :)
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle książek jest do przeczytania… Raczej nie będę na to nie tyle co traciła, ale poświęcała czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam i nigdy nie planowałam, bo ta książka mnie do siebie zraża. Może parę lat temu, gdzieś tak w drugiej klasie gimnazjum bym ją przeczytała :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam tą książkę dawno temu, ale lubię do niej często powracać, ostatnio nawet kupiłam sobie własny egzemplarz, bo nie chciałam cały czas pożyczać z biblioteki. ''Anioł'' zawsze pomaga mi w leczeniu kaca książkowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już trochę wyrosłam z takich książek :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No nie wiem, jakoś mnie nie zachęciłaś do tej książki. ;) Zresztą ja w ogóle nie przepadam za powieściami o aniołach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny post i genialna autorka :) Blog ciekawy i bardzo inspirujący, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie i to jest najważniejsze :) Zdecydowanie będę zaglądała częściej :) Powodzenia i czekam na więcej, buziaki!

    Zapraszam do siebie :) nicoolblog.blogspot.com oraz na mojego fanapge www.facebook.com/NicolKolcia

    OdpowiedzUsuń
  16. Hm, sama nie wiem czy chcę przeczytać tę książkę, mam mieszane uczucia. Ten nieudany wątek miłosny trochę mnie nie zachęca, ale może ostatecznie przymknę na to oko :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że często jest tak, że książka jest bardzo dobra, za to mało znana... O tym tytule słyszę właśnie po raz pierwszy. Sam zarys fabuły brzmi naprawdę ciekawie, tym bardziej, że ja także uwielbiam taki sposób narracji. Cóż, może przeczytam :)
    Pozdrawiam , Shelf of Books

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam tę książkę 3 lata temu, kiedy moja przygoda z tego typu książkami dopiero się zaczynała i byłam oczarowana! Wtedy nie było wydanej w Polsce drugiej części, której tak bardzo pragnęłam. Teraz jest wydana, ale nie mogę się zebrać za przeczytanie. Chociaż.. To, że "Anioł" pojawiła się na Twoim blogu wzbudziło we mnie stare uczucia do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam i raczej nie mam zamiaru :)
    Czytałam skrajne opinie na jej temat i to chyba nie dla mnie :(
    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do mnie :)
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. No cóż... Zaczęłam tą książkę chyba dwa lata temu i do dziś jej nie skończyłam. Podobało mi się do momentu, w którym zaczęli się całować co dwa zdania. Naprawdę podziwiam Cię za to, że dotrwałaś do końca :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Słyszałam kiedyś o książce, jednak dawno zrezygnowałam z chęci przeczytania jej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Widziałam w bibliotece, ale jakoś nie mam ochoty jej czytać, no cóż, jak słyszę o budowie zdań niezbyt uzdolnionej dziewięciolatki, mój umysł automatycznie odradza jej lekturę. Bo ostatnio taka strasznie wybredna się zrobiłam, jeśli chodzi o bohaterów i niełatwo się w nich zakochuję ;)
    Pozdrawiam, świeeetna recenzja ^.^

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedyś wyporzyczyłam "Anioła" z biblioteki, ale kiedy dowiedziałam się, że to trylogia, a nie ma u nas pozostałych dwóch części, oddałam ją nieczytając (wiem, żaden książkoholik tak nie postępuje :/ wiedziałam, że jest ze mną coś nie tak). Teraz trochę żałuję mojej pochopnej decyzji, ale można to jeszcze naprawić ;)

    http://zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻