31 gru 2018

Podsumowanie grudnia


Okres świąteczno-sylwestrowy był dla mnie tragiczny pod względem czasu, ponieważ w tym roku poza spędzaniem świąt, musiałam też pracować. Dlatego za bloga biorę się poważnie od nowego roku i mam nadzieję, że znajdę na to czas. Podsumowanie ABC też pojawi się już po nowym roku w osobnym poście. Na pewno Biblioteczkę czeka kilka zmian w związku z tym, że ostatnio widzę, jak rzadko mam czas na napisanie nowego posta.

W grudniu, poza świętami, dostałam też prezent z Mikołajkowej Wymianki organizowanej na MM przez Agatę :) Jaram się nim do tej pory, a mój portret zajmuje honorowe miejsce <3


Wszystkim wbiłam do głowy, że nie chcę książek, więc jedyną, jaką dostałam, pochodzi z wymianki i jest nią Ciężko być najmłodszym :D Może się to wydawać dziwne, że nie chciałam kolejnych piękności do kolekcji, ale serio wolałabym pierw wyczytać swoją biblioteczkę, a poza tym mi jest ciężko kupić książkę :D Stwierdziłam, że są inne rzeczy, które mi się przydadzą ^^ Na przykład bluza czy cieplusie skarpetki :D

A co przeczytałam w grudniu? Nareszcie kilka książek nie recenzenckich :D

Przeczytane książki:
  • Pocałunek Szpiega (445) [Jaguar] *8/10*
  • Dynia i Jemioła (416) *10/10*
  • Humaniści w kosmosie (211) [autorka] *2/10*
  • Porwanie na planecie Z (370) [poczytne.pl]  *8/10*
  • Kłamca: Machinomachia (204) *9/10*
  • Stróże (383) *8/10*
Ilość książek: 6
Ilość stron: 2029 (ok. 66 str./dzień)
Najlepsza książka: Dynia i Jemioła
Najgorsza książka: Humaniści w kosmosie

W najbliższym czasie wrzucę też podsumowanie roku oraz TOP 10x2, czyli gwiazdki i potworki 2018, gdzie będzie więcej o książkach :D Na początku roku możecie też spodziewać się recenzji  Czerwonego szkwału Hildebrandta oraz najnowszej książki Bishop (postanowiłam spróbować drugiego podejścia). 

W grudniu postanowiłam też nie brać więcej selfów bez wcześniejszej próbki tekstu. Kiedy autorka w odpowiedzi na twoja niepochlebną recenzję, sama recenzuje własną książkę (i twoja literówka to "niezrozumienie" opowiadania), to odechciewa się bawić w próbowanie debiutantów, którzy sami podsyłają ci powieść. Niech żyje umiejętność zrozumienia, że ile ludzi, tyle opinii ;)

W tym roku pierwsze święta spędzałam, mieszkając ze swoim chłopakiem, więc były to także pierwsze święta z własną choinką. Oto ona:


(Gdyby ktoś pytał, lampki są czerwone :D)

A jak wam minął grudzień? Macie jakieś noworoczne postanowienia? :D

22 gru 2018

'Stróże' J. Ćwiek


Opis:

Na początku zasady były proste. Każdy człowiek wierzący w Boga dostawał anioła stróża, a gdy się do niego modlił, ten zyskiwał moc, by udzielić mu swego nadprzyrodzonego wsparcia. Potem jednak wszystko się skomplikowało – ludzi zaczęło przybywać błyskawicznie, ale liczba aniołów stróżów pozostawała stała i wkrótce niewystarczająca. W dodatku Wszechmogący na do widzenia zostawił garść bardzo rygorystycznych zasad. Skrzydlaci, żeby przetrwać i dalej wykonywać swoją pracę, musieli się nauczyć kombinować. A od kiedy pojawił się wśród nich Loki, nordycki bóg oszustów i kłamców, anielskie kombinatorstwo weszło na wyższy poziom. Wtedy niezbędne okazało się stworzenie nowej jednostki do spraw kontroli anielskich nadużyć. Jej organem wykonawczym stała się: W.I.N.A. Wydział Interwencyjny Nadzoru Anielskiego.

Opinia:

Bardzo się ucieszyłam, gdy po zakończeniu Kłamcy, jednak pojawił się tom piąty. Dodatkowo na końcu autor podejmuje ciekawe wyzwanie i żałuję, że nie poznałam jeszcze Dreszcza (koniecznie muszę to nadrobić!). 

Nie zamierzam rozpisywać się nad stylem, bo wiecie, że go uwielbiam. Ciekawa jest natomiast idea. Już w Kłamcy mieliśmy okazję poznać rolę anioła stróża. Tutaj autor rozwinął ten pomysł, wprowadzając do tego WINA (pamiętajcie, nie odmieniamy) - anielski wydział nadzoru. Ponadto pojawia się święty z przypadku, co dodatkowo urozmaica akcję. Mamy do czynienia z naruszeniami regulaminu, którymi zajmują się Butch oraz Zadra, ale także z indonezyjskim kultem oraz opętaniami. 

Taki właśnie jest Loki. To bóstwo kłamstwa i oszustw. (...) Niemoralna, rozpuszczona menda o nieokiełznanej chuci i skłonności do paskudnych żartów, z rodzaju tych, jakie powinniśmy tępić w pierwszej kolejności.
Lokiego znają wszyscy fani serii, a skoro to piąty tom, nie będę opowiadać o moim ulubionym bóstwie. Jest on pobocznym bohaterem, choć oczywiście pojawia się dość często. Pojawiają się natomiast nowi ciekawi bohaterowie - Butch, Zadra oraz Ryjek. Pierwszy to postrach aniołów stróżów, członek WINA, antyfan Lokiego. Jednocześnie to on informuje Ryjka, świętego z przypadku o istnieniu całego świata, jaki my znamy dzięki poprzednim tomom. Zadra, jego partner i były anioł stróż to łagodniejsza część wydziału interwencyjnego, ale też poznajemy go nieco gorzej niż Butcha. Wszyscy oni mają jednak typowy "ćwiekowski" rys - są charyzmatyczni i dobrze zbudowani. Ryjka polubiłam chyba najbardziej za podejście do nowej rzeczywistości.


Zdecydowanie radziłabym przeczytać poprzednie tomy, ponieważ tutaj nie da się tak cudowanie poznać postaci Lokiego. Końcowe opowiadanie to połączenie wszystkich serii autora - Chłopców, Kłamcy oraz Dreszcza, które wyszło genialnie i zgrabnie połączyło wszystkie stworzone do tej pory uniwersa. Stróże natomiast to opowieść ze świata Kłamcy, gdzie gra on poboczną rolę, ale jednak cały czas przewija się w tle - on lub jego intrygi. Jednym słowem - to wszystko, co lubimy w książkach Ćwieka :)