Witam was w ten zimny, ponury dzień. Za oknem ciemno już od piętnastej, zimno jak nie wiem (zwłaszcza, jak macie popsuty suwak w zimowej kurtce), atmosfera ogólnie ponura. A co jest najlepsze na takie okoliczności? Co robić w coraz dłuższe późnojesienne/zimowe wieczory? Oczywiście, czytać!
Dlatego dzisiejsza kategoria odnosi się do książek idealnych na długie wieczory przy kominku lub kaloryferku, kiedy siedzimy z herbatą/kawą/kakałkiem w fotelu i zabieramy się za lekturę. Czego oczekujecie od takiego wieczoru? Refleksji, humoru, oderwania się od rzeczywistości? Decyzja należy do was i proszę, abyście ją uzasadnili :)
Dla mnie książką idealną na taki czas jest książka długa i wymagająca zrozumienia. W końcu mam wtedy czas, aby wziąć się za lektury, na które w wakacje nie mam najmniejszej ochoty, bo zabierają cenny czas, który mogę poświęcić na spotkania ze znajomymi i czytanie lżejszych książek. Z tego względu ja polecę wam dziś:
W Grze o tron jest dużo postaci, dużo polityki i najlepiej przeczytać ją bez jakichś większych przerw, bo dużo możecie pozapominać. Osobiście kocham narrację Jona i Aryi <3 Nienawidzę za to Tyriona, ale to inna sprawa :D
GoT to ok. 800-stronicowa cegiełka, która zdecydowanie umili wam czas podczas długich wieczorów. Polecam zrobić listę postaci i wypisywać, kto jest kim :D I zrobić rubryczkę trup, bo autor swoich bohaterów nie szczędzi wcale...
Milion małych kawałków to książka przerażająca, druzgocząca... A to wcale nie horror czy thriller. To jest autobiografia, aczkolwiek nieco podkoloryzowana, o czym wspomina sam autor. Niektóre sceny mogą was zniesmaczyć, odrzucić, zniechęcić, ale naprawdę warto dotrwać do końca.
Autor pokazuje, jak niebezpieczny jest nałóg, ale też jak wielką moc ma silna wola. Bohater nie wierzy w AA i 12 kroków. Ma swój własny sposób, jest ateistą, a AA uważa za zastąpienie jednego nałogu - drugim. Uwielbiam go za podejście do życia, za szczerość z innymi i samym sobą <3
A co wy byście mi polecili? :)








