Opis:
Conor, Abeke, Meilin i Rollan starają się uratować świat przed starożytnym złem, ale więź łącząca zwierzoduchy z ich opiekunami jest coraz słabsza. Przyjaciele stają oko w oko z wrogiem, który posiada zdolność niewolenia umysłów i rozdzielania zwierzoduchów z ich prawowitymi opiekunami. W czasach gdy nawet sojusznicy pogrążają się w mroku, bohaterowie muszą bardziej niż zwykle wierzyć w pradawną więź, by odnaleźć nadzieję. Czy wszystkim uda się powrócić z niebezpiecznej wyprawy?
Opinia:
Tak się nie robi! Co prawda spodziewałam się, że pewna rzecz musi się w końcu wydarzyć, aby nie było zbyt kolorowo, ale i tak nie mogę uwierzyć, że autorzy mogli doprowadzić do wydarzeń z końca książki. Natomiast tożsamość Czerwonego Płaszcza bez maski nie zaskoczyła mnie totalnie, domyślałam się jej już od drugiego tomu.
Bardzo podoba mi się to, że więzi przyjaźni są bardzo silnie budowane w tej serii. Dodatkowo nasi bohaterowie non stop uczą się pewnych wartości - takich, jak poświęcenie, opieka nad najbliższymi oraz pomoc innym. Zwłaszcza widać to w przypadku Conora oraz Meilin, ponieważ początkowo mają jednak większe trudności niż Rollan i Abeke.
Ten tom urozmaicają dwie postaci - nieco niezdarna Tasha, która bardzo szybko musi odnaleźć się w nowej sytuacji oraz poznany poprzednio Takoda, którego w tym tomie możemy zdecydowanie lepiej poznać. Również osobowość Wielkich Bestii po ponownym wezwaniu to często zaskakujące odkrycie i coraz bardziej zaczynam lubić Kovo. To pełna zagadek postać i bardzo ciekawa jestem rozwiązania tej tajemnicy.
Od tej serii bardzo ciężko się oderwać i najlepiej mieć pod ręką wszystkie tomy. Tworzą tak spójną całość, że pierwsze trzy pochłonęłam jeden za drugim, nawet nie odczuwając (poza stylem Schwab), że to osobne części, tym bardziej pisane przez innych autorów.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wilga.



