2 lut 2016

READ MORE BOOK CHALLENGE - 'Czerwień rubinu' K. Gier

WAŻNE INFO DLA ABC CZYTANIA!
Osoby, które jeszcze nie zrobiły mi zrzutki recenzji pod regulaminem proszę, aby zrobiły to do 5 lutego! Inaczej Wasze pozycje nie pojawią się w podsumowaniu (podsyłanie mi linków do recenzji/ tytułów książek do końca każdego miesiąca było uwzględnione w regulaminie).  Wpisujcie też książki przeczytane, ale niezrecenzowane i linkujcie je potem w zakładce :) Osoby, od których nie dostałam zrzutki mają w liście wykrzyknik przy swoim nicku. Macie czas do 4 lutego do godz. 12:00.

Otóż, moja druga już nominacja :D Dziękuję Magii słowa <3 Zwłaszcza, że po nazwaniu mnie marudą zmieniła mi książkę, którą mam na liście must read, ale jakoś o niej zapomniałam :D Kochana, naprawdę sądziłaś, że dam radę p. Ahern? :D

Pamiętacie reguły zabawy? W skrócie: dostaję książkę do przeczytania, mam na to i na napisanie recenzji 2 tygodnie, nominuję kolejne osoby (dowolną ilość).  Moje ofiary muszą tak samo, jak ja zatytułować post i zrobić to samo i tak w kółko :D

Poznajcie moje ofiary:
medyk - Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Meredith - Mroczny sekret
Emis - Weronika postanawia umrzeć

W razie czego mogę wymienić książkę, jeśli naprawdę nie chcecie jej czytać lub nie możecie znaleźć :D A teraz przechodząc do mojej recenzji :D

~.~

Tytuł:  Czerwień rubinu (oryginalnie: Rubinrot)
Autor: K. Gier (tłumacz: A. Janiszewska )
Cykl: Trylogia Czasu
Ilość stron: 344
Wydawnictwo: Egmont Polska (w roku: 2011)

Bierze udział w wyzwaniach: 52 książki w ciągu roku, Czytam nie tylko AmerykanówABC CzytaniaZ książką w autobusie

Opis:
Pewnego dnia piętnastoletnia Gwen odkrywa, że jest posiadaczką genu podróży w czasie – niespodziewanie przemieszcza się o sto lat wstecz. Okazuje się, że nie jest jedynym podróżnikiem - istnieje całe tajne bractwo, zajmujące się kontrolą dwunastu podróżników w czasie – Gwen jest ostatnim z nich. Szybko odkrywa, że jedenastym jest bardzo atrakcyjny dziewiętnastolatek: Gideon. Ale zakochiwanie się nie jest takie proste, gdy się skacze tam i z powrotem w czasie i gdy trzeba wypełnić niebezpieczną misję w XVIII wieku.

Opinia:
Trylogię Czasu miałam w planach od dawna. Styl autorki jest zwyczajny, nie miałam nad nim żadnych ochów i achów... Lekki, przyjemny w czytaniu. Z humorem średnio, ale jakiś tam się pojawił i był miłym dodatkiem. 
To bardzo osobliwe gościć swoje wnuki nim się jeszcze ma dzieci.
Fabuła... Dwie kuzynki: jedna od dziecka szkolona do bycia podróżniczką w czasie, ale - co za niefart - okazuje się, że to Gwenny posiada jednak gen. Ogółem ja poddałabym wątpliwości tożsamość jej matki... Tak jakoś prolog i epilog dały mi do myślenia :D No i Gwen (wybaczcie, ale to imię pełne mnie dobija, więc używam ładniejszego skrótu) poznaje sekrety podróżowania w czasie... Akcja toczy się szybko, tylko chwilami autorka daje nam chwilę wytchnienia, aby zaraz znów rzucić nas w wir zdarzeń. Lubię taką akcję! Sam wątek młodzieżowy mnie lekko nudził, ale podróże w czasie czy inne talenty Gwen rekompensowały mi to znudzenie. 
- Gdyby to był film, na końcu czarnym charakterem okazałby się ten, po którym najmniej się tego można było spodziewać. Ale ponieważ to nie jest film, stawiam na tego gościa, który cię dusił.
Bohaterowie... Ojej, no to zaczynając od tych, których polubiłam - zdecydowanie Gwen (błagam, nie zrób się w drugiej części rozlazła lub sentymentalna!). Ma charakterek, nie użala się nad sobą zbytnio. Jednak prawdziwą perełką jest jej najlepsza przyjaciółka, wieczna optymistka Lesile! (czy ja to dobrze napisałam?) No i sir James to ciekawy bohater - zwłaszcza zważywszy na to, że jest duchem. No i jest jeszcze uroczy Robert! Tak, tak autorka zasypuje nas kaskadą postaci. Sama ilość członków rodziny Gwen! Postaci są wykreowane lepiej lub gorzej, ale nie mam do nich szczególnych zastrzeżeń - poza tym, że (a jest to bardzo prawdopodobne) jeśli Gwen będzie z Gideonem to chyba będę wymiotować na scenach pocałunków i tym podobnych. Jak ja nie znoszę tego gościa! Humorki zmienne, jak jakaś panna, tylko by się mądrzył i rozkazywał! No i były dwie na potęgę irytujące bohaterki - Charlotta (a takie piękne imię!) i jej matka. Uh, aż mi się nie chciało czytać kwestii jej matki! Niech Gideon weźmie sobie Charlottę, w końcu kręci i z Gwen i z nią. A Gwen dałabym takiego drugiego Paula. Bo Paula i Lucy też bardzo polubiłam, choć nie do końca wiem, co nimi kieruje. 
- Uważam, że to śmieszne, że mówisz do mnie "pan".- A ja uważam, że to śmieszne, że pan mnie zna.
Podsumowując, książka podobała mi się bardziej z wątku fantasy niż młodzieżowego. Momentami pewne rzeczy są po prostu do przewidzenia, nie jest to dla mnie żadna niezwykła powieść, ale chętnie sięgnę po kontynuację, bo czytało się szybko i przyjemnie (zajęło mi to tylko 5h :D). Polecam, bo sądzę, że każdy znajdzie coś dla siebie ;)

21 komentarzy:

  1. Pierwszą część trylogii czytałam z przyjemnością, ale to trzecią byłam zachwycona! Uwielbiam motyw podróży w czasie i zgadzam się z Tobą w pełni, iż jest to wielki atut tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czerwień rubinu czytałam ze dwa lata temu i miło wspominam, w między czasie skończyłam całą trylogię. To bardziej młodzieżówka z wątkiem paranormlanym niż takie pełnokrwiste fantasy, ale bardzo przyjemne, komiczne i momentami naprawdę wciągające. Trzeci tom był całkiem fajny, szkoda, że w przypadku ekranizacji wydarzenia z trzeciej części wrzucono już do drugiej. Ale nie wszystkie, a w tym roku ma być ostatnia część ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam całą trylogię w gimnazjum i wtedy byłam nią zachwycona. Po prostu zakochałam się w tej serii :D Nie wiem czy czytając ją teraz byłabym równie zauroczona, ale wolę pozostać we wspomnieniach, gdzie pochłonęłam każdą część z zapartym tchem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy challenge, pierwszy raz się z takim czymś spotykam :D
    Trylogii czasu jeszcze nie czytałam, jednak już jakiś rok temu miałam ją kupić, ale nic z tego nie wyszło, ponieważ jak zwykle kupiłam coś innego (problemy książkoholiczki) XD
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Fantastyczne książki

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach :) Wydaje się mieć w sobie to "coś" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Trylogię Czasu i każda część jest dla mnie rewelacyjna <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, sądziłam, że z "Kiedy cię poznałam" dasz radę! No, ale marudo moja kochana, musiałam Ci zmienić. ;d
    Jednak wiem, że ta piękna trylogia przeczytana w gimnazjum wstrząsnęła mną porządnie.
    Miło się czytało! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie się podejmę, ale nie wiem, czy w lutym będę miała czas na tę książkę (ale kiedyś napewno ;))
    I takie pytanie - nominując nowe ofiary mogę również przydzielić książkę Tobie? (nie, wcale nie po to, żeby się 'zemścić' ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja całą trylogię pochlonelam w dwa dni :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam tę trylogię w planach, już dawno powinna mi trafić w łapki, ale ciągle coś innego czytam! :D
    Fajna recenzja.
    Pozdrawiam :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Do Trylogii Czasu mam niezwykły sentyment, więc obiektywnie w jej kwestii nie potrafię się wypowiedzieć ^^. Ale Charlotta i jej matka to na potęgę irytują (spokojnego) człowieka. Pamiętam jak czytając''Czerwień rubinu'' w wieku 11-12 lat, przy zachowaniu tych dwóch pojawiły mi się pierwszy raz skłonności mordercze. Taaa... Nawet takie dziecko nie miało do nich cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam film, po książkę raczej nie sięgnę. W każdym razie pomysł wydawał się ciekawy, ale właśnie, pomysł, nie bohaterowie. Gwen jakoś mnie irytowała, podobnie jak "jej" chłopak, za to jak najbardziej rozumiałam zachowanie jej kuzynki. Szkoda tylko, że została tak negatywnie przerysowana, bo jak dla mnie ona jako postać była ciekawsza... No, ale mówię o filmie, nie książce :D
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. W "Trylogii Czasu" zakochałam się jakieś trzy lata temu. Zgadzam się z tobą, że Gideon potrafi nieźle wkurzyć człowieka (chociaż Charlotty nie przebije xD). Moją ulubioną postacią z całej serii jest chyba Xemerius, który pojawia się w drugim tomie. Cieszę się, że spodobała co się ta powieść. Mam nadzieję, że następne tomy też przypadną Ci do gustu, bo dzieje się w nich na prawdę dużo ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Korcą mnie te książki bo okładki to mają przeboskie :D
    No zobaczymy co mi z tego wyjdzie :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam tę trylogię dosyć dawno i ciągle mam do niej wielki sentyment. To była jedna z pierwszych młodzieżówek fantasy, jaką przeczytałam, więc wszystko w niej mnie oczarowało ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam całą serie :) i bardzo mi się podobała :) okładki są przepiękne pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej, nominowałam Cię do mojego TAGu książkowego.
    Szczegóły na moim blogu
    http://piosenkajestdobranawszystko87.blogspot.com/2016/02/the-bird-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Trylogię Czasu uwielbiam, chociaż nie umiem wyjaśnić konkretnie dlaczego. Była w każdym razie bardzo przyjemna w czytaniu i według mnie dość zabawna ;p No i niestety muszę cię zmartwić, to imię pisze się Leslie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam w planach, a Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie zachęciła.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurczęęęę, ja się nie wybiorę w dwa tygodnie ;x No kurczęęęęę
    Tak zabieram się za czytanie twojej recenzji... i nie spodziewałam, że tak ci się spodoba ta książka ;D Cieszy mnie to, że gdzieś tam w przyszłości mam w planach Trylogię Czasu :D I chyba polubię Gwen też ^_^ Przepadam za takimi bohaterkami ;D

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻