10 sie 2016

'Próba ognia' J. Angelini

Tytuł:  Próba ognia (oryginalnie: Trial by Fire)
Autor: J. Angelini (tłumacz: M. Kaczorowska)
Cykl: Worldwalker Trilogy
Ilość stron: 527
Wydawnictwo: Jaguar (w roku: 2015)

Bierze udział w wyzwaniach: 52 książki w ciągu roku, ABC CzytaniaWyzwanie biblioteczne 2016100 książek

Opis:
Pierwsza część trylogii napisanej przez autorkę cyklu „Spętani przez Bogów”. Dwa światy. Nieokiełzana magia. Niebezpieczna miłość. Lily, nieszczęśliwie zakochana nastolatka, zrządzeniem losu trafia do równoległego świata. Nowe Salem rządzone twardą ręką przez wiedźmy jest mrocznym i niebezpiecznym miejscem. Ale dopiero tutaj dziewczyna może rozwinąć skrzydła. Przewrotna opowieść o czarownicach, które nie chciały spłonąć.

Opinia:
Wiecie, kiedy zobaczyłam tą książkę na półce nowości w bibliotece... No cóż, miałam tego dnia nic nie wypożyczać, ale nie mogłam się powstrzymać! Zwłaszcza, że nie kojarzę zbyt wielu recenzji tej książki, ale kiedy dowiedziałam się o jej premierze, byłam jej cholernie ciekawa. I tylko uwaga do opisu.... Nazwanie balem domówki, gdzie dzieją się ekhm... różne rzeczy, które robią nastolatki na imprezach to eufemizm i chyba ktoś niedokładnie czytał książkę, skoro stworzył do niej taki opis :D

Jeśli istniała nieskończona liczba wszechświatów, czy to nie oznaczało, że jeden z nich musiał być doskonały? A jeśli jeden z nich był rajem, czy to znaczyło, że inny musiał być piekłem?
Styl autorki jest prosty, obrazowy i przezabawny! To, co autorka ze mną robiła, gdy opisywała emocje bohaterów... Czułam się tak, jakbym była Lily, czuła to, co ona, czuła emocje ludzi wokół niej, jakby to działo się też obok mnie, jakbym w tym uczestniczyła. Może opis miejsc trochę na tym kulał, ale sama kreacja świata także była niesamowita... Tego drugiego świata i drugiego Salem.

Czarownice - uwielbiam tą tematykę! Pani Angelini miała naprawdę ciekawy pomysł i zdecydowanie udało się jej go wykonać. Jedyne, co lekko mi dokuczało to wątek miłosny, bo... Miałam wrażenie, że w którymś momencie robi się z tego taki... pięciokąt miłosny. Jednak na szczęście chyba skończyło się na parze... Chyba. Nadal nie jestem pewna, choć bardziej mnie to bawi niż odrzuca od tego wątku. Stawiam go zdecydowanie na plus pomimo moich obaw tak mniej więcej w środku książki.

Dla każdej dziewczyny przychodzi dzień, gdy przestaje widzieć świat w różowych barwach. I wtedy zaczyna widzieć go jasno.
Na początku poznajemy Lily. Zwykłą Lily w zwykłym świecie, w którym jest chora, w którym jej przyjaciel zamknął ją w friendzonie (ciekawa odmiana, nie ona jego tylko on ją), a jej matka jest miejscową wariatką. Myślałam, że odłożę tę książkę. To było tak przewidywalne. Jednak już pod koniec drugiego rozdziału autorka totalnie mnie zaskoczyła. Potem akcja nabierała tempa, aby w pewnym momencie zwolnić i w końcu puścić się pędem aż do końca książki, od którego nie mogłam się oderwać. Ponadto w ogóle ciężko było mi przewidzieć, co się stanie, a końcówka sprawiła, że chciałabym już, teraz mieć pod ręką część drugą!

Bohaterowie to zdecydowanie mocny aspekt powieści. Lily i Lillian (alter ego Lily) to dwie niby takie same postaci, ale zdecydowanie dostrzegamy różnice. Główna jest taka, że na pierwszy rzut oka jedna jest dobra, a druga zła - tylko, co do tej złej to wcale nie jest takie oczywiste i pewne. Rowan i Tristan (ale ten Tristan alter ego, a nie ten ze świata Lily) to główni sprawcy wątku miłosnego. Ciekawi mnie tylko zagadka, dlaczego w świecie Lily nie było alter ego Rowana.... Chłopcy są cudowni, razem z Calebem to już święta trójca, która dołącza do haremu, który stworzyła Justyśka dla cudownych męskich postaci. (A Lily dajemy do tego dla bohaterek razem z Juliet! <3). Postacią żeńską, którą polubiłam zaraz po Lily była Juliet z alternatywnego Salem. A to, co podobało mi się najbardziej, to fakt, że nawet postać, która pojawiała się w książce raz czy dwa miała cudowną kreację!
- A w ogóle spałaś?
- Nie. - Usłyszała, jak Rowan mruczy coś do siebie i postanowiła mu przerwać, zanim znowu ją skarci. - Ale mój tyłek zasnął. Spał jak kamień przez całą noc.
- Cóż, najwyraźniej twój tyłek ma więcej zdrowego rozsądku od ciebie.
Wiem, poplątane to o bohaterach, ale no cóż - ciężko pisać o bohaterach i ich alter ego i napisać to prosto. Podsumowując, zapewniam was, że dla fanów fantasy, oryginalnych historii i humoru - to książka idealna <3 Z pomysłem równoległych światów spotkałam się już u Canavan, ale nie z pomysłem światów, gdzie każdy ma nieskończoną ilość swoich alter ego. Książka jest cudowna, wywołuje masę emocji, kilka razy naprawdę drżałam o życie bohaterów, do których nie sposób się nie przywiązać! Ja być może przeczytam nawet taką mini-część z perspektywy Rowana (niestety, tylko po angielsku :( ), bo chciałabym zobaczyć, co czuł, poznając Lily, pamiętając, co zrobiła mu Lillian.


Mój English Lovers ReadAThon poszedł kiepsko.... Ale zrobię Wam dodatek do niespodzianki z ELR 24 sierpnia, gdzie powiem o moich wrażeniach. Dziś tylko wyniki 😁
Dwa pierwsze dni męczyłam i wymęczyłam ok. 50 stron Universe versus Akex Woods. Książka nie jest trudna. Jest nudna. Kiedyś ją skończę, ale chyba nie do końca sierpnia. Potem wyjechałam do babci, gdzie jedna złamała nogę i trzeba się zająć domem, zwierzętami (to na wsi) i pomagać babci. Przez ten niespodziewany wypadek mój czas czytania zmalał niesamowicie i pewnie dopiero dziś lub jutro skończę Magic Study. Jednak przeczytałam 200 stron i ja wiem, ci się dzieje :) Jestem z siebie dumna i podoba mi się czytanie po angielsku. A jak poszło Wam?
Przypominam o konkursie oraz zapraszam na kolejną edycję maratonu (najpewniej za rok) :D

16 komentarzy:

  1. Czy tylko ja mam wrażenie, że ciekawe serie książek się mnożą, a ja nie mam czasu, żeby to wszystko ogarnąć?! Teraz już nie wystarczy napisać fajną książkę, teraz trzeba wydać co najmniej trylogię, żebyśmy nie wiedzieli w co w ręce włożyć... Opis książki wydaje się ciekawy - no i to imię, Rowan, od razu pomyślałam o Maas. ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, według mnie to fajnie, że są trylogie :)
      Bo jednotomówki nie stwarzają aż takich możliwości :P

      Usuń
  2. Co tu dużo mówić, pozycja nie dla mnie :D Zaś maraton po angielsku zrobię sobie sama... kiedyś. Miałam w planach w weekend odwiedzić tanią księgarnię z angielskimi książkami. Niestety, nie wyszła mi wycieczka, także na razie powoli wracam do czytania czegokolwiek. Z tym, że postawiłam na "Ekspozycje" Mroza, co nie było chyba do końca dobrym pomysłem XD
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie jeszcze kolejna edycja :)
      Ekspozycja była masakrą, ostrzegałam na blogu :D

      Usuń
  3. Ciemno tu u Ciebie :D O książce nie słyszałam, raczej nie sięgnę bo to zdecydowanie nie moja tematyka :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tam się podoba :D
      Szkoda, bo książka genialna <3

      Usuń
  4. No pięknie, to teraz sporo obowiązków na Twojej głowie, ale dasz radę, Ty byś nie dała? :D A co do książki, to raczej cię nie zdziwi, że jej nie przeczytam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeganianie kur z grzędy jest straszne :D Bo ja się boję, że się na mn rzucą :D
      Nie zdziwi, choć jest lepsza niż Trylogia czasu, a ją lubisz :D

      Usuń
  5. Kusisz tą Próbą ognia, bardzo! Równoległe światy to cudowny pomysł! A ty mi jeszcze mówisz, że jest humor... i w ogóle wszystko xD Przeczytam to kiedyś, na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jakoś trochę nie bardzo mnie książka zaciekawia, bo mam wrażenie, że jest schematyczna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, przekonałaś mnie tą recenzją. :D Wcześniej średnio interesowałam się tą książką, ale teraz wydaje się ciekawa. Mi akurat maraton poszedł całkiem dobrze, ale szkoda, że dla ciebie "Alex" był nudny... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja dotarłam do 60 strony i dalej nie mogę :D
      Cieszę się, że tobie lepiej poszło :)

      Usuń
  8. Jeśli tylko trafię na tę książkę, z przyjemnością przeczytam. Zresztą nie może być inaczej bo czarownicom nie można się oprzeć ;).
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻