26 lip 2015

'Nie martw się, to tylko życie' A. Szewczyk [PRZEDPREMIEROWO]

Zachęcam do brania udziału w ankiecie, która pojawiła się w pasku bocznym bloga.

Tytuł: Nie martw się, to tylko życie
Tytuł oryginalny: -
Autor: A. Szewczyk
Cykl/seria: -
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Adam Szewczyk
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 286

Opis:
Książka o śmierci, w której znajdziesz iskierkę życia.

Jakub, urzędnik w średnim wieku odzyskuje świadomość w mrocznej i ciemnej pustce. Zdezorientowany i oszołomiony nie wie gdzie jest i nie pamięta, co się z nim stało. Starając przypomnieć sobie szczegóły ostatnich ziemskich chwil doznaje licznych wizji przypominających mu ważne momenty w życiu, jakie przeżył i decyzje, jakich dokonał.

Z czasem Jakub uświadamia sobie swoje położenie i postanawia po raz pierwszy i ostatni zawalczyć o swoje uciekające w niepamięć życie. Główny bohater wspominając swoje przeminione lata dokona rachunku sumienia, wyruszy w podróż po swoich wspomnieniach i lękach, gdzie postara się zrozumieć, co tak naprawdę było dla niego najważniejsze.


„Nie martw się to tylko życie” to nie tylko historia opowiadająca o tym co nas spotyka po śmierci. Jest to psychologiczny obraz człowieka, jaki musi stawić czoło przypuszczeniom, że nie żyje. Świat przedstawiony w debiucie młodego pisarza Adama Szewczyka opisany jest w najmniejszych detalach, co pozwala czytelnikowi spojrzeć z innej, bardziej ludzkiej strony na śmierć i to, co znajduje się po życiu. Historia Jakuba podnosi ku chwale wszystkie najmniejsze i z pozoru nieistotne chwile ludzkiego życia, wszystkie drobnostki, jakich na co dzień nie zauważamy. Książka woła do czytelnika, by zatrzymał się i zastanowił nad swoimi decyzjami, a z drugiej strony pociesza go wizją tego, że nawet najgorsze decyzje w życiu nie muszą być ostateczne. Całość ubrana w barwne szaty pośmiertnego świata, ozdobiona odrobiną poezji spowoduje, że spojrzycie na swoje codzienne problemy z większym dystansem i częściej będziecie patrzeć w gwiazdy.

premiera: 1 sierpnia 2015

Opinia:
Od czego by tu zacząć? Może na początek od tego, że za możliwość przeczytania książki dziękuję jej autorowi - Adamowi Szewczykowi.
Wiem, że trudno jest znaleźć odwagę, nie było łatwo wziąć życie we własne ręce {...}
Książka to nie fantasy... A może jednak? W końcu towarzyszymy Jakubowi w jego ostatniej drodze - gdzieś w otchłani, ciemnej pustce... W sumie to nie wiemy, gdzie do końca się znajdujemy. Niby gdzieś pojawia się stwierdzenie, że to piekło, ale nie bardzo w to wierzę. To raczej droga przejściowa, przynajmniej według mnie.


Patrzyłbym ci w oczy codziennie rano, w południe i wieczorem, po umyciu zębów, przed wyjściem do kościoła, po wieczornej burzy. Nic więcej nie potrzebuję – szeptałeś w myślach. – Patrzyłbym, jak się budzisz i zasypiasz. Patrzyłbym, jak osiągasz sukcesy i jak stajesz się kobietą, matką, a potem babcią, a gdy śmierć by nas rozłączyła spotykalibyśmy się w snach, by jeszcze trochę na siebie popatrzeć.
Ta książka w pewnym sensie wyprała mi mózg. Może dlatego, że była dość wymagającą lekturą, którą trzeba zrozumieć, skupić się na niej i pomimo tych 286 stron - zajęła mi dwa dni. Wiecie, że zazwyczaj nie czytam takich pozycji. Mój kochany gatunek, fantasy, nie jest tak wymagający. Starałam się jednak zrozumieć wszystkie przemyślenia autora, choć przyznam, że nie zawsze mi się to udawało... 
„Szukam tego pilota i nie uwierzysz, co się dzieje”.– No co? – rozlega się chłopięce pytanie.„Nie ma tutaj żadnego pilota!”.
Autor zastosował nieznany mi dotąd (tzn. nigdy się z takim nie spotkałam w książkach) sposób narracji. W skrócie: to TY jesteś bohaterem. Narracja jest prowadzona w drugiej osobie liczby pojedynczej. To plus akurat dla tego typu książki. Nie czytasz przemyśleń bohatera - czytasz tak jakby o sobie, możesz z bohaterem się utożsamić. A bohaterowie (choć to w sumie jeden bohater) są naprawdę nieźle zarysowani. 

Nadzieja zwykle umierała ostatnia, zaraz po zdrowym rozsądku.
Jakubowi wiecznie brakuje na coś czasu, ślepo dąży do powiększenia ilości pieniędzy na koncie. Jest to typowy, szary człowieczek. Taki, jakich mijamy często setki na ulicy. Autor stworzył bohatera tak uniwersalnego, że każdy dojrzały człowiek może się z nim w pewnym sensie czy stopniu utożsamić. Ja, jako nastolatka, nie bardzo. Brakuje mi tego doświadczenia studiów, pracy, założenia rodziny.

Obie te cnoty zawsze pierwsze dezerterują, widząc realne zagrożenie życia. Z tą różnicą, że nadzieja ucieka szybciej unoszona na skrzydłach wiary. Za przewodnika wybrałeś więc dwie cnoty – nadzieję wystraszoną i zdrowo sparaliżowany rozsądek.
Książka jest skarbnicą cytatów, mądrych, przemyślanych i zmuszających do myślenia. Książka skłania też do refleksji - czy nie jestem taka? Nie podążam za pieniędzmi, zatracając resztę wartości? Co jest dla mnie najważniejsze? Cóż, na szczęście na pytanie o pieniądze, mogę szczerze przed sobą odpowiedzieć, że nie. Niestety, skłoniło mnie to też do refleksji nad przykrą prawdą - którą wspomniał zresztą sam autor na stronach książki - że pieniądz rządzi światem i bez niego tak naprawdę nie da się obecnie nic załatwić.

Każdy człowiek potrzebuje przewodnika, każdy uczeń potrzebuje mistrza, który przeprowadzi go przez najbardziej ostre zakręty i wskaże drogę na skróty.
Książka może nie powaliła mnie na kolana, ale nie żałuję przeczytania jej, bo uważam, że autor wykonał naprawdę dobrą robotę. Dlatego polecam Wam tę pozycję - zarówno osobom w moim wieku, jak i osobom starszym i bardziej doświadczonym ode mnie. Książka przekazuje kilka prawd uniwersalnych, a poza tym podejrzewam, że zależnie od wieku, czytelnicy zinterpretują ją każdy na swój sposób.

Książka bierze udział w wyzwaniu: 52 książki w ciągu roku, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+1,79 cm), Polacy nie gęsi III

5 komentarzy:

  1. Przyznam szczerze, że pierwszy akapit (a raczej drugi, jeśli jako pierwszy potraktujemy jedno zdanie o książce o śmierci - mowa tutaj o akapitach opisu oczywiście) przywiódł mi na myśl książkę Stefana Casty "Gra w śmierć". Później jednak okazało się, że jest to jednak coś innego.
    Książka wydaje się być ciekawa, a zainteresowała mnie przede wszystkim narracja w drugiej osobie liczbie pojedynczej. Że niby ja jestem bohaterem książki? Ciekawe, ciekawe. Mam na nią ochotę. Na książkę, oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm całkiem interesująca książka ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Na chwilę obecną nie przeczytałabym jej, ale może gdy będę starsza to po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może się okazać ciekawa, inna. Chętnie przyjrzę się bliżej :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Opis bardzo mnie zaintrygował. Może okazać się ciekawa, przyjrzę się jej w najbliższym czasie :)
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Nie piszcie linków w komentarzach - zawsze odwiedzam Wasze blogi!

Za każdy komentarz osobie, która przeczytała post dziękuję ☻