31 paź 2019

'Zaginione Miasta: Strażniczka' S. Messenger


Opis:

Sophie ma pewien sekret – umie czytać myśli innych ludzi. I nie ma pojęcia dlaczego. Zawsze jednak uważała, że te zdolności na pewno da się jakoś logicznie wytłumaczyć. Do czasu gdy poznaje Fitza, tajemniczego chłopaka, który pojawia się nie wiadomo skąd i również czyta ludzkie myśli.
Wkrótce Sophia dowiaduje się szokującej prawdy: świat ludzi nie jest jej prawdziwym domem. W mgnieniu oka musi zostawić za sobą wszystko, co do tej pory znała i kochała – w tym swoją rodzinę – i nauczyć się zasad panujących w świecie Zaginionych Miast (a nie wszyscy są tam zachwyceni jej powrotem do „domu”). Musi także dotrzeć do tajemnic tkwiących głęboko w jej pamięci – kim jest naprawdę, dlaczego przez tyle lat ukrywano ją w świecie ludzi i dlaczego jest tak ważna dla swojego nowego starego świata – zanim te informacje wpadną w niepowołane ręce osób, które są gotowe dla nich zabić…

Opinia:

Przyznam szczerze, że na samym początku książka była dla mnie absurdalna. Sophie zdaje się z marszu we wszytko wierzyć i nie poddaje tego zbytniej ocenie. Za pewnik przyjmuje to, że nie jest człowiekiem oraz dość łatwo godzi się z pewnymi faktami (no, może nie emocjonalnie, ale nie kłóci się, nie podważa ich). Nieco mnie to zniechęciło i na kilka dni odłożyłam lekturę.

Jednak, kiedy do niej wróciłam po kilku stronach coś się zaczęło dziać! Świat elfów stworzony przez Messenger można z pewnością uznać za nieco absurdalny, ale przy tym bardzo intrygujący i zbudowany z rozmachem. Co prawda nie zdradza nam ona zbyt wielu szczegółów i wiemy tyle, ile Sophie - dla niej też to wszystko okazuje się nowe. Czy aby na pewno? Powieść skrywa wiele sekretów. Niektórych domyśliłam się z łatwością, ale nie zapominajmy, że to książka skierowana do młodszych ode mnie - główna bohaterka ma zaledwie dwanaście lat, gdy jej świat wywraca się do góry nogami.
Pieniądze to coś, co mamy, a nie coś, czego potrzebujemy. Nikomu ich nie brakuje.
Sophie to bardzo inteligentna dziewczynka, geniusz w świecie ludzi. Z jednej strony kiepsko przyjmuje zmianę środowiska, ale z drugiej nie ma aż takiego problemu z aklimatyzacją w świecie elfów, jak można by sądzić. Wszystko ze względu na nowopoznanych przyjaciół. To dziewczynka, którą łatwo polubić: dba o innych, ale nie jest idealna, popełnia błędy. Z bohaterów drugoplanowych najbardziej zafascynowała mnie postać Dexa, elfa niższej klasy (w ogóle sposób przedstawienia społeczeństwa przez Messenger jest bardzo utopijny i nierealny, co tylko nadaje klimatu!). To wierny przyjaciel, którego jednak łatwo zranić. Ma też bardzo ciekawe dary, które mam nadzieję zostaną rozwinięte w kolejnym tomie! Intrygującymi bohaterami okazali się również Gardy i Edaline - pokazanie tragedii w świecie długowiecznych potrafi wywołać łzy!

Pomijając nieco zniechęcający początek, Strażniczka to bardzo emocjonująca historia - wywołująca gniew, płacz oraz śmiech. Kibicujemy Sophie, która musi odnaleźć się w nieznanym świecie. Poza tym ze strony na stronę powieść wciąga coraz bardziej, aby dotrzeć do zaskakującego finału! Co prawda porównywanie tej książki do Harry'ego Pottera to nieco przesadny optymizm, ale kto wie - może kolejne tomy okażą się dużo lepsze!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI.

25 paź 2019

'Powrót Temudżeinów' J. Flanagan


Opis:

Załoga ,,Czapli’’ przebywa w rodzimej Skandii, ale nad ich zazwyczaj spokojną ojczyzną zbierają się ciemne chmury. Temudżeini, bezwzględni wojownicy ze stepów Wschodu, nie zrezygnowali ze swoich ambitnych planów ataku na Skandię. Teraz właśnie postanowili wyruszyć na wyprawę i podbić niepokorny kraj. Hal wraz ze swoją załogą stają do walki. Na pokładzie „Czapli” muszą pokonać zdradziecki nurt lodowatej rzeki, aby powstrzymać wroga – bez względu na cenę.

Opinia:

Największą (i jedyną) wadą ósmego tomu Drużyny jest jego długość - zdecydowanie za mało do czytania! John Flanagan z właściwym sobie rozmachem i humorem opisuje kolejne przygody czaplej drużyny, aby na koniec złamać nam serce i doprowadzić do łez. Tym razem także tłumaczenie nie kuleje, więc lektura to prawdziwa przyjemność!

Kto czytał Zwiadowców, ten pamięta okrutny temudżeiński naród. W tym tomie Skandianie ponownie muszą zmierzyć się z wrogiem, który szuka innej drogi ku ich ojczyźnie. Z misją zwiadowczą zostaje wysłana drużyna Hala na niezawodnej Czapli. Trzeba przyznać, że w tym tomie autor funduje im prawdziwą harówkę, zmuszając ludzi morza do przemierzania bezkresnych trawiastych stepów. Całość jak zwykle zaskakuje, a zakończenie wyciska z oczu łzy - jednak czy szczęścia, czy smutku, o tym musicie przekonać się sami!
- Doskonale sobie poradziłeś, Halu - powiedział. - I wiem, jak wiele cię to kosztowało.
Drużyna Czapli to chyba najbardziej zgrana paczka przyjaciół, o jakiej czytałam. W załodze każdy zna swoje miejsce oraz wyróżnia się innymi umiejętnościami. Poza tym autor pozwala nam poznawać myśli większości bohaterów, więc tym lepiej możemy się do nich przywiązywać. Sam statek także zdaje się być członkiem załogi! Naród temudźeiński natomiast przedstawiony został jako bardzo brutalny, bezwzględny. Niektóre ich zachowania mrożą krew w żyłach!

To opowieść o podejmowaniu ryzyka, o stawianiu wszystkiego na jedną kartę i wiarę w umiejętności członków załogi. Determinacja bohaterów to naprawdę niezwykła siła, zdolna przenosić góry, by chronić Skandię. Nie mogę wybaczyć autorowi jednego - złamania mi serca w końcowych rozdziałach, gdy na kolejny tom pewnie będę musiała jeszcze poczekać (bo nie wyobrażam sobie, aby kolejnych nie było!)
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.