5 cze 2017

'Lewiatan z Babilonu' H. Yanai


Tytuł:  Lewiatan z Babilonu (oryginalnie: El Leviatán de Babel)
Autor: H. Yanai (tłumacz: A. Klingofer)
Cykl: Lewiatan z Babilonu
Ilość stron: 366
Wydawnictwo: Uroboros (w roku: 2015)

Bierze udział w wyzwaniach:  Czytam nie tylko Amerykanów,  Czytam fantastykęABC Czytania

Opis:
Jonathan i Ella podczas pościgu za złodziejem, który ukradł lekarstwo potrzebne ich mamie, w tajemniczy sposób przenoszą się do Babilonu. Rządzi nim cesarz z okrutnym zakonem Hashdarpans. W górach armia rebeliantów zbiera siły do obalenia niesprawiedliwych rządów.

Opinia:
Styl autorki na początku mnie przeraził. Aby wprowadzić nas w świat, stosowała ona prawie wyłącznie same opisy! Na szczęście po wyjaśnieniu większości spraw powróciła ona do lekkich i naturalnie napisanych dialogów! Jedyny błąd, jaki wykryłam - i tutaj nie wiem czy ze strony tłumaczki, czy autorki - to używanie przez Elę formy żeńskiej czasowników w dialogach podczas, gdy udawała ona mężczyznę. Nie non stop, ale zdarzyło się to chyba ze trzy razy. Nie wiem jednak, jak wygląda tłumaczenie książek z izraelskiego, więc całkiem możliwe, że zamieszała się sama autorka.

Jak na debiut, autorka postawiła sobie ambitny cel. Nie dość, że wykreowała cały nowy świat, to próbowała to wszystko naukowo wyjaśnić, aby wpleść w historię powiązania między naszym światem, Babilonią, a Otchłanią. Próby wyszły całkiem nieźle, bardzo dobrze czułam się w Babilonii, rozumiejąc jej zasady. Ponadto wizja innych wymiarów, do których możemy przedostać się przez wodę brzmi doprawdy ciekawie. Nie mając nic do zarzucenia światu oraz rządzącym w nim zasadom, przejdę do fabuły. A tutaj niestety pojawiły się zgrzyty. Na początku akcja utrzymuje dobre tempo, następnie przechodzimy do fali opisów, gdzie akcja zwalnia prawie do prędkości zerowej, ale jest liczona w miesiącach czy nawet latach, aby potem przejść w nieustający już do samego końca galop. I tutaj muszę zarzucić autorce kilka niekonsekwencji. Po pierwsze przez dwa lata ludzie na pewno się zmieniają, zwłaszcza osoby w wieku dojrzewania. Natomiast Ela i Jonathan utrzymują mniej więcej ten sam poziom rozwojowy, nabywając jedynie nowych umiejętności. Poza tym przez rzeczone dwa lata żadnemu z nich nie przyjdzie do głowy, że skradzione tabletki mogły zostać już spożyte! Ba, nie starają się nawet znaleźć śladu złodzieja przez większość czasu.
Podobno jest tak przystojny, że gwiazdy wstydzą się odbijać w wodzie, w której się kąpie. Mówią, że promienieje z niego piękno, bo jego dusza została wykuta w najczystszym ogniu. Ale prawda jest taka, że jest zakochany w sobie.
Relacja brat - siostra także została przez autorkę zlekceważona. Na początku niby obiecują sobie, że się odnajdą, ale ostatecznie w ogóle nie zaczynają się szukać. Ela niby podpytuje buntowników czy nie widzieli chłopca wyglądającego, jak John, on natomiast jakby w ogóle zapomniał, że ma siostrę, skupia się na pomocy mamie. W jego planie nie ma nawet słowa o szukaniu Eli! Przypominają sobie o swoim istnieniu i wielkiej tęsknocie dopiero w momencie spotkania.

Z opisaniem przewidywalności również będzie ciężko. Autorka chyba najpierw wymyśliła główny zarys historii, a potem dosłownie wszystkie fanty i wskazówki rzucały się bohaterom pod nogi same z siebie. Dlatego nie bardzo mamy szansę przewidzieć, co będzie się działo. Jednak plusem fabuły jest sam pomysł na nią. Bunt, państwo skażone przez ciemne plamy i rządzone przez kastę, która najchętniej zmieniałaby wszystkich mieszkańców w szczęśliwe, posłuszne zombie. Ta historia miała ogromny potencjał, autorce udało się go prawie w całości wykorzystać, ale niestety przez wspomniane wcześniej zaniedbania uważam, że mogła przemyśleć wszystko lepiej.
- Ale gdzie teraz znajdę wodę?- [...] O ile mi wiadomo, mamy obiad nad basenem. Z krokodylami.
Ela to bohaterka, do której nie umiem się ostatecznie ustosunkować. Chwilami irytowała mnie, w innych wykazywała się rozwagą oraz odwagą, które cenię w bohaterach. Jonathan za to jako dziecko wyjątkowo potrafił sobie poradzić, a wierny przyjaciel-demon Pazuzu próbuje mu na każdym kroku pomóc, jak tylko potrafi. Ten duet zdecydowanie zdobył moje serce. Hilel natomiast potrafił postępować lekkomyślnie, ale ujął mnie swoją delikatną naturą. Przyjął swój los, nie próbując mu się przeciwstawić. Ulubioną postacią żeńską zostaje księżniczka, Mino. Przykład władczyni doskonałej, przedkładającej własne pragnienia i ambicje nad dobro narodu. Muszę przyznać, że ona jako jedyna postać niesamowicie się rozwinęła. Reszta postaci, pomimo braku tego rozwoju, także wypadła w miarę naturalnie oraz realnie.

Podsumowując, w książce z pewnością są niedociągnięcia. Jeśli je jednak zignorujecie tak, jak ja od pewnego momentu czytania, możecie poznać naprawdę ciekawą i intrygującą opowieść o Babilonii, o ludziach, którzy za wszelką cenę musieli być szczęśliwi, ponieważ smutek uznawano za chorobę oraz o chciwości, która doprowadza do strasznych czynów nawet ludzi mających już teoretycznie wszystko, co mogli osiągnąć. Moglibyście pomyśleć, że Lewiatan mi się nie podobał, ale tak nie było. Naprawdę uważam, że opowieści należy dać szansę, bo sam pomysł na fabułę oraz bohaterowie zdecydowanie podnoszą ocenę tej książki. Akcja od momentu poznania przez Jonathana prawdy nabiera tempa i dąży do kulminacyjnego, zaskakującego końca.


Za egzemplarz dziękuję


Z innej beczki zapraszam do kontaktu z autorkami Klątwy przeznaczenia :) Osobiście już zdążyłam pokochać tę pozycję i naprawdę chciałabym, aby wydawnictwo wydało tom drugi! :) Aby to się stało, musi zostać sprzedane 1 tys. egz., a przy zerowej promocji ze strony wydawnictwa nie jest to w Polsce prosta sprawa.


15 komentarzy:

  1. Kurcze autorka naprawdę zaszalała jak na debiut :D Choć nie lubiłam okresu Babilonii na historii to jestem ciekawa co autorka stworzyła. A Klątwa jest cudowna i trzeba sprawić by wydawnictwo wydało kolejny tom, bo zakończenie niszczy czytelnika! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Klątwa jest cudna <3
      A Lewiatana spróbuj :)

      Usuń
  2. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i byłam nią oczarowana, teraz pewnie miałabym już do niej bardziej zrównoważony stosunek, ale i tak też bym ją poleciła. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podejrzewam, że właśnie gdybym czytała ją, jak byłam młodsza, to te opisy by mnie znużyły :D

      Usuń
  3. Sama wiesz, że to nie jest książka w moim stylu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Motyw Babilonu jest naprawdę interesujący, chętnie bym przeczytała książkę go zawierającą... Ale nie wiem, czy zdecyduję się na "Lewiatana". No cóż, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować, choć ta Babilonia nie ma aż tyle wspólnego z tą, którą znamy z historii :)

      Usuń
  5. Hm... no nie wiem. Raczej nie. Nie dla mnie. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy ja tu nie komentowałam? No nie wiem, może nie, ale post czytałam już wcześniej, może nie miałam czasu na kom :D
    Niedawno miałam Babilonię na historii i jakoś nie przepadam za tymi tamatami, ale mimo wszystko pomysł na książkę jest warty uwagi. Zapisuję sobie tytuł, może kiedyś uda mi się przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie, bo to pierwszy kom twój pod nim :D
      Mam nadzieję, że ci się uda :)

      Usuń
  7. Oooooo! Czuję się zainteresowana! Lubię Babilonię, ogólnie przepadam za starożytnością i nie czytałam jeszcze książki z takim wątkiem!! Do tego ciekawi mnie izraelska książka xDDD Również jeszcze takiej nie czytałam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też zainteresowałam się nią właśnie z tych powodów <3

      Usuń
  8. Okładkę to ma piękną, ale czy to dla mnie xD nie wiem xD na razie jestem w kropce ... XD

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻